Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł dziś, że węgierska ustawa o „ochronie dzieci” jest niezgodna z prawem unijnym. TSUE uznał, że zakaz propagowania wśród dzieci i młodzieży ideologii LGBT jest dyskryminowaniem ze względu na płeć i orientację seksualną. Zdaniem unijnego trybunału węgierska ustawa o „ochronie dzieci” narusza prawo do godności, prawa mniejszości seksualnych, życia prywatnego oraz swobody wypowiedzi. „TSUE przywłaszcza sobie kompetencje, ale przede wszystkim domyka system centralizacji władzy w rękach unijnej jurystokracji. Bez niczyjej zgody zupełnie zmieniając strukturę władzy w UE” - napisał w mediach społecznościowych poseł PiS Marcin Romanowski.
Węgry pod rządami premiera Viktora Orbana uchwaliły w 2021 r. prawo o „surowszych środkach wobec sprawców przestępstw pedofilii oraz o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony dzieci”. Ustawa wprowadziła zakaz lub ograniczenia w prezentowaniu i popularyzowaniu treści dotyczących homoseksualności, zmiany płci oraz „odejścia od tożsamości właściwej dla płci urodzenia” w mediach, reklamie, handlu elektronicznym i edukacji skierowanej do osób nieletnich. Do historii przejdzie przemówienie premiera Orbana, który w 2021 r. w rocznicę wybuchu rewolucji węgierskiej 1956 r. bardzo mocno odniósł się na wiecu do nowego prawa i poczynań Komisji Europejskiej.
Bruksela traktuje nas i Polaków jak wrogów. (…) Węgry będą pierwszym krajem, który zatrzyma agresywną propagandę LGBTQ pod murami szkolnymi. (…) Jeśli chcemy chronić bezpieczeństwo naszych rodzin, granice naszego kraju, przyszłość naszych dzieci, nasze pensje, nasze emerytury, to musimy wziąć udział w czekającej nas walce
— mówił wówczas w Budapeszcie premier Węgier.
To bardzo nie spodobało się Komisji Europejskiej, która zaskarżyła węgierskie prawo chroniące dzieci do TSUE. Do tej skargi przyłączył się później rząd Donalda Tuska oraz 15 innych państw UE.
Nie wolno, bo Unia tak mówi
W wydanym dziś wyroku TSUE po raz pierwszy w sprawie przeciwko państwu członkowskiemu uznał naruszenie art. 2 Traktatu o UE, wymieniającego wartości, na których opiera się Unia Europejska. Zapisy węgierskiej ustawy odnoszące się do treści prezentujących lub promujących odejście od tożsamości płci, zmianę płci lub propagowanie homoseksualizmu unijny trybunał uznał za zbiór środków dyskryminacyjnych, które naruszyły prawa osób transpłciowych. Dla członków TSUE węgierskie prawo stoi w sprzeczności z wartościami poszanowania godności ludzkiej, w szczególności mniejszości seksualnych.
Trybunał podkreślił, że kraje członkowskie mają możliwość same ustalać, które treści, w szczególności audiowizualne, mogą zaszkodzić rozwojowi małoletnich. Z tej możliwości państwa powinny jednak korzystać z poszanowaniem prawa UE, które określa zakaz dyskryminowania ze względu na płeć i orientację seksualną oraz swobody wypowiedzi.
Czytaj także
Uzurpacja kompetencji
Dla byłego wiceministra sprawiedliwości sprawa jest jasna, wyrok TSUE to uzurpacja kompetencji i to w niezwykle delikatnej dla państw członkowskich sprawie.
Szybko poszło. Ledwie opadł kurz po wyborach na Węgrzech, a TSUE publikuje długo przetrzymywany wyrok. Nie tylko podważa ochronę węgierskich dzieci i młodzieży przed deprawacją i przywłaszcza sobie kompetencje, ale przede wszystkim domyka system centralizacji władzy w rękach unijnej jurystokracji. Bez niczyjej zgody zupełnie zmieniając strukturę władzy w UE.
🟥 Już w grudniu 2025 r., „przy okazji” podważenia polskiego Trybunału Konstytucyjnego, TSUE przyznał sobie kompetencję do ostatecznego rozstrzygania o zakresie własnych kompetencji (Kompetenz-Kompetenz). Teraz, „przy okazji” zakwestionowania węgierskiej konstytucji, de facto przesądził, że zakres ten jest praktycznie nieograniczony. TSUE po raz pierwszy uznał, że może kwestionować przepisy państw członkowskich wyłącznie na podstawie art. 2 TUE.
🟥 Aby zrozumieć, co to w istocie oznacza, wystarczy sięgnąć do art. 2 TUE i odpowiedzieć sobie na proste pytanie: czy przepis o tak ogólnym, pojemnym i niedookreślonym charakterze może stanowić jakiekolwiek realne ograniczenie dla lewicowo-liberalnych aktywistów przebranych dla niepoznaki w sędziowskie togi, którzy sami nadają mu znaczenie?
➡️ „Art. 2. Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.”
🟥 Nie trzeba wielkiej przenikliwości, by dostrzec, że znaczenie tych – skądinąd szlachetnych – pojęć w praktyce ich interpretacji i stosowania jest przez unijny establishment stawiane na głowie i dostosowywane do bieżącej potrzeby politycznej. Tak, jak jest to w danym momencie wygodne
— napisał w mediach społecznościowych poseł PiS Marcin Romanowski.
Czytaj także
Miliony euro z kieszeni podatników na finansowanie organizacji LGBT
Równie mocny komentarz do wyroku TSUE zamieścił Paweł Usiądek z Konfederacji, który zwrócił uwagę, że brukselscy urzędnicy nie szczędzą euro na promocę organizacji LGBT. Dlaczgo mieliby zatem zgadzać się na przepisy chroniące dzieci i młodzież przed tego typu propagandą?
UWAGA – zakaz propagandy LGBTQ+ dla dzieci jest niezgodny z wartościami UE!
TSUE stwierdził, że węgierska ustawa, chroniąca dzieci przed propagandą LGBT+, stoi w sprzeczności z samą tożsamością Unii Europejskiej. Jak przy tym zaznaczono, „Węgry nie mogą skutecznie powoływać się na swoją tożsamość narodową w celu uzasadnienia przyjęcia ustawy naruszającej wyżej wymienione wartości”.
A jaka jest ta prawdziwa twarz „wartości UE”? Proszę bardzo – kilka smakowitych przykładów, jak Bruksela naprawdę dba o „równość” i „wolność”:
• Cała Strategia na rzecz równości osób LGBTIQ+ 2020-2025, a teraz już kolejna na lata 2026-2030. Miliony euro z kieszeni podatników lecą na finansowanie organizacji LGBT, „edukację inkluzywną” w szkołach, kampanie „przeciw mowie nienawiści” (czyli przeciw normalności) i promowanie „tęczowych rodzin”. Komisja Europejska otwarcie wciska krajom członkowskim uznawanie małżeństw jednopłciowych, zakaz „terapii konwersyjnych” i penalizację krytyki ideologii gender.
• Parlament Europejski regularnie ogłasza Unię „strefą wolności LGBTIQ” (rezolucja z 2021 r.), a potem szantażuje finansowo tych, którzy się nie zgadzają. Pamiętacie „strefy wolne od LGBT” w Polsce? Za same uchwały samorządów Bruksela blokowała unijne fundusze – programy partnerskie miast, dotacje dla gmin. Nie zgadzasz się na paradę? Płać kary albo oddaj kasę.
• W szkołach i przedszkolach – pełna ofensywa. Unia finansuje materiały IGLYO i inne organizacje LGBT, które wciskają dzieciom, że „płeć to spektrum”, że chłopiec może zostać dziewczynką, a „kompleksowa edukacja seksualna” musi zawierać treści o homoseksualizmie i transpłciowości już od najmłodszych lat. Nauczyciele mają przechodzić szkolenia „anty-dyskryminacyjne”, a oporni rodzice są przedstawiani jako „homofobiczni”. Bo dziecko nie należy do rodziców – należy do „wspólnoty wartości UE”.
• Dyrektywy i rezolucje o „równym traktowaniu” – od zatrudnienia po dostęp do usług. Proponowana (i blokowana przez niektórych) dyrektywa o równym traktowaniu poza zatrudnieniem miałaby wcisnąć LGBT do szkół, szpitali, hoteli i wszędzie tam, gdzie ktoś jeszcze śmie mówić, że chłopiec to chłopiec, a dziewczynka to dziewczynka.
• Fundusze CERV (setki milionów euro) płyną strumieniem na projekty „promujące różnorodność”, „walkę z dyskryminacją na tle orientacji seksualnej i tożsamości płciowej” oraz na organizacje, które organizują Pride’y, drag queen story hour i książki dla dzieci o dwóch tatusiach.
To nie jest ochrona przed dyskryminacją. To jest skoordynowana ideologiczna ofensywa, w której „wartości UE” oznaczają: twoje dziecko ma prawo być indoktrynowane w szkole, a ty jako rodzic masz obowiązek się zamknąć i płacić podatki na tę propagandę. Jak śmiesz chronić małoletnich przed seksualizacją i zamętem płciowym – jesteś wrogiem Europy.
Węgry właśnie dostały po głowie za to, że powiedziały „nie” tej chorej agendzie. Jutro przyjdzie kolej na Polskę, Włochy czy kogokolwiek, kto jeszcze pamięta, że rodzina to kobieta i mężczyzna, a dziecko ma prawo do normalnego dzieciństwa bez drag queen w przedszkolu.
Konfederacja mówi jasno: żadnych kompromisów. Ani jednego euro na genderową indoktrynację. Ani jednej ustawy wciskanej z Luksemburga czy Brukseli. Suwerenność w wychowaniu dzieci nie podlega negocjacjom z eurokratami, którzy sami nie potrafią obronić własnych granic, ale za to z zapałem bronią „prawa” do kastracji chemicznej nastolatków.
To nie jest Unia równych narodów. To jest ideologiczna sekta, która wartości rodzinne i biologiczne nazywa „nienawiścią”, a demoralizację – „postępem”
— napisał na X Paweł Usiądek z Konfederacji.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/758519-tsue-uderzyl-w-prawo-chroniace-dzieci-przed-propaganda-lgbt
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.