Bawią mnie zarzuty, że 47 prezydent w dziejach Stanów Zjednoczonych Ameryki postępuje w sposób „nieprzewidywalny”. Tak mówią ludzie, którzy polityką międzynarodową lub/i amerykańską zajęli się chyba dopiero wczoraj. Jeśli ktoś uważnie śledził obie to powinien być zaskoczony, gdyby prezydent Donald John Trump nagle zacząłby mówić tego, czego wszyscy się spodziewają!
Cofnijmy się dekadę wstecz. Jest kampania wyborcza do Białego Domu Anno Domini 2016. Kandydat Republikanów czyli właśnie Trump niespodziewanie wygrywa prawybory w swojej partii. Przeciwko niemu byli wtedy zarówno establishment partyjny, zdecydowana większość republikańskich darczyńcow, jak i nawet - o czym dzisiaj mało kto pamięta, a myślę, że niektórzy pamiętać nie chcą - partyjna i okołopartyjna prawica skupiona w Conservative Political Action Conference czyli CPAC. Już jako oficjalny kandydat Republikanów Trump publicznie zarzuca swojej rywalce - Hillary Rodham Clinton, byłej sekretarz stanu (czyli szefowej MSZ - mówiąc nomenklatura europejską), żonie dwukrotnego prezydenta Williama (Billa) Clintona, że będzie złą głową amerykańskiego państwa, bo jest… przewidywalna. Trump podkreślał wówczas, że on jako prezydent będzie nieprzewidywalny, i że będzie to dobre dla USA. Zatem nie dziwmy się teraz, że amerykański prezydent - zwłaszcza w sferze werbalnej - jest nieprzewidywalny. Przecież to dawno temu obiecywał.
I tu od razu dwa zastrzeżenia. Po pierwsze: obecny lokator Białego Domu jest nieprzewidywalny tak naprawdę głównie właśnie w sferze werbalnej. Gdy chodzi o realną politykę wiele jego ruchów można, jako żywo, odgadnąć. Tak było z lutowym atakiem na Iran - o czym pisałem parę tygodni wcześniej - i tak jest ze spodziewaną interwencja na Kubie, o czym uprzedzałem już dość dawno na łamach portalu wPolityce.pl.
Zastrzeżenie drugie: polityka zagraniczna republikańskiej administracji jest w jakiejś mierze może i nieprzewidywalna, ale jednocześnie z całą pewnością jest przewidywalna w stosunku do dwóch państw. Są nimi Izrael i Rosja.
Co do Izraela, to nie jest żadną tajemnicą, że z różnych powodów jest to dla USA strategiczny sojusznik. Nie oznacza to, że decyzje Waszyngtonu są membraną polityki Tel-Avivu, bo na pewno mocne wsparcie Trumpa dla prezydenta Recepa Erdogana i wskazanie, że to w Turcji leży klucz rozwiązania sytuacji w Syrii, nie mogło zachwycić premiera Binjamina Netanjachu. Wiadomo przecież, że dla Izraela, to Turcja jest po Iranie drugim głównym wrogiem. Nie zmienia to jednak faktu, że wojny z Iranem: krótkotrwała w czerwcu zeszłego roku i długa w tym roku, były wyraźnie bardziej w interesie Państwa Izrael niż w interesie Stanów Zjednoczonych Ameryki. W sprawach Bliskiego Wschodu USA będą doprawdy przewidywalne.
Co do Rosji, to prezydent Trump będzie wchodził jej „w szkodę” - i już to robi, o czym pisałem na portalu wPolityce.pl. w Azji Środkowej i na Kaukazie Południowym, co wcale nie jest sprzeczne z zasadniczą strategią nie robienia Moskwie za bardzo „pod górkę” w Europie Wschodniej. Dlaczego tak? Po to, aby ją obciągnąć od Chin - tak, jak Nixon z Kissingerem odciągali Pekin od Związku Sowieckiego pod koniec lat 1960-ch.
Dlatego więc Trump będzie jednocześnie przewidywalny i nieprzewidywalny.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/757770-nieprzewidywalny-i-przewidywalny-donald-trump
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.