Referendum, w którym mieszkańcy Krakowa zdecydowali o odwołaniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego, odbiło się szerokim echem także poza Polską. Niemiecki dziennik „Die Tageszeitung” ocenia, że wynik głosowania jest nie tylko lokalnym wstrząsem politycznym, lecz także „fatalnym sygnałem i ciosem” dla obozu rządzącego Donalda Tuska.
„Krakowianie mieli dość”
„Die Tageszeitung” zwraca uwagę, że Kraków od lat pozostaje wyjątkowo wymagającym terenem dla polityków. W tekście zatytułowanym „Aleksander Miszalski geht K.o.” (Aleksander Miszalski znokautowany), Gabriele Lesser pisze, m.in., jak szybko mieszkań Krakowa stracili cierpliwość do swojego prezydenta:
Po zaledwie dwóch z pięciu lat kadencji Krakowianie mieli dość partyjnych układów liberalnego konserwatysty, znacznego zadłużenia miasta i rosnących cen w transporcie publicznym. Ponadto Miszalski nie dotrzymał wielu obietnic wyborczych
— pisze dziennikarka „TAZ”.
Autorka dostrzega jeszcze boleśniejszy wydźwięk tej porażki, biorąc pod uwagę fiaska podobnych głosowań w innych miastach. Za przykłady przytacza Wrocław, gdzie referendum nie przeszło nawet pierwszej fazy procedury, bowiem nie zebrano potrzebnej liczby podpisów.
Strategia „zostańcie w domu” okazała się błędem
Według „TAZ” prezydent Krakowa próbował ratować sytuację, apelując do swoich sympatyków o bojkot referendum. Zwolennicy mieli pokazać poparcie poprzez nieuczestniczenie w głosowaniu.
Mieli wyrazić poparcie poprzez „pozostanie w domu” i „bezczynność”. Skutki tego były katastrofalne
— przyznaje niemiecki dziennik, cytowany również przez dw.com.
Konserwatywne miasto z komunistą w magistracie
Lesser podkreśla również polityczną specyfikę Krakowa. Według dziennika miasto uchodzi za konserwatywne i przywiązane do tradycji, ale, jak zaznacza dziennik, jednocześnie przez ponad dwie dekady było rządzone przez komunistę Jacka Majchrowskiego.
Zdaniem autorki Miszalski miał symbolizować nowe pokolenie polityków KO, jednak szybko zaczął być postrzegany jako polityk oderwany od oczekiwań mieszkańców.
TAZ: Tusk nie dotrzymuje obietnic
Niemiecka gazeta ocenia, że skutki referendum będą odczuwalne także na poziomie krajowym. Według Gabriele Lesser wynik w Krakowie może zostać wykorzystany przez prawicową opozycję jako dowód słabnącego poparcia dla rządu Donalda Tuska przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.
W rzeczywistości Tusk również nie dotrzymał wielu obietnic wyborczych, a za to znacznie zwiększył dług publiczny
— pisze korespondentka „TAZ”.
Choć jej zdaniem Koalicja Obywatelska nadal ma szanse utrzymać władzę w Krakowie po przedterminowych wyborach, odzyskanie zaufania wyborców może okazać się bardzo trudne.
„Efekt domina”
Według niemieckiej dziennikarki referendum w Krakowie może stać się początkiem szerszej strategii politycznej wymierzonej w samorządowców KO.
Ponadto prawicowi politycy już zapowiedzieli, że zamierzają doprowadzić do upadku prezydentów miast z KO za pomocą referendów także w innych ośrodkach, wywołując w ten sposób efekt domina porażek
— podkreśla Lesser.
Autorka przewiduje jednocześnie, że sam Aleksander Miszalski prawdopodobnie wróci do działalności akademickiej. Nie wyklucza jednak również jego powrotu do biznesu turystycznego, którym zajmował się przed wejściem do polityki.
SC/TAZ/dw.com
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/761216-po-miszalskim-czas-na-tuska-nawet-niemiecka-gazeta-to-widzi
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.