Andy Burnham, były burmistrz Manchesteru, zadeklarował w poniedziałek, że chce zostać nowym brytyjskim premierem, reagując na zapowiedź dymisji ze strony Keira Starmera. Cóż to za polityk, jak prezentowała się jego kariera, jaką rolę odgrywa dzisiaj i dlaczego jest nazywany… „Królem Północy”?
„Zamierzam zgłosić swoją kandydaturę”
Decyzja (Keira Starmera) oznacza początek okresu przejściowego i ważne jest, aby ten proces został przeprowadzony w sposób uporządkowany i odpowiedzialny. Zamierzam zgłosić swoją kandydaturę (…)
— napisał Burnham w mediach społecznościowych.
Z wyścigu wycofał się były minister zdrowia Streeting, dotąd uważany za jedynego polityka, który mógłby w jakimś stopniu zagrozić Burnhamowi. Sprawia to, że proces wyłaniania nowego szefa rządu może przyspieszyć. Albo dlatego, że po decyzji Streetinga liczba ewentualnych uczestników wyścigu będzie mniejsza, albo dlatego, że może się okazać, iż do wyścigu nie przystąpi nikt oprócz Burnhama, który automatycznie zostanie wtedy szefem laburzystów. Rano Keir Starmer zapowiedział, że zrezygnuje ze stanowiska szefa Partii Pracy i pozostanie premierem do czasu, gdy ugrupowanie wybierze nowego lidera. - Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by zapewnić uporządkowane przekazanie władzy – podkreślił w przemówieniu na Downing Street.
Od kilku miesięcy w Wielkiej Brytanii trwa kryzys rządowy. Słabe wyniki w sondażach oraz niekorzystne rezultaty Partii Pracy w wyborach lokalnych w Anglii i w wyborach do parlamentów Walii i Szkocji sprawiły, że Starmer mierzył się z buntem we własnym ugrupowaniu.
Brytyjskie media informowały, że od kiedy do Izby Gmin dostał się Burnham, część laburzystów zwięszyła presję na Starmera. Uzyskanie przez Burnhama mandatu w wyborach uzupełniających w Makerfield na północy Anglii otworzyło mu drogę do formalnego rywalizowania ze Starmerem.
„Król Północy” i „Manchesteryzm”. SYLWETKA
„Król Północy” (King in the North) - tak brytyjskie media ochrzciły Andy’ego Burnhama, popularnego polityka Partii Pracy, który nie kryje, że chciałby zostać nowym brytyjskim premierem. To wyraźnie nawiązanie do tytułu rodu Starków z kultowych serii książek „Pieśń Lodu i Ognia” i serialu „Gra o tron”.
Jeśli mu się uda - a większość komentatorów uważa to za prawdopodobne lub też niemal przesądzone - będzie pierwszym szefem rządu z północy Anglii od czasów Harolda Wilsona (1974-76).
Nie będzie miał za dużo czasu (jako premier), ale jeśli nie zapomni o nas, mieszkańcach północy, to jestem optymistką
— tak tuż przed wyborami mówiła reporterowi PAP jedna z mieszkanek Ashton, największego miasteczka okręgu Makerfield.
Urodził się w Aintree, pod Liverpoolem, w 1970 roku. W ostatnich latach często wykorzystywał ten fakt, a także pochodzenie robotnicze, by podkreślić swoją odmienność wobec elit z rządowej dzielnicy Londynu. Wspominał, że do Partii Pracy zapisał się w wieku 14 lat, pod wpływem gniewu wywołanego przez strajki górników, zdecydowanie stłumione przez rząd Margaret Thatcher.
Ukończył uniwersytet w Cambridge, a posłem po raz pierwszy został w 2001 roku, zwyciężając w okręgu Leigh na zachodzie Manchesteru. W rządzie Gordona Browna był ministrem kultury, a potem - zdrowia.
W 2015 roku Burnham pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych w gabinecie cieni Jeremy’ego Corbyna.
W 2017 roku zamienił Izbę Gmin na Manchester, co dało jego karierze dodatkowy impet. W erze, gdy laburzyści przegrywali regularnie wybory, bezskutecznie próbując odsunąć od władzy Torysów, Burnham został pierwszym bezpośrednio wybieranym burmistrzem aglomeracji Greater Manchester.
To tu Burnham zbudował swój wizerunek dynamicznego, bezpretensjonalnego polityka, który często krytykuje londyńskie elity. Przykładem były głośne spory z konserwatywnym premierem Borisem Johnsonem o politykę ws. pandemii.
Za jego czasów Manchester przeżywał boom. W mieście powstało dużo drapaczy chmur, których więcej jest dziś tylko w Londynie. Zreformował transport publiczny - dotąd rozdrobniony pomiędzy kilkunastu operatorów. Burnham wygrał także wybory w 2021 i 2024 roku.
Jako burmistrz oddawał 15% swojej wypłaty (wynoszącej 110 tysięcy funtów rocznie) na walkę z bezdomnością.
W kampanii brexitowej opowiadał się przeciwko wyjściu z Unii, potem chciał rozpisania drugiego referendum, które mogłoby brexit odwołać. Mimo, że w zeszłym roku deklarował, że chciałby, aby Królestwo wróciło do Wspólnoty jeszcze za jego życia, to w ostatnich miesiącach stonował retorykę. Prowadząc kampanię w Makerfield, którego mieszkańcy poparli w 2016 roku wyjście z Unii, polityk zadeklarował, że odzyskanie członkostwa w UE nie jest dla niego priorytetem i szanuje decyzję wyborców sprzed dekady.
Dziś polityk deklaruje, że pod względem poglądów znajduje się w umiarkowanie lewicowej frakcji Partii Pracy. W przeszłości jednak bliski był też np. prorynkowemu New Labour - środowisku Tony’ego Blaira.
Jeśli spojrzymy na drogę Andy’ego Burnhama przez dekady, od kiedy wszedł do polityki, to był on właściwie politycznym kameleonem
— powiedziała PAP profesor Eunice Goes, politolożka i historyczka lewicy z londyńskiego Richmond American University.
„Manchesteryzm” - tak sam Burnham opisuje swoją politykę gospodarczą. Przekonuje, że to sposób na skuteczne wykorzystanie środków publicznych, a jednocześnie oszczędzanie.
To odpowiedź na pułapkę dużych nierówności i niskiego wzrostu
— pisał w styczniu Burnham w eseju dla dziennika „Guardian”.
To coś w rodzaju przeciwstawienia się manchesterskiej szkole ekonomicznej, kojarzonej z Adamem Smithem
— podkreśla profesor Goes.
Manchesteryzm zakłada, że odnowa gospodarcza biedniejszych części kraju, a właściwie także wydajność całego kraju w dużej mierze da się uzyskać poprzez decentralizację władzy
— podkreśla rozmówczyni PAP.
Eunice Goes zwraca jednak uwagę, że Burnham cały czas akcentuje także swoją probiznesowość, co stanowi swoistą kotwicę przed zbytnim podryfowaniem na lewo. Jej zdaniem, gdyby doszło do zmiany premiera, nie należy się spodziewać gwałtownych zmian w polityce gospodarczej - Manchesteryzm będzie odrobinę bardziej czerwony, niż polityka Keira Starmera - przewiduje.
„Król Północy” wkrótce przyjedzie na południe, do Londynu. Wcześniej nie mógł rzucić wyzwania Keirowi Starmerowi, bo według zasad Partii Pracy barierą był fakt, że nie był posłem. Wraz z wygranymi wyborami w Makerfield ta przeszkoda na drodze ku Downing Street zniknęła.
kpc/PAP/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/763264-krol-polnocy-chce-przejac-wladze-kim-jest-andy-burnham
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.