Jedynym standardem rzeczywiście przestrzeganym w Unii Europejskiej są… podwójne standardy. Bruksela jakby znała stare polskie powiedzenie: „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”.
I tak oto Unia oficjalnie walczy z korupcją i co roku publikuje listę krajów członkowskich UE, które mają z tym największy problem. Od 19 lat, czyli od swojego wejścia do struktur unijnych na pierwszym miejscu tej statystyki jest Bułgaria. Ta sama Unia przez lata całe tolerowała rządzącą w Sofii szereg razy partię GERB. Eurokraci przymykali oczy na korupcyjny cyrk, który miał miejsce pod parasolem GERBu, bo formacja ta należąca wspólnie z m.in. niemiecką CDU oraz Koalicję Obywatelską i PSL do Europejskiej Partii Ludowej gwarantowała, że Brukseli nie podskoczy i będzie Unii jadła z ręki. Tak więc UE oficjalnie zwalczała korupcję, a nieoficjalnie nabierała wody w usta wobec praktyk korupcyjnych partii byłego premiera Bojko Borysowa. Tegoż Borysowa którego kiedyś spektakularnie zatrzymały bułgarskie służby, a telewizja pokazała w jego domu setki tysięcy euro wyjmowany z plastikowych toreb.
Przykład drugi. Unia Europejska po raz kolejny bezceremonialnie wtrącając się w wewnętrzne sprawy państwa członkowskiego wydała wojnę Węgrom i rządzącej nimi partii FIDESZ premiera Viktora Orbana. Oskarżano ich o łamanie europejskiej solidarności poprzez sprowadzanie z Rosji surowców energetycznych, co naruszało unijne sankcje. Po 16 latach rządzenia Orban wybory przegrał - skądinąd niekoniecznie przez naciski Brukseli, ale raczej ze względu na zmęczenie Węgrów FIDESZem. Teraz następca Orbana przyszły premier Peter Magyar publicznie deklaruje, że dalej będzie sprowadzał ropę z Federacji Rosyjskiej, bo jest poprostu tańsza i Budapeszt jest do tego „zmuszony”. Co Bruksela na tą spektakularną kontynuację polityki „prorosyjskiego” Orbana przez „proeuropejskiego” Magyara? Głośno milczy.
Unia potępiała Węgry FIDESZu za politykę imigracyjną, która była całkowitą negacją polityki UE w tym względzie. Gdy jednak następca Viktora Orbana zapowiada kontynuację polityki FIDESZU, a nawet publicznie chwali swojego przeciwnika za słuszną - bo twardą! - politykę imigracyjną establishment unijny nagle ślepnie i głuchnie i to co było kiedyś dla niego łamaniem unijnych wartości teraz staje się sprawą nie wartą zachodu.
Orban nie chciał, aby jego kraj brał udział w wielkiej pożyczce finansowej dla Ukrainy i był w związku z tym oskarżany o prorosyjskość. Magyar już zapowiedział, że jego kraj- podobnie zresztą, jak Czechy i Słowacja - też nie będzie żyrował tej pożyczki (która zapewne w olbrzymiej większości nie będzie nigdy spłacona). I co na to UE? Orban jest zły, bo mówił to, co mówił, ale powtarzający to samo Magyar jest już dobry, choć mówi to samo. Unia w ten sposób pokazuje, że może z gęby robić cholewę, jeśli tylko opłaca się jej to politycznie.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/758722-unia-europejska-krolowa-podwojnych-standardow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.