Tragicznie wyglądałoby bezpieczeństwo Europy, w tym Polski, gdyby zamiast NATO i USA odpowiadały za nie przede wszystkim Niemcy.
W Unii Europejskiej, a także wśród polityków rządzącej Polską koalicji pod wodzą Donalda Tuska słychać „piosenkę” z już zdartej płyty, jak to UE powinna być strategicznie samodzielna i posiadać własne siły zbrojne. I bardzo często za podstawę tych „własnych” sił zbrojnych uważa się niemiecką Bundeswehrę, bo przecież tylko największa europejska gospodarka, czyli niemiecka, byłaby w stanie sprostać zadaniu stworzenia takiej podstawy. Gdy spojrzeć na fakty, okazuje się to tylko bajdurzeniem fantastów albo nadymaniem niemieckiego balonu, żeby zachodni sąsiad Polski zasłużył np. na stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. A już skrajną fantazją, w dodatku szkodliwą, są rojenia rządzących w Polsce polityków, że Niemcy nas obronią w razie ataku ze strony Rosji.
Badania, np. Pew Research Center, od lat pokazują, że mniej niż połowa Niemców popiera wysłanie własnych żołnierzy do bezpośredniej walki w obronie zaatakowanego sojusznika. Dane z sierpnia 2025 r. ujawniły, że Niemcy spodziewają się udziału w wojnie w ramach NATO w związku z tym, co robi Rosja, ale wciąż wykazują dużą powściągliwość wobec brania udziału w walkach. Dla porównania 67 proc. Polaków uważa, że Polska powinna pomóc innemu krajowi NATO w razie ataku.
Różne dane dowodzą, że Niemcy mogą być niezdolne do obrony sojuszników, nawet gdyby ich obywatele tego chcieli. Eksperci zwracają uwagę na liczne problemy z gotowością bojową niemieckiej armii, która po latach zaniedbań wciąż przechodzi proces modernizacji, co mogłoby wpłynąć na szybkość i skalę ewentualnej pomocy. Jak może być inaczej, skoro tylko co szósty Niemiec podjąłby walkę zbrojną w obronie własnego kraju, gdyby ten został zaatakowany – wynika z sondażu Instytutu Forsa z sierpnia 2025 r. W tym badaniu zaledwie 16 proc. pytanych odpowiedziało, że na pewno sięgnęłoby po broń w przypadku ataku na ich kraj, a 22 proc. odpowiedziało, że prawdopodobnie stanęłoby do walki. Większość pytanych, 59 proc., zadeklarowała, że prawdopodobnie nie albo na pewno nie stanęliby w obronie własnego kraju. Dla porównania w badaniu przeprowadzonym na początku 2025 r. na zlecenie think tanku Globsec, aż 84 proc. Polaków odpowiedziało, że byłoby gotowych do obrony swojego kraju w razie ataku ze strony innego państwa.
W sondażu INSA dla gazety „Bild am Sonntag” 62 proc. Niemców wyraziło obawy dotyczące rosyjskiego ataku na partnera z NATO, takiego jak Polska czy Litwa, 28 proc. nie podzielało tych obaw, a 10 proc. było niezdecydowanych. Ale nic z tych obaw nie wynika, gdy chodzi o gotowość obrony przez Niemcy zaatakowanych państw sojuszniczych. „Deutsche Welle” doniosła, iż coraz więcej mężczyzn w Niemczech deklaruje, że nie pójdą do Bundeswehry, nawet gdyby służba wojskowa była obowiązkowa. Obecnie w Niemczech służba jest dobrowolna. Ale to może się zmienić. Bundeswehra potrzebuje bowiem w nadchodzących latach co najmniej 60 tys. żołnierzy. Istnieją obawy, że tylu ochotników do wojska się nie znajdzie, co martwi nie tylko ekspertów wojskowych.
Od początku 2026 r. Bundeswehra wysyła wszystkim młodym mężczyznom około ich 18. urodzin ankiety, które muszą wypełnić i odesłać. „Czy jest pan zainteresowany tym, aby zostać żołnierzem na zasadzie dobrowolnej?” – brzmi jedno z pytań w ankiecie. Odpowiedzi można udzielić w skali od 0 do 10. Zero oznacza „brak zainteresowania”. Kolejne pytania dotyczą kondycji fizycznej i wykształcenia. I nawet ci, którzy mają „zerowe zainteresowanie” zawodem żołnierza, muszą przejść badania lekarskie w Bundeswehrze. Od początku 2026 r. badania te są obowiązkowe dla mężczyzn urodzonych w roku 2008. Kobiety mogą zgłaszać się do służby w Bundeswehrze dobrowolnie, ale według prawa tylko mężczyźni mogą być zobowiązani do badań oraz do służby wojskowej.
„Nikt nie może być zmuszony do służby wojskowej wbrew swojemu sumieniu” - głosi zapis w niemieckiej konstytucji. Jest to reakcja na to, co Niemcy wyprawiały w czasie dwóch wojen światowych. Niezależnie od tego, czy w danym momencie służba wojskowa jest obowiązkowa, czy nie, prawo to pozostaje w mocy. Odmówić służby wojskowej mogą nie tylko osoby, które jeszcze jej nie odbyły, lecz także aktywni żołnierze i rezerwiści. Po zawieszeniu obowiązkowej służby wojskowej w 2011 r. i znacznym zmniejszeniu Bundeswehry, niewiele osób korzystało z prawa odmowy służby wojskowej. Jednak po rosyjskim ataku na Ukrainę w 2022 r. sytuacja się zmienia. Od tego czasu liczba osób odmawiających służby wojskowej nieprzerwanie rośnie. W 2025 r. złożono 3879 wniosków, co stanowi nowy rekord. Trend ten utrzymywał się także w pierwszych dwóch miesiącach 2026 r.: do końca lutego wpłynęło już blisko 2000 wniosków o odmowie służby wojskowej.
Zgodnie z nową ustawą o modernizacji służby wojskowej (Bundestag uchwalił ją w grudniu 2025 r.), w przypadku braku rekrutów Bundestag będzie mógł w razie potrzeby wprowadzić obowiązek służby wojskowej na mocy kolejnej ustawy. Dopiero na tym etapie zostałaby rozstrzygnięta budząca kontrowersje kwestia, kogo dotyczyłoby przymusowe powołanie do służby i jak można je zorganizować. Ustawa to część starań na rzecz wzmocnienia Bundeswehry. Do 2035 r, Niemcy chcą zwiększyć liczbę aktywnych żołnierzy z 183 tys. do poziomu od 255 tys. do 270 tys.
Zdecydowana większość Niemców odrzuca ideę przewodniej roli ich kraju w Europie w kwestiach wojskowych. W sondażu przeprowadzonym przez Instytut Forsa na zlecenie Fundacji Körbera 61 proc. uczestników odpowiedziało „raczej nie”, a tylko 38 procent „raczej tak” na pytanie o niemieckie przywództwo wojskowe w Unii Europejskiej. Odsetek osób przeciwnych był szczególnie wysoki we wschodnich Niemczech - 75 proc., podczas gdy na zachodzie wyniósł 58 proc.
Mieszkańcy Niemiec są podzieleni w kwestii tego, czy ich kraj powinien przejąć większą odpowiedzialność i bardziej zaangażować się wojskowo w międzynarodowe kryzysy, czy powinien zachować większą powściągliwość. 48 proc. opowiedziało się za większym zaangażowaniem, a 43 proc. za większą powściągliwością. Jednocześnie 72 proc. ankietowanych uznało za zasadniczo słuszne, że Niemcy zamierzają w ciągu najbliższych dziesięciu lat podwoić swoje wydatki na obronność. Tylko 27 procent uznało to za zasadniczo niewłaściwe.
Zdecydowana większość (82 proc.) Niemców sprzeciwia się posiadaniu przez ich państwo własnej broni jądrowej. Na pytanie o najważniejszego partnera Niemiec w polityce zagranicznej, USA z wynikiem 26 proc. plasują się daleko za Francją, która uzyskała 46 proc. wskazań. Czyli mamy tendencję do wypychania USA z Europy, a jednocześnie Niemcy nie chcą ponosić większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo państw Unii Europejskiej. Inna sprawa, czy byliby w stanie taką odpowiedzialność ponosić, zważywszy choćby na to, że młodzi Niemcy nie chcą służyć w wojsku, a tym bardziej nie chcą walczyć w obronie sojuszników takich jak Polska. Tragicznie wyglądałoby więc bezpieczeństwo Europy i Polski, gdyby zamiast NATO i USA odpowiadały za nie przede wszystkim Niemcy.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/757068-mlodzi-niemcy-nie-chca-sluzyc-w-wojsku
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.