Chińskie auto zna nawet twój kod do domofonuChińskie auto zna nawet twój kod do domofonu

Skandal szpiegowski rzuca nowe światło na cyberzagrożenie ze strony Państwa Środka. Chińskie samochody wynajęte przez norewską armię rejestrowały ruchy żołnierzy i przechwytywały kody dostępu do tajnych obiektów. Szokujący proceder potwierdza słuszność decyzji, jakie podjął polski Sztab Generalny.
Podczas wrześniowych ćwiczeń Hovedstad 2026, znanych jako Operation Capital, norweska Obrona Terytorialna korzystała z floty aut dostarczonych przez znaną firmę Hertz. Kontrakt o wartości 350 mln koron norweskich, zawarty przez organizację logistyczną Forsvarets logistikkorganisasjon, okazał się jednak gigantyczną pułapką. Nowoczesne pojazdy naszpikowane elektroniką działały w istocie jak cyfrowy koń trojański.
Chińczyk widzi wszystko
W trakcie manewrów w rejonie Oslo żołnierze odkryli, że kamery i sensory aut gromadzą poufne dane operacyjne. Wśród floty zidentyfikowano między innymi pojazdy chińskiej marki Deepal. Na liście znalazły się także samochody Volvo. Choć szwedzka marka wciąż uchodzi w Europie za rodzimą, w rzeczywistości chiński koncern Zhejiang Geely Holding Group posiada około 78,65 proc. jej akcji.
Żołnierze szybko dostrzegli skalę problemu.
„Używaliśmy tych samochodów i w końcu kilku czujnych żołnierzy odkryło, że na samochodach były zapisane nagrania wideo. Rejestrowały kto wsiada do samochodu, kto z niego wysiada, dokąd jechaliśmy. kogo odbieraliśmy i skąd, jak długo byliśmy w różnych miejscach.” - relacjonował porucznik Fredrik Blanck.
Kamery samochodów utrwaliły również ściśle tajne procedury bezpieczeństwa:
„Dodatkowo mogliśmy zobaczyć kody używane przy otwieraniu bram. W niektórych przypadkach używamy kart-kluczy w połączeniu z kodami, aby przejść przez bramki, co zostało nagrane na wideo” - wskazał oficer.
Polska tarcza przed cyfrowym szpiegiem
Gdy zachodnie armie wykazywały się daleko idącą naiwnością, polskie dowództwo zadziałało z odpowiednim wyprzedzeniem. Już 17 lutego 2026 roku szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła podjął zdecydowaną decyzję o wprowadzeniu zakazu wjazdu pojazdów wyprodukowanych w Chińskiej Republice Ludowej na tereny chronionych obiektów wojskowych.
Powodem wprowadzenia restrykcji było ryzyko niekontrolowanego gromadzenia danych przez kamery, czujniki pokładowe, odbiorniki GPS oraz moduły łączności. Prewencyjny zakaz objął pojazdy takich marek jak MG, BYD, Omoda, BAIC, Voyah czy Hongqi. Restrykcje dotknęły również wybrane modele zachodnich koncernów montowane w Państwie Środka, w tym produkowane w Szanghaju egzemplarze Tesli Model 3.
Na podobne kroki zdecydowały się też inne formacje mundurowe. W lutym 2026 roku Służba Ochrony Państwa zakazała parkowania chińskich samochodów na terenie swojej siedziby. Komenda Główna Policji zablokowała karty wjazdowe na zamknięte parkingi posiadaczom pojazdów chińskich marek.
Nie tylko samochody - sieć inwigilacji
Mobilne szpiegostwo to zaledwie fragment szerszego problemu. Chińskie firmy są prawnie zobowiązane do współpracy ze służbami wywiadowczymi oraz armią w Pekinie i przekazywania im zgromadzonych informacji. Zagrożenie dotyczy całej gamy urządzeń technologicznych. Dobitnym przykładem są kamery marki Hikvision. Jak relacjonował ekspert ds. Chin František Avrat, litewscy specjaliści podłączyli odizolowane dotąd urządzenia do sieci w celu aktualizacji. Sprzęt natychmiast połączył się z serwerami w Rosji i Chinach. Wydarzenia z Norwegii dowodzą, że w kwestii cyberbezpieczeństwa nie ma miejsca na kompromisy, a naiwność wobec technologicznej ekspansji Pekinu może mieć opłakane skutki dla obronności całego kontynentu. Próba „oszczędności” na chińskich kontraktach okazuje się w rzeczywistości wystawianiem rachunku, który przyjdzie zapłacić własnym bezpieczeństwem.
Zespół wPolityce.pl/spider's web



