Chcą dymisji burmistrza Berlina. W blackoucie grał w tenisaBlackout w Berlinie. Burmistrz mówił, że koordynuje działania, a poszedł grać w tenisa. Opozycja żąda dymisji. "Przegrał pan ten mecz"

Burmistrz Berlina Kai Wegner znalazł się pod ostrzałem opozycji po ujawnieniu, że w trakcie masowego blackoutu grał w tenisa, choć publicznie deklarował, że koordynował działania kryzysowe. Sprawa wywołała polityczną burzę, wezwania do dymisji oraz konieczność składania wyjaśnień przed kierownictwem CDU.
Burmistrz Berlina Kai Wegner znalazł się pod ostrzałem opozycji po ujawnieniu, że w trakcie masowego blackoutu grał w tenisa, choć publicznie deklarował, że koordynował działania kryzysowe. Sprawa wywołała polityczną burzę, wezwania do dymisji oraz konieczność składania wyjaśnień przed kierownictwem CDU.
Wczoraj niemieckie media poinformowały, że w zeszłym tygodniu, już po otrzymaniu informacji o masowej awarii prądu w południowo-zachodniej części miasta, Wegner poszedł grać w tenisa ze swoją partnerką.
Dopytywany o tę sprawę burmistrz przyznał, że miało to miejsce.
Grałem w tenisa od godziny pierwszej do drugiej po południu, bo chciałem oczyścić głowę. Ciągle byłem dostępny, mój telefon był włączony. Po grze wróciłem od razu do pracy
— przekazał dziennikowi „Die Welt”.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Berlińczycy odzyskują prąd po ataku lewicowych terrorystów. „Najdłuższa przerwa w dostawach prądu w stolicy od zakończenia II wojny światowej”
Jeszcze w weekend polityk przedstawiał jednak inną wersję wydarzeń.
Byłem w domu. Zamknąłem się w moim domowym biurze i koordynowałem stamtąd prace
— mówił.
Opozycja żąda dymisji
Wegner mierzy się teraz z krytyką berlińskiej opozycji z obu stron sceny politycznej i jej wezwaniami, by złożył rezygnację.
Lider berlińskiej Lewicy Tobias Schulze oskarżył burmistrza o „brak odpowiedzialności i empatii”.
Wegner musi zadać sobie teraz pytanie, czy sprostał odpowiedzialności związanej z pełnieniem urzędu
— podkreślił.
Zgodziła się z nim liderka berlińskiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Kristin Brinker, która oświadczyła, że „każdy, kto wybiera odpoczynek w momencie kryzysu, popełnia błąd”.
Panie burmistrzu, przegrał pan ten mecz
— dodała.
Dziś Wegner ma się stawić przed kierownictwem CDU w celu złożenia wyjaśnień. Berlin we wrześniu czekają wybory do władz lokalnych. W sondażach przed blackoutem współrządzący miastem chadecy mieli 22 proc. poparcia, o sześć punktów procentowych mniej, niż uzyskali w wyborach w 2023 roku.
Blackout w Berlinie
W zeszły weekend w Berlinie na skutek pożaru kabli doszło do awarii, która pozbawiła dostępu do prądu ok. 100 tys. mieszkańców. Dostawy elektryczności przywrócono wszystkim poszkodowanym w środę. Była to najdłuższa masowa przerwa w dostawach prądu w niemieckiej stolicy od końca II wojny światowej.
Do podpalenia kabli przyznała się ekstremistycznie lewicowa Vulkangruppe (Grupa Wulkan), która w dokumencie przekazanym władzom uznała za swoje cele „wyłączenie prądu rządzącym” oraz atak na „przemysł paliw kopalnianych”. Grupa już w przeszłości dokonywała ataków sabotażowych na infrastrukturę krytyczną w Niemczech. Ścigana jest przez prokuraturę federalną m.in. pod zarzutami terroryzmu.
CZYTAJ TAKŻE: To brzmi jak żart! Do dzisiaj prąd odzyskało około 20 tys. spośród ponad 45 tys. berlińskich gospodarstw domowych
Adam Bąkowski/PAP
