Koniec importu rosyjskich surowców to „strategiczna decyzja” Unii Europejskiej – zapewnia jeden z komisarzy. Nie zmienia to faktu, że różne kraje ciągle kupują gaz skroplony i ropę, finansując Moskwę.
Po tym, jak kilka dni temu administracja USA przedłużyła na kolejny miesiąc złagodzenie sankcji wobec Rosji, by mogła niemal swobodnie eksportować ropę, z Brukseli popłynęły krytyczne opinie. Zaskoczeniem była także decyzja brytyjskiego premiera Keira Starmera, który zgodził się na import oleju napędowego i paliwa lotniczego wyprodukowanego z rosyjskiej ropy naftowej oraz zezwolił firmom na krótkoterminowe umowy na dostawy z rosyjskich projektów Sachalin-2 i Jamał LNG. To tylko potwierdza, że Moskwa zyskuje na wojnie na Bliskim Wschodzie, w efekcie której nie tylko gwałtownie zdrożała ropa, ale i zablokowany został eksport z krajów arabskich.
Unijny komisarz ds. gospodarki Valdis Dombrovskis w tym tygodniu najpierw mówił, że to nie jest odpowiedni moment, by zmniejszać presję na Rosję. Dziś w wywiadzie dla Euronews zapewnił, że Unia nie zamierza ani łagodzić sankcji wobec Moskwy, ani tym bardziej zwiększać importu surowców. I to pomimo kryzysowej sytuacji wywołanej wojną USA z Iranem i blokadą Cieśniny Ormuz. Jego zdaniem, Unia „nie powinna” szukać ulgi w tanich rosyjskich paliwach kopalnych i gazie, ponieważ kryzys energetyczny wciąż trwa.
Jeśli już, to powinniśmy zaostrzyć sankcje wobec Rosji, a nie je łagodzić, ponieważ Rosja jest krajem, który czerpie korzyści z konfliktu na Bliskim Wschodzie i wyższych cen energii, czerpiąc z tego ogromne zyski
— stwierdził komisarz w programie Europe Today w stacji Euronews.
W zgodniej opinii tak ekspertów jak i polityków, to właśnie Rosja zyskuje na wojnie na Bliskim Wschodzie najwięcej. W zeszłym miesiącu firmy rosyjskie sprzedały światu ropę o połowę drożej niż w kwietniu 2025 r., a przychody z tego tytułu przekroczyły 19 miliardów dolarów i posłużyły m.in. do finansowania wojny na Ukrainie.
Paliwa z Rosji kupują dziś Belgia, Francja, Hiszpania a nawet Niemcy
Opinia komisarza Dombrovskisa to sygnał, że zakaz importu gazu stopniowo rozszerzany od tego roku do jesieni przyszłego nie zostanie zmieniony. Choć nie jest tajemnicą, że gaz skroplony – przede wszystkim z projektu Jamał LNG (kontrolowanego przez rosyjski koncern – formalnie prywatny – Novatek i francuski koncern TotalEnergies) płynie w znacznych ilościach na kontynent,a wśród odbiorców są Belgia, Francja, Hiszpania a nawet Niemcy. W ubiegłym miesiącu przedstawiciele rządu włoskiego apelowali o zawieszenie zakazu importu gazu skroplonego z Rosji. Przypomnijmy, że całkowity zakaz importu LNG zacznie obowiązywać od początku 2027 r., zaś dostaw rurociągami – od jesieni 2027 r. Choć Bruksela wielokrotnie krytykowała Węgry i Słowację za sprowadzanie „błękitnego paliwa” z Rosji, to dotąd jednak „przymykała oko” na import gazu skroplonego (LNG) przez Francję, Belgię czy Hiszpanię, jak również na współpracę francuskiego potentata z Novatekiem. W kwietniu to właśnie firmy z Unii nabyły niemal cały gaz, dostępny w ofercie Jamał LNG.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/760925-bruksela-formalnie-twarda-ale-gaz-z-rosji-wciaz-plynie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.