„Europa przygotowuje się na wojnę handlową z Chinami, a Niemcy są skłonne poprzeć unijne plany wprowadzenia nowych ceł chroniących europejski przemysł” - napisał niemiecki dziennik „Handelsblatt”. Jak podkreślił, to właśnie Niemcy stały się epicentrum nowego „chińskiego szoku”. Komisja Europejska już zaostrza kontrolę nad platformami internetowymi, takimi jak Temu, w związku z domniemanymi naruszeniami unijnych przepisów.
W opinii „Handelsblatt” w niemieckim rządzie rośnie gotowość do przyjęcia ostrzejszego kursu wobec Pekinu i dążenia do bardziej zrównoważonych relacji handlowych. Dziennik zwrócił uwagę, że oznacza to zmianę strategii, bo dotychczas Berlinowi trudno było sformułować jednolitą politykę wobec Chin ze względu na silne uzależnienie dużych koncernów, takich jak Volkswagen i BASF, od chińskiego rynku.
Komisja Europejska zaostrza kontrolę nad platformami internetowymi, takimi jak Temu, w związku z domniemanymi naruszeniami unijnych przepisów dotyczących cyfryzacji, ochrony konsumentów i prywatności danych, w tym obawami związanymi z niebezpiecznymi produktami, manipulacyjnymi praktykami online i wykorzystywaniem danych osobowych.
Niemcy straciły 400 tys. miejsc pracy
„Handelsblatt” wskazał, że chińscy producenci wkraczają z tanimi i coraz lepszymi jakościowo towarami w kluczowe sektory niemieckiej gospodarki - motoryzację, budowę maszyn i przemysł chemiczny. Według badania londyńskiego proeuropejskiego think tanku Centre for European Reform (CER) przez rozwój chińskiego eksportu Niemcy straciły już około 400 tys. miejsc pracy.
Dokument autorstwa Francji, Hiszpanii, Holandii i Litwy, opowiadający się za nowymi, kompleksowymi instrumentami taryfowymi, jest krokiem we właściwym kierunku, według źródeł rządowych. Konieczne są jednak dalsze dyskusje na temat szczegółów
— czytamy na łamach niemieckiej gazety.
Kraje te domagają się m. in. wyższych ceł ochronnych oraz częstszego nakładania ceł na „sektorowe zakłócenia handlu”, zamiast żmudnego badania pojedynczych produktów - wyjaśniono. Dziennik zwrócił uwagę, że najdalej idącym pomysłem jest nowe „narzędzie odporności”, uruchamiane, gdy zakłócenia rynkowe zagrażają bezpieczeństwu gospodarczemu UE. Miałoby ono opierać się na wyjątku dotyczącym „bezpieczeństwa narodowego”, przewidzianym w przepisach Światowej Organizacji Handlu (WTO).
W dokumencie celowo nie wymieniono Chin z nazwy, co w ocenie niemieckiego rządu zmniejsza ryzyko, że Pekin uzna te plany za prowokację i odpowie cłami odwetowymi. Berlin ma jednak jeszcze zastrzeżenia i na razie nie przyłącza się do inicjatywy, żądając gwarancji, że działania pozostaną zgodne z regułami WTO
— zaznaczył „Handelsblatt”.
Na razie ministerstwo gospodarki Niemiec ostrożnie ocenia szerokie cła z obawy, że mogą nie działać wystarczająco precyzyjnie.
Niemcy się boją
Jak podał „Handelsblatt”, w Brukseli przygotowywane są środki, które jeszcze kilka lat temu uchodziłyby za radykalne - cła sektorowe i ostrzejsze procedury ochrony handlu. Unijny komisarz ds. przemysłu Stephane Sejourne powiedział „Handelsblatt”, że Europa musi ostrzej reagować na chińskie nadwyżki mocy produkcyjnych, bo „zagrażają one podstawowym jej interesom gospodarczym”.
Cytowany przez dziennik szef Austriackiego Instytutu Badań Ekonomicznych (WIFO) Gabriel Felbermayr pochwalił unijny dokument, ostrzegł jednak, by w reakcji wobec Chin „nie posuwać się za daleko”. Jego zdaniem właściwą drogą pozostaje konstruktywna oferta dla Pekinu, „a nie budowanie murów”.
Minister gospodarki Niemiec Katherina Reiche przebywa z wizytą w Chinach, gdzie zaapelowała o zapewnienie niemieckim firmom niezawodnego dostępu do metali ziem rzadkich. Opowiedziała się za modelem konkurencji przynoszącym obustronne korzyści, podkreślając, że rywalizacja gospodarcza powinna być ukształtowana w sposób służący interesom obu stron. Jednocześnie zaznaczyła, że nieuczciwej konkurencji należy przeciwstawiać się „odpowiednimi instrumentami”.
Niemcy, trzecia największa gospodarka świata, są szczególnie narażone na rosnący protekcjonizm i zmiany w światowym handlu, znajdując się pod presją zarówno rosnącej konkurencji ze strony Chin, jak i ceł USA.
W 2025 roku Chiny były największym partnerem handlowym Niemiec. Obecnie w Chinach działa około 5 tys. niemieckich firm.
koal/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/761329-europa-idzie-na-wojne-handlowa-z-chinami-niemcy-w-szpicy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.