Ameryka idzie na wojnę z lewicowym terroryzmemMatuszak: Ameryka idzie na wojnę z lewicowym terroryzmem

Terroryzm lewicowy jest dziś dla Zachodu groźniejszy niż islamski. Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio w znakomitym wystąpieniu poddaje lewicę miażdżącej krytyce
To było jedno z najlepszych przemówień Marco Rubio. Na międzynarodowej konferencji poświęconej walce terroryzmem wystąpieniu sekretarza stanu przysłuchiwali się dyplomaci, funkcjonariusze służb, z blisko 70 krajów. Wśród nich nie było Radosława Sikorskiego. Nasze MSZ właściwie nawet nie odnotowało wydarzenia, które zmienia paradygmaty Stanów Zjednoczonych w walce z terroryzmem. Administracja Donalda Trumpa, podobnie jak w nowej Strategii Bezpieczeństwa, wyznacza nowe wzory postępowań, wskazuje na nowe priorytety.
Waszyngton po raz kolejny szokuje zdemenciałą Europę. Otóż Rubio obwieścił, że w Europie i Stanach Zjednoczonych większe jest zagrożenie terroryzmem ze strony skrajnej lewicy, niż islamistów. Sekretarz stanu wezwał zebranych w Waszyngtonie, by potraktowali lewicowy terroryzm jako zagrożenie globalne. Rubio mówił, iż rządy zbyt długo ignorowały to, co określił jako odrodzenie się ponadnarodowej, lewicowej przemocy i zaapelował o większą współpracę międzynarodową w w walce z nią
W swym przemówienie Rubio wskazał nie tylko nowe priorytety w walce z terroryzmem, ale dokonał też niezwykle trafnej, bezwzględnej oceny skrajnej lewicy. Kiedy mówił o niej to każde zdanie było jak uderzenie taranem.
Tu całe wystąpienie w wersji oryginalnej. Poniżej cytujemy, obszerne, przetłumaczone fragmenty'
Zacznę od stwierdzenia, że najważniejszym obowiązkiem państwa.. każdego rządu jest ochrona obywateli. Ochrona ojczyzny to święty obowiązek, który powinien przekraczać wszelkie podziały polityczne i ideologiczne. Właśnie dlatego, mamy armię, agencje wywiadowcze. Właśnie dlatego istnieją służby antyterrorystyczne, policja.
Przez dwadzieścia pięć lat termin „antyterroryzm”, przynajmniej na Zachodzie, oznaczał przede wszystkim walkę z ekstremizmem islamistycznym i był ku temu bardzo ważny powód. 11 września 2001 r. 19 mężczyzn zamordowało 3000 osób w moim kraju. Potem ten sam wróg zaatakował Europę, mordując prawie 200 pasażerów w pociągach w Madrycie w 2004 r. i 52 kolejnych w londyńskich autobusach i metrze. Cała architektura zachodniego systemu antyterrorystycznego została zbudowana wokół tych traumatycznych wydarzeń.
Zabraliśmy się więc do pracy, zorganizowaliśmy globalną koalicję i zniszczyliśmy kalifat ISIS. zabiliśmy al-Bagdadiego, al-Zawahiriego i bin Ladena, zbudowaliśmy systemy wywiadowcze i ścigania zdolne do przewidywania i powstrzymywania ataków, zanim opinia publiczna w ogóle o nich usłyszy.
Od szczytu działalności ISIS liczba ataków i spisków dżihadystów w Stanach Zjednoczonych spadła o dwie trzecie. Liczba osób zabitych przez terroryzm islamski w Europie pomiędzy 2015 a 2024 r. spadła o około 97%. Nasza strategia antyterrorystyczna zadziałała, ale zagrożenie nie zniknęło.
Szlachetne zbrodnie lewicy
Jednak przez zbyt długi czas nasza doktryna antyterrorystyczna miała ślepy punkt, martwy punkt. Chodzi o skrajną przemoc ze strony lewicy. Nawet dziś sama myśl, że terroryzm skrajnej lewicy może stanowić poważne zagrożenie, jest traktowana jako prawicowe urojenia, a co gorsza, jako niebezpieczny faszystowski spisek. Tak traktuje to wielu przedstawicieli mediów, środowiska akademickiego, a także wiele naszych instytucji.
Mamy think tanki, badania, media i firmy konsultingowe, w których panuje przekonanie, że tylko jeden rodzaj przemocy politycznej stanowi prawdziwe zagrożenie dla systemu. Bomba podłożona przez neonazistów jest nikczemnym i morderczym aktem zła, ale bomba podłożona przez marksistowskiego rewolucjonistę, to po prostu tragiczny przejaw idealizmu. Być może środki były nietrafne lub przesadne, ale cele były cnotliwe i sprawiedliwe.
Przez lata to uprzedzenie ideologiczne było zakorzenione w sposobie, w jaki mówiliśmy o przemocy politycznej i ekstremizmie lewicy. Powtarzano to wielokrotnie, aż w końcu uznano za obiektywny punkt odniesienia, za fakt polityczny. Przemoc, a nawet terroryzm ze strony lewicy uznawano za uzasadnione formy ekspresji politycznej. Przemoc lewicowa była nie tylko usprawiedliwiana. Ją traktowano jak świętość. Ta era musi się skończyć.
Jesteście tutaj – Rubio zwrócił się bezpośrednio do uczestników konferencji - ponieważ wasi przywódcy polityczni są atakowani, dźgani nożami, ponieważ na waszych ulicach strzela się do nich, wasze przedsiębiorstwa są bombardowane, wasze koleje są sabotowane, wasi policjanci są bici i paleni.
Jesteście tutaj, bo to jest realne i staje się coraz gorsze, i nie można tego dłużej ignorować, bo nadszedł czas, aby zmiażdżyć to zło na zawsze.
Każdy z naszych przyjaciół z krajów Półkuli Zachodniej pamięta dekady porwań, zamachów bombowych, zabójstw i egzekucji – brutalny terror Tupamaros, Montoneros, FARC i ELN. Pamiętacie nieludzkie okrucieństwo peruwiańskiego Świetlistego Szlaku, maoistowskich fanatyków, którzy masakrowali peruwiańskie wioski chłopskie, masakrując kobiety w ciąży i noworodki siekierami i maczetami. Pamiętacie dziesiątki tysięcy marksistowskich partyzantów szkolonych do zabijania w obozach terrorystycznych Castro.
Wszyscy wy z Europy pamiętacie masakry z użyciem karabinów maszynowych dokonywane przez włoskie Czerwone Brygady. Pamiętacie prawie trzydziestoletnią kampanię Frakcji Czerwonej Armii w Niemczech, w której zamordowano dziesiątki osób i setki raniono. Pamiętacie organizację 17 Listopada w Grecji, marksistowskich ekstremistów, którzy terroryzowali Ateny przez ponad ćwierć wieku.
I tu, w Ameryce, pamiętamy. W ciągu osiemnastu miesięcy, między 1971 a 1972 rokiem, FBI odnotowało około 2500 zamachów bombowych na terytorium Ameryki – średnio prawie pięć dziennie. W latach 1970–1980 93% ataków terrorystycznych na Zachodzie pochodziło od lewicowych ekstremistów.
To liczby, które zszokowałyby dziś większość Amerykanów, ponieważ nauczono nas wierzyć, że tego rodzaju przemoc polityczna po prostu nie istnieje albo że jest wyolbrzymiana. Ale ona istnieje, a my ją bagatelizujemy. A nasze narody noszą blizny, które to potwierdzają.
I dziś stoimy w obliczu nowej fali tego starego zła. W Stanach Zjednoczonych odsetek lewicowych ataków i spisków terrorystycznych wzrósł do poziomu niespotykanego od dekad. W Niemczech przemoc skrajnej lewicy wzrosła o ponad 40% w ciągu ostatniego roku. W Grecji ponad 80% aktów politycznej przemocy jest obecnie napędzana przez skrajnie lewicowych i anarchistycznych aktorów.
To nie są abstrakcyjne statystyki. Amerykanie widzieli, co te liczby oznaczają. Zmasowany atak na naszych urzędników imigracyjnych. Ataki snajperów. Materiały wybuchowe. Uzbrojone zasadzki. Transpłciowy strzelec strzelający do uczniów katolickiej szkoły podstawowej podczas modlitwy, z bronią oznaczoną hasłami w rodzaju: „Gdzie jest teraz twój Bóg?”. Szef firmy medycznej zabity z zimną krwią na ulicy. Wielokrotne próby zamachu na urzędującego prezydenta. I morderstwo największego konserwatywnego aktywisty młodego pokolenia, który był również mężem i ojcem dwójki małych dzieci, zastrzelonego podczas przemówienia do studentów.
Słabi, tchórzliwi, nienawidzący
To zło jest wyjątkowe i niepowtarzalne. Zawsze napędzała je nienawiść ponad wszystko, nienawiść do samej cywilizacji. To bunt najgorszych przeciwko najlepszym, bunt słabych i tchórzliwych przeciwko silnym i dobrym. Wzniecają go ci, którzy nie potrafią budować, tworzyć, osiągać wielkich rzeczy i mszczą się na świecie za własną niekompetencję, chcąc zniszczyć tych, którzy potrafią. Oto, czym jest radykalny lewicowiec.
Ideologia brzydoty
Mogą nazywać siebie antykapitalistami, antyimperialistami, komunistami, anarchistami czy marksistami, ale ich fundamentalny charakter jest zawsze ten sam. To jadowity resentyment ukryty pod pozorem równości, sprawiedliwości i wyzwolenia. To przemożna potrzeba zburzenia tego, co zbudowali więksi ludzie, zniszczenia tego, co piękne i słuszne, w imieniu ludzi, którzy są przepełnieni brzydotą i nie mają światu nic innego do zaoferowania. Za pomocą przemocy i terroru ponownie próbują narzucić nam wszystkim swoją brzydotę.
Świat bez chwały i szlachetności
Jednym z zarzutów, jakie czasami słyszy się pod adresem komunizmu, jest to, że brzmi dobrze w teorii, ale nigdy nie działa w praktyce. To w rzeczywistości nieprawda. Komunizm nawet w teorii nie brzmi dobrze. Świat, który nam wszystkim przedstawia, jest mały, płaski, szary, pozbawiony wszelkich wyjątków, pozbawiony wszystkiego co dobre i szlachetne w ludzkiej duszy. To świat bez odwagi, bez kreatywności i ambicji, świat bez bohaterów, chwały i wielkich spraw, do których warto dążyć. Świat bez cudów, bez mitów, bez ludzi, którzy wznoszą się ponad innych, by czynić rzeczy niesamowite i niezwykłe.
A świat, który wyobraża sobie komunizm, to świat bez Boga. Dla tych architektów rewolucyjnej przemocy, ogromne osiągnięcia naszej cywilizacji, to nieznośne upokorzenie, przypomnienie tego, czego nie mogą zrobić i czym nie mogą być. Dlatego zamiast budowania wybierają niszczenie. Atakują rurociągi. Atakują linie kolejowe.
Atakują sieci energetyczne i laboratoria. Fizyczne symbole władzy, inwencji i osiągnięć. Taka jest natura terroryzmu, z którym mamy do czynienia dzisiaj. Gardzą Zachodem, bo Zachód jest wielki.
Stoimy w obliczu zagrożenia transnarodowego. To nie są odrębne i odizolowane komórki. To połączone sieci. Nie uznają naszych granic. W istocie nie wierzą w samo państwo narodowe.
Międzynarodówka terrorystyczna
Koordynują się. Komunikują się. Podróżują. Szkolą się i działają razem, korzystając z tej samej infrastruktury i realizując tę samą misję. Bojówkarze Antify i ich towarzysze podróżują z całej Europy i obu Ameryk, aby uczestniczyć w atakach, przemycać propagandę, materiały szkoleniowe i informacje przez szyfrowane kanały. Mają swoje konspiracyjne kryjówki i kanały przerzutu. Swą działalność finansują za pośrednictwem międzynarodowych funduszy.
Współpracują z wrogimi państwami, irańskimi agentami, którzy są coraz ściślej powiązane z lewicowymi bojówkami na świecie. Rozległa sieć wywiadowcza i ideologiczna reżimu kubańskiego przyczyniła się do zbudowania skrajnej lewicy w naszym kraju i na naszej półkuli.
Czas, aby mieszkańcy cywilizowanego świata bronili się, zjednoczyli się w obliczu nadciągającej ciemności i walczyli o to, co nasze. Łatwo jest zniszczyć wielkie rzeczy. Znacznie trudniej je stworzyć. Wrogowie cywilizacji są zdolni tylko do tego pierwszego. Potrafią niszczyć tylko wielkie rzeczy. Znają tylko destrukcję. Ale razem zbudowaliśmy wielkie rzeczy. Robiliśmy to wielokrotnie. Wiemy, co musimy zrobić, i teraz musimy to zrobić.
