Kliczko symbolem protestów

Fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
Fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO

Rząd Ukrainy wstrzymał proces przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Doprowadziło to do fali protestów. W ich sens głęboko wierzy Witalij Kliczko - znany bokser i lider partii UDAR czyli cios. Kliczko zaś staje się symbolem ukraińskich protestów.

Witalij Kliczko jest gorącym zwolennikiem zbliżenia Ukrainy z Unią Europejską, a tym samym podpisania umowy stowarzyszeniowej.

Miliony Ukraińców chcą tej umowy, miliony chcą żyć w UE, a nie według tych praw, które proponują nam nasze władze. Chcemy donieść ludziom, że główną wartością w UE jest człowiek i obrona jego praw. Chcemy, by UE podpisała umowę o  stowarzyszeniu i chcemy zmusić tę władzę do życia według europejskich praw -

mówił Kliczko w ubiegły piątek na jednym z wieców.

Były bokser, bardzo popularny w swoim kraju, cały czas pokazuje swoim rodakom, że nie powinni bać się protestować i walczyć o wolność. Na jednym ze zdjęć zrobionych podczas ostatnich demonstracji, odważnie stanął przed tłumem naprzeciwko uzbrojonego oddziału służb porządkowych.

Bez tytułu

screenshot z tvn24.pl

Kliczko potwierdził, że będzie kandydował w wyborach prezydenckich w 2015 roku, mimo ustawy, która może mu to utrudnić. W  październiku rządząca Partia Regionów przeforsowała bowiem w  parlamencie, podpisane następnie przez prezydenta zmiany w prawie podatkowym. Mówią one, że osoba posiadająca prawo pobytu w obcym państwie jest uważana za osobę, która nie mieszka na Ukrainie. Kliczko, przywódca opozycyjnej partii Udar, ma kartę stałego pobytu w Niemczech.

Zgodnie z opublikowanymi w połowie października wynikami badań opinii publicznej, jeśli w drugiej turze wyborów prezydenckich Janukowycz spotkałby się z Kliczką, ten ostatni odniósłby zwycięstwo. Znany bokser uzyskałby 37,7 proc. głosów, a Janukowycz – 24,8 proc.

Atmosfera na Majdanie Niepodległości, gdzie trwa główny protest przeciwko zawieszeniu rozmów UE - Ukraina, przypomina nastrój z czasów pomarańczowej rewolucji z 2004 r.

AP/PAP/tvn24.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych