„Prezydent USA podczas wizyty w Pekinie nie miał ochoty na publiczną konfrontację i unikał komentowania kwestii Tajwanu, temat podnosiła za to strona chińska” - pisze niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Z kolei jak ocenia hiszpański dziennik „El Mundo”, Chiny wykorzystały spotkanie przywódców do zaprezentowania swojej siły i pewności siebie. „W odróżnieniu od swojej zwykłej postawy to Trump był bardziej ugodowy podczas spotkań z Xi, przywódca ChRL natomiast osiągnął swój cel, jakim jest postrzeganie jego kraju jako mocarstwa o takim samym znaczeniu jak USA” - dodają amerykańskie gazety. Do tego - dodaje brytyjski dziennik „The Times” - „kontrast między pierwszą wizytą prezydenta USA Donalda Trumpa w Chinach, która odbyła się w 2017 roku, a jego wizytą zakończoną dziś nie mógłby być wyraźniejszy i pokazuje, że Chiny już osiągnęły status supermocarstwa”.
Jak zauważa „FAZ”, chiński przywódca Xi Jinping przyjął Trumpa z pompą, ale w kwestii Tajwanu „natychmiast rzucił (mu) wyzwanie” i dał do zrozumienia, że Chiny i USA „to równorzędne mocarstwa”.
Po serdecznym przyjęciu w Świątyni Nieba Xi od razu przeszedł do twardej, strategicznej gry. Już podczas pierwszej rundy rozmów bilateralnych w Wielkiej Hali Ludowej jednoznacznie wskazał Tajwan jako ‘najważniejszą kwestię w relacjach chińsko-amerykańskich’. Xi bezpośrednio powiązał los demokratycznie rządzonej wyspy z całokształtem relacji obu światowych mocarstw
— czytamy.
„Trump ignorował pytania o Tajwan”
„FAZ” zauważa przy tym, że przedstawiciele chińskich władz nie wyjaśnili, czy słowa Xi odnoszą się do najnowszych pakietów uzbrojenia dla Tajwanu o wartości 11 mld dolarów, przygotowanych przez USA w ostatnich miesiącach.
Tymczasem Trump w Pekinie ‘unikał publicznego komentowania’ na temat Tajwanu, a słowo ‘Tajwan’ w ogóle nie pojawiło się w krótkim komunikacie strony amerykańskiej po spotkaniu przywódców
— odnotowuje „FAZ”.
Zdaniem dziennika za ustępstwo Waszyngtonu wobec Pekinu można uznać sam fakt, że prezydent USA rozmawia z przywódcą Chin o dostawach uzbrojenia dla Tajwanu.
Krok ten może być postrzegany jako naruszenie tzw. sześciu zapewnień, które prezydent Ronald Reagan złożył w 1982 roku, stanowiących m.in., że USA nie będą konsultować z Chinami dostaw broni dla Tajwanu
— zauważa.
Równocześnie władze Chin „zwracają się niekoniecznie do samego Trumpa, którego słowa i stanowiska mogą się zmieniać”. Zdaniem dziennika chodzi „przede wszystkim o tajwańską opinię publiczną, która z perspektywy Pekinu w razie zmiany stanowiska USA mogłaby odwrócić się od rządzącej (na wyspie - PAP) Demokratycznej Partii Postępu, a szczególnie od prezydenta Laia Ching-te, opowiadającego się za odrębnością Tajwanu”.
„FAZ” pisze, że strona amerykańska w trakcie wizyty kładła nacisk na „to, co przyniesie ona Amerykanom”, podkreślając „lepszy dostęp firm do chińskiego rynku oraz większe chińskie inwestycje w USA, szczególnie w rolnictwie”. Jednocześnie Trump wyraźnie nie miał w Pekinie „ochoty na otwartą konfrontację” - „powstrzymał się od typowych dla siebie komentarzy na platformie Truth Social i ignorował pytania dziennikarzy o Tajwan”.
„Pokaz siły i pewności siebie”
Xi przekształcił wczorajsze spotkanie z Trumpem w pokaz siły politycznej, dyplomatycznej i symbolicznej, którego zwieńczeniem była bezpośrednia groźba wobec Waszyngtonu w sprawie Tajwanu
— ocenia „El Mundo”.
Według hiszpańskiego dziennika spotkanie dwóch przywódców, choć pełne pojednawczych gestów, posłużyło Pekinowi do „wykazania strategicznej pewności siebie”. Chiny zaznaczyły – jak wskazuje dziennik – że domagają się „traktowania jako równorzędnego mocarstwa, zdolnego do wyznaczania własnych granic”.
Xi wystąpił jako przywódca mocarstwa przekonanego o tym, że przesunięcie światowej równowagi w kierunku Azji jest nieodwracalnym trendem historycznym
— pisze „El Mundo”.
Zdaniem gazety pozycja Trumpa jest słaba w związku z wewnętrznymi problemami politycznymi i gospodarczymi, a także kryzysem irańskim.
Ostrzeżenie Xi pod adresem USA
Jak podkreśla hiszpański dziennik, kluczowe podczas wizyty było ostrzeżenie Xi pod adresem USA w sprawie Tajwanu.
Chiny chciały jasno dać do zrozumienia, że zareagują surowo na jakiekolwiek zwiększenie politycznego lub militarnego wsparcia USA dla wyspy
— zaznacza gazeta.
Jak dodaje, Pekin wysłał do Waszyngtonu komunikat, że chce uniknąć otwartej konfrontacji, ale uważa, że „międzynarodowa równowaga stopniowo zmienia się na jego korzyść i jest gotów bronić swoich interesów z nieugiętą stanowczością”.
Według oficjalnego komunikatu strony chińskiej Xi ostrzegł Trumpa, że napięcia wokół Tajwanu mogą zagrozić relacjom dwustronnym, prowadząc do konfliktu, jeśli sprawa nie będzie traktowana z należytą ostrożnością. Strona amerykańska natomiast w ogóle nie wspomniała w swoim oświadczeniu o Tajwanie, co zostało zauważone przez komentatorów.
„NYT”: Xi bardziej konfrontacyjny
Również dziennik „New York Times” zauważył, że podczas gdy Trump od początku wizyty starał się nawiązać osobiste kontakty z Xi, ten od razu przystąpił do wyznaczenia granic w relacjach między obu państwami, ostrzegając USA, by rozważnie postępowały w kwestii Tajwanu.
Wydaje się, że ta chwila pokazała nową równowagę między dwoma rywalami. Xi, postępując według ściśle zaplanowanego scenariusza, nie pozostawiał wątpliwości, że mimo wszystkich problemów Chin – deflacji, spadku liczby ludności, pęknięcia bańki na rynku nieruchomości – nadeszła chwila, w której Chiny występują jako równorzędne mocarstwo
— pisze „NYT”.
Na każdym kroku, przynajmniej na początku dwudniowej podróży do Chin, Trump brzmiał pojednawczo, co stanowiło całkowite przeciwieństwo jego publicznych wypowiedzi w kraju (USA - PAP), gdzie w kampanii prezydenckiej mówił o Chinach jako o kraju kradnącym miejsca pracy i zagrażającym bezpieczeństwu narodowemu. Xi, choć uśmiechał się i witał Trumpa serdecznie, był w głębi serca bardziej konfrontacyjny – zwłaszcza w kwestii Tajwanu, o którym wygłosił jednoznaczne ostrzeżenie
— dodaje gazeta.
„Obraz dwóch równych sobie supermocarstw”
„Washington Post” z kolei zwraca uwagę, że głównym celem Xi było uznanie Chin za mocarstwo równe Stanom Zjednoczonym - i udało mu się to.
Obraz dwóch równych sobie supermocarstw był właśnie tym, co Xi chciał osiągnąć dzięki tej wizycie
— mówią analitycy.
Podczas dwóch dni spotkań starannie wyreżyserowana ceremonia oraz wzajemne gesty przyjaźni i szacunku między dwoma najpotężniejszymi mężczyznami świata ukazały dynamikę geopolityczną, której Chińczycy od dawna pragnęli, a Amerykanie się opierali
— podsumowuje gazeta.
Trump szukał porozumienia?
Jak pisze „The Times”, historia czasami dostarcza kontrastujące ze sobą momenty, które wiele mówią o zmieniającym się układzie sił na świecie, i dwie wizyty Trumpa w Chinach są tego przykładem.
Za formalnościami kryła się doniosła zmiana: po raz pierwszy od prawie 100 lat amerykański prezydent spotkał się z przywódcą innego kraju, praktycznie rzecz biorąc, na równych prawach. Trump nie stawiał żądań słabszej potędze, lecz szukał porozumienia, a nawet pomocy u równego sobie partnera
— zauważa gazeta.
Przypomina, że gdy w 2017 r. Trump po raz pierwszy spotkał się z przywódcą Chin Xi Jinpingiem, układ sił nie budził wątpliwości - Ameryka, jako supermocarstwo, nie zamierzała tolerować podważania swojej pozycji, a poprzez działania gospodarcze, utrzymywanie przyjaznych stosunków z Tajwanem oraz obecność sił zbrojnych na Pacyfiku zamierzała zapewniać sobie dominację i powstrzymywać Chiny.
Dziewięć lat później obaj (przywódcy) spotkali się ponownie, a ich relacje uległy (tymczasem - PAP) całkowitej przemianie. Chiny mimo wewnętrznych wyzwań gospodarczych kontynuowały dążenie do uzyskania statusu światowego supermocarstwa. Poprzez zacieśnianie więzi gospodarczych na całym świecie, a zwłaszcza na Bliskim Wschodzie i w Afryce, szybki rozwój potencjału wojskowego i technologicznego, podporządkowanie Hongkongu komunistycznym rządom oraz coraz bardziej stanowcze podkreślanie nieuchronności powrotu Tajwanu (do ChRL - PAP0 Pekin zwiększył skalę zagrożenia, jakie stanowi dla interesów Stanów Zjednoczonych
— ocenia brytyjski dziennik.
Według gazety punkt zwrotny w relacjach między obu krajami nastąpił nie latem zeszłego roku, gdy Trump eskalował wojnę handlową z Chinami, ale gdy Pekin zagroził wstrzymaniem eksportu metali ziem rzadkich, kluczowych dla produkcji wielu wyrobów przemysłowych.
Trump musiał wówczas wycofać się i zgodzić na rozejm
— podkreśla.
Stany Zjednoczone nie zostały przyćmione przez Chiny. Być może – biorąc pod uwagę głębokie problemy strukturalne Chin i niezmienną dynamikę gospodarczą Ameryki – nigdy do tego nie dojdzie. Nie ulega jednak wątpliwości, że zmiana zaszła. Czas jednobiegunowości był ulotny. Obecnie istnieją dwa prawdziwe supermocarstwa
— konkluduje „The Times”.
Trump przyjęty jak król
Włoski dziennik „La Repubblica” zauważył w komentarzu po wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Pekinie, że przywódca Chin Xi Jinping postarał się, aby jego gość poczuł się jak król. Zarazem jednak, jak dodała gazeta, chiński lider ostrzegł Trumpa w surowy sposób, że w spornej kwestii Tajwanu nie ma miejsca na ustępstwa.
„La Repubblica” postawiła pytanie: „Czy kaczka po pekińsku, chrupiące żeberka wołowe i tiramisu na kolację mogą zapobiec wciągnięciu dwóch supermocarstw w starcie, które wstrząsnęłoby światem?”.
Według komentatora włoskiej gazety, przy okazji wizyty Trumpa w Pekinie, „kiedy stracono już rachubę gestów, symboli, małych rytuałów i choreografii, dopracowanych w najdrobniejszym szczególe, nawet wybór menu znaczy bardzo wiele”.
Autor podkreślił też, że Xi Jinping polecił odstawić niektóre wykwintne dania, tradycyjnie serwowane podczas szczytów, i wybrał dla swojego gościa mieszankę smaków wschodnich i zachodnich, aby zaspokoić kulinarne upodobania Donalda Trumpa.
Włoska gazeta oceniła, że jedzenie jest w Chinach potężnym narzędziem dyplomacji.
Podczas wizyty Trumpa w Pekinie chiński przywódca przygotował niezwykle starannie wyreżyserowane widowisko, mające połechtać ego miliardera, który poczuł się, że jest przyjmowany jak król. Ale Xi zrobił to przede wszystkim po to, by zasygnalizować Amerykaninowi potęgę Chin i wolę Pekinu, by być traktowanym na równi z Waszyngtonem
— ocenił publicysta rzymskiego dziennika.
Zwrócił uwagę na wiele uprzejmości i serdeczności oraz na to, że Trump nazywał Xi „przyjacielem”.
Ciekawe, czy komunistyczny sekretarz, z twarzą, która rzadko zdradza emocje, rzeczywiście to docenił. Ale jak dotąd jest niewiele treści: napięcia i podejrzenia pozostają, i są gotowe ponownie wypłynąć na powierzchnię
— zaznaczono na łamach gazety.
Podkreślono jednocześnie:
Podczas gdy Trump jest bardziej zainteresowany sfinalizowaniem umów handlowych i wciągnięciem Chin do gry wokół Iranu, Xi myśli znacznie głębiej o stanie relacji między Chinami a Stanami Zjednoczonymi, o ich stabilności, która ma gwarantować pokój. Chiński przywódca chce wyznaczyć stałe punkty odniesienia, zbudować fundamenty, bo bez nich, jak uważa, cała reszta nie ma sensu.
Xi „ostrzegł gościa w surowy sposób, że w kwestii Tajwanu, czerwonej linii Pekinu, nie ma miejsca na ustępstwa. A przede wszystkim formułuje nową wizję, która miałaby odtąd kierować relacjami między dwoma mocarstwami: konstruktywną stabilność strategiczną, by były partnerami, a nie rywalami
— dodała „La Repubblica”.
Jak wyjaśnił komentator dziennika, w intencji przywódcy Chin stabilność ta powinna opierać się na współpracy, umiarkowanej konkurencji, zarządzaniu różnicami i obietnicach pokoju w przyszłości.
W osobnym komentarzu gazeta odnotowała, że był to „szczyt bez kobiet”.
Zostały zepchnięte do ról drugoplanowych w amerykańskiej delegacji i były całkowicie nieobecne w delegacji chińskiej
— zauważono.
Żadna z dwóch superpotęg nie uważa, że (kobiety) powinny znajdować się w pokoju, w którym prowadzi się politykę wielkich mocarstw
— podsumował dziennik.
PAP/tt
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/760318-mocarstwa-twarza-w-twarz-czy-xi-i-trump-osiagneli-swoje-cele
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.