Okazuje się, że „planeta nie płonie”, a naukowa wizja strasznej przyszłości świata z powodu globalnego ocieplenia przestała być aktualna. Ale mało prawdopodobne, by wojna z paliwami kopalnymi się szybko skończyła, bo w grę wchodzą wielkie interesy możnych tego świata.
Naukowcy związani z szacownymi instytucjami, w tym i ONZ, odrzucili najbardziej skrajne scenariusze, które wieściły niemal zagładę ziemi w tym stuleciu z powodu radykalnego wzrostu temperatury – nawet o 5 stopni Celsjusza. Teraz w badaniach nad klimatem katastroficzne wersje przyszłości mają być odrzucone, a sposób prognozowania bardziej zbliżony do realiów.
Poziomy emisji gazów radykalnie obniżone
Szczegółowe informacje opublikowane zostały w czasopiśmie „Geoscientific Model Development”. Naukowcy – na czele z profesorem Detlem Van Vuurenem z Uniwersytetu w Utrechcie - uznali bowiem, że „scenariusze powinny obejmować prawdopodobne rezultaty, od wysokiego poziomu zmian klimatu (w przypadku niepowodzenia polityki) po niski poziom zmian klimatu wynikający z rygorystycznej polityki”. W publikacji wskazali, że gdy chodzi o poziom emisji, to „w XXI wieku ten zakres będzie mniejszy niż oceniano wcześniej”, a przewidywania odnoszące się do „górnego zakresu wysokich poziomów emisji” (model SSP5-8.5) uznali za „nieprawdopodobne”, zwłaszcza „biorąc pod uwagę trendy w kosztach energii odnawialnej, pojawienie się polityki klimatycznej i ostatnie trendy emisji”. Konkluzje te przedstawiła grupa naukowców w ramach prac dla czołowych instytucji, badających zmiany klimatyczne i raportujących ich stan. Jak pisze prof. Roger A. Pielke Jr na portalu American Enterprise Institute, te “nowe scenariusze pochodzą z projektu Coupled Model Intercomparison Project (CMIP) – Światowego Programu Badań Klimatu, współfinansowanego przez Światową Organizację Meteorologiczną, Międzynarodową Radę Naukową i Międzyrządową Komisję Oceanograficzną UNESCO”.
Kariery budowane na idei ratowania „płonącej planety”
Zatem najważniejszy wniosek jest taki, że eksperci już nie będą zajmować się nierealistycznymi scenariuszami, choć to na nich oparło retorykę, działania i politykę gospodarczą wiele rządów, a wielu obecnie wpływowych decydentów - swoje kariery przy mocnej promocji w społeczeństwie idei ratowania „płonącej planety”.
Portal GB News przypomina w tym kontekście, że w ostatnich latach niektórzy naukowcy podważali skrajny scenariusz klimatyczny i podaje przykład klimatologa Zeke Hausfathera i badacza Glena Petersa, którzy sześć lat temu na łamach „Nature” pisali, że zakłada „bezprecedensowy pięciokrotny wzrost zużycia węgla do końca stulecia”.
Jednak tak w Europie, jak i w Ameryce Północnej postawiono na szybką redukcję emisji i mocno te działania promowano. Wiele rządów postawiło sobie za cel wręcz doprowadzenie do całkowitego wyeliminowania paliw kopalnych (nie tylko węgla) z gospodarki i w energetyce przejścia w szybkim tempie na odnawialne źródła. Ratowanie klimatu było też głównym tematem licznych konferencji gospodarczych i dyskusji w czasie kolejnych spotkań na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Zaś wszyscy bazowali na danych pokazujących skrajny i – jak się okazuje obecnie – abstrakcyjny scenariusz.
Strategiom klimatycznym i redukcji emisji podporządkował w dużej mierze swoje działania nawet sektor bankowy, który priorytetowo traktował odnawialne źródła energii i inwestycje w czyste technologie. Finansowanie projektów związanych z paliwami kopalnymi było mocno utrudnione.
Co dalej z działaniami na rzecz ratowania klimatu?
Skoro alarm w sprawie „klimatycznej apokalipsy” został odwołany, pozostają pytania o przyszłość działań na rzecz ograniczenia emisji na świecie. Tym bardziej, że to Unia Europejska wraz z Wielką Brytanią mają ambicje bycia światowymi liderami w tym zakresie i w połowie wieku uczynić z Europy pierwszy neutralny dla klimatu kontynent. Trudno ocenić, czy w ogóle i na ile w kolejnych strategiach gospodarczych władze w Brukseli będą chciały uwzględnić fakt, że najbardziej radykalne scenariusze ocieplenia są już nieaktualne. Obecny kryzys naftowy wywołany wojną na Bliskim Wschodzie i blokadą Cieśniny Ormuz powoduje, że unijni decydenci promują znów szybkie odejście od paliw kopalnych, przyśpieszenie inwestycji w OZE i powszechną elektryfikację. Nie wspominają przy tym o olbrzymich, liczonych już w bilionach euro nakładach inwestycyjnych, skoro tylko na sieci pod potrzeby farm wiatrowych i słonecznych trzeba przeznaczyć 1,2 biliona euro…
W rozmowie z GB News Steven Koonin, były podsekretarz stanu USA ds. nauki w administracji prezydenta Baracka Obamy, liczy, że zmiana w podejściu do scenariuszy klimatycznych „to kolejny krok w trwającym odwrocie od alarmizmu na rzecz realizmu”. - Można spodziewać się podobnego odejścia od twierdzeń o ekstremalnych zjawiskach pogodowych oraz o korzyściach płynących z energii wiatrowej i słonecznej – dodał.
Wydaje się jednak, że Steven Koonin wyraża nadmierny optymizm, zwłaszcza biorąc jednak pod uwagę opinie szefowej Komisji Europejskiej i jej komisarzy na temat pilnej realizacji Zielonego Ładu,
Pytanie, dlaczego to nie jest temat numer jeden we wszystkich kanałach liberalnych mediów. Otóż postępowa lewica od zawsze karmi się strachem i nieustannym judzeniem, a ostateczne zwycięstwo to dla niej stan absolutnie najgorszy z możliwych. Wyobraźmy sobie ten wizerunkowy i polityczny dramat: nadciągająca apokalipsa została odwołana. I co teraz? Z czego żyć? Jak uzasadniać kolejne daniny, zakazy jedzenia mięsa, przymusowe dyrektywy budynkowe i systematyczne zwijanie europejskiego przemysłu, skoro rzekomo ocaliliśmy już planetę? Przecież bez widma nieuchronnej zagłady cały ten gigantyczny projekt inżynierii społecznej traci rację bytu. Kiedy znika lęk, znikają też granty, posady w organizacjach pozarządowych i, co najważniejsze, poczucie wyższości moralnej. Kapłani klimatycznej paniki z dnia na dzień stają się bezrobotni, a lewicy brakuje szantażu, którym mogłaby dławić wszelką racjonalną debatę. Dlatego nie usłyszycie żadnych fanfar. Przemysł strachu nie znosi próżni. Skoro klimatem nie da się już skutecznie przerażać maluczkich, machina musi natychmiast znaleźć nowego demona. I ten demon już stoi za drzwiami. Spodziewajcie się wkrótce zmasowanej kampanii ostrzegającej przed straszliwymi skutkami rozwoju Sztucznej Inteligencji
— komentuje na X całą tę sytuację Tomasz Wróblewski, prezes Warsaw Enterprise Institute.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/760431-planeta-juz-nie-plonie-klimatyczna-apokalipsa-odwolana
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.