Zabolało! Decyzja Białego Domu, aby Stany Zjednoczone Ameryki nie płaciły składki członkowskiej Organizacji Narodów Zjednoczonych spowodowała poważny kryzys finansowy ONZ. Amerykańska składka wynosi ponad jedną czwartą budżetu organizacji, której siedziba główna znajduje się w Nowym Jorku, a jej filie w Nairobi, Genewie i Wiedniu. Tych dokładnie 27 proc. brakuje tak bardzo, że szefowie wszystkich „unitów” w ONZ: agencji, departamentów itp. itd. dostali nakaz zwolnienia od 20-30 proc. swoich pracowników!
Czyżby Organizacja Narodów Zjednoczonych weszła na równię pochyłą niczym Liga Narodów niemal dziewięć dekad wstecz? Ligę Narodów z siedzibą w Szwajcarii „zamordowała” II wojna światowa. Czy ONZ polegnie w czasie, kiedy w teorii jest najbardziej potrzebna, bo trwa największa wojna w Europie od ponad osiemdziesięciu lat, szereg wojen regionalnych, a do tego grożą następne? III Wojny Światowej nie będzie, ale i tak świat jest najbardziej „wojenny” - nie tylko „zimnowojenny” - od dziesięcioleci.
O paradoksie: teraz by się ONZ przydał szczegolnie, a właśnie niknie w oczach! I nie chodzi tylko o kurczący się, na skutek amerykańskich retorsji, budżet tej największej globalnej organizacji z największą liczbą członków ze wszystkich istniejących (193 państwa!), ale także całkowity zjazd moralnego autorytetu ONZ. Jakie bowiem oddziaływanie może mieć podmiot powołany do obrony pokoju na świecie i wspierania pokojowej koegzystencji w sytuacji, gdy 40 proc. członków ścisłych władz ONZ czyli Rady Bezpieczeństwa spektakularnie, na oczach całego globu, łamie prawo międzynarodowe? Chodzi oczywiscie o agresję (już pelnoskalowa) Federacji Rosyjskiej na Ukrainę oraz USA najpierw na Wenezuelę (nawet jeśli uznać ją za „tylko” interwencję quasi-policyjną), a potem - zwłaszcza -n a Islamską Republikę Iranu. I oczywiście pewnie można szukać -korzystając z dorobku intelektualnego naszego wielkiego rodaka sprzed sześciu wieków Pawła Wlodkowica i jego definicji „wojny sprawiedliwej” (wojna teutonskiego Zakonu Krzyżackiego z Polską w wiekach XIV i XV taką właśnie „wojną sprawiedliwa” nie była…) wskazywać na pozytywnych aspektów amerykańsko-izraelskiej interwencji zbrojnej Zatoce Perskiej dla interesów szeroko rozumianego Zachodu, ale nie zmienia to faktu, że ewidentnie prawo międzynarodowe - takie, jako ono jest - zostało złamane w przypadku wojny Moskwy i wojen Waszyngtonu.
ONZ coraz bardziej cienko przędzie. Nie pomaga jej wcale meksykański sekretarz generalny wybrany pod dużą - to kolejny paradoks - amerykańską presją. Teraz zresztą już się Amerykanom zerwał. A co do jego wyboru, to warto przypomnieć, że nastąpił on w czasie, gdy zgodnie z zasadą rotacji stanowisko to miało przepaść… Europie. Jednak Stary Kontynent był tak skłócony - początkowo było około dziesięciu kandydatów, głownie z mniejszych krajów postsowieckich i postkomunistycznych, że skończyło się na wyedukowanym w USA i proamerykańskim wtedy Meksykaninie.
ONZ się zwija. I nie słychać jakoś wielkiego miedzynarodowego szlochu z tego powodu. „Nie dziwi nic” -jak śpiewała Edyta Geppert w piosence „Jaka róża-taki cierń”…
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/761840-onz-na-rowni-pochylej
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.