W Deutsche Welle pojawił się reportaż o „paliwowej turystyce” uprawianej przez niemieckich kierowców podróżujących do Polski. - Ceny pali w Niemczech to jest ostatnio jakiś koszmar - mówi reporterka DW Martyna Masztalerz, która wybrała się prosto z Berlina na polską stronę, by porozmawiać z kierowcami i sprzedawcami paliwa.
95 procent tankujących to Niemcy
Tuż za granicą, na polskiej stacji benzynowej w Słubicach, witana jest już przez ekspedientkę: Hallo!
Pani już tak domyślnie mówi „hallo”, to znaczy że chyba dużo Niemców tankuje, co? Bo oni to chyba mają ze 60 centów więcej…
— pyta reporterka.
Pracownica stacji potwierdza: „80 nawet!” i informuje, że klienci jej stacji to w ok. 95 procentach niemieccy kierowcy.
Podatek energetyczny
Zjawisko „paliwowej turystyki” jest uciążliwe dla władz federalnych, bo w końcu mamy tu do czynienia ze zjawiskiem masowego kupowania tańszego paliwa w sąsiednich krajach i wwożenia go do Niemiec bez oclenia.
Niemiecka policja od pewnego czasu wprowadziła w rejonach przygranicznych wyrywkowe kontrole. Zgodnie z tamtejszym prawem w samochodzie, oprócz zawartości baku, może być jeszcze 20 litrów paliwa w kanistrze. W razie przekroczenia tej ilości przyłapany kierowca może zapłacić tzw. podatek energetyczny.
Za benzynę to dodatkowe 90 centów za litr, a za ropę 20 centów mniej.
„Przez lata jakoś to działało…”
Część niemieckich kierowców dziwi się policyjnym akcjom, bo przecież zjawisko „turystyki paliwowej” nie zaczęło się wraz z ostatnim kryzysem na Bliskim Wschodzie.
Uważam, że to śmieszne
— mówi Henry tankujący paliwo.
Przez lata jakoś to funkcjonowało, a teraz nagle miałby to być problem?
— dziwi się kierowca.
Inny mówi z kolei:
Mieszkam jakieś 70 km stąd. W drodze do domu zawsze przejeżdżam przez Frankfurt [nad Odrą], bo mi się to opłaca. Choćby ze względu na różnicę cen, bo u mnie paliwo kosztuje 2,10 - 2,10 euro, a tutaj litr jest po 1,40.
Ceny w Niemczech są już nie do ogarnięcia
— przyznaje prowadząca auto Marie.
Cena ma zniechęcić do spalania paliw kopalnych
Reporterka wyjaśnia, że do ceny paliwa w Niemczech trzeba wliczyć jedne z najwyższy w Unii podatków za paliwo, a od 2021 r. płaci się jeszcze za emisję dwutlenku węgla.
To jest od kilku do kilkunastu centów za litr i rośnie co roku, bo ma zniechęcać do spalania paliw kopalnych
— podkreśla autorka reportażu.
Dodatkowo, jeśli euro drożej, różnica w cenach paliw jest dodatkowo wyższa
— dodaje.
Żeby nam później nie zabrakło
A pytani na stacjach w Polsce kierowcy z Niemiec mówią wprost:
Państwo wraz z koncernami paliwowymi po prostu nas doi.
Polityka? To rozkręcanie gospodarki, nic innego
Na koniec wypowiada się polski kierowca, pytany, czy nie przeszkadza mu tego typu turystyka z Niemiec.
Przeszkadza? No, żeby nam później nie zabrakło
— kwituje.
CZYTAJ TEŻ:
oprac. SC/dw.com
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/755567-turystyka-paliwowa-z-niemiec-zeby-nam-pozniej-nie-zabraklo
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.