Rząd Hiszpanii reaguje na wczorajsze zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który zagroził, że Stany Zjednoczone zerwą kontakty handlowe z Madrytem. Premier Pedro Sanchez podkreślił, że jego kraj „nie będzie współwinny czegoś złego dla świata (wojny na Bliskim Wschodzie – PAP), tylko z obawy przed represjami ze strony niektórych”. Szef rządu w Madrycie zrównał amerykańsko-izraelski atak na Iran z konfliktem w Strefie Gazy i wojną na Ukrainie. Minister spraw zagranicznych Hiszpanii jest zdziwiony brakiem wsparcia dla Madrytu ze strony Niemiec. Nieco odrębne stanowisko prezentują natomiast hiszpańskie media, które „ostentacyjne sprzeciwianie się Stanom Zjednoczonym” przez gabinet Sancheza określają jako „lekkomyślne”.
Wczoraj prezydent USA Donald Trump zwrócił uwagę, że część europejskich sojuszników wspiera Stany Zjednoczone i Izrael w operacji wymierzonej w teherański reżim, ale z części z krajów naszego kontynentu Waszyngton „nie jest zadowolony”. Trump uznał, że Niemcy są pomocne, a Hiszpania i Wielka Brytania - nie.
Zerwiemy cały handel z Hiszpanią. Nie chcemy mieć niczego do czynienia z Hiszpanią
— zapowiedział przywódca USA.
Sanchez: Nie dla wojny
Rząd w Madrycie kilkakrotnie odniósł się dziś do tej deklaracji Donalda Trumpa.
Najpierw był komunikat cytowany przez agencję EFE, gdzie Hiszpania wzywa amerykańskiego przywódcę do „przestrzegania umów między USA a UE”. Później pojawiły się też stanowiska m.in. premiera Sancheza i szefa MSZ.
Stanowisko Hiszpanii wobec amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran jest takie samo, jak w przypadku rosyjskiej agresji na Ukrainę i w kwestii wojny w Strefie Gazy: nie dla wojny. Nie dla łamania prawa międzynarodowego. Nie dla założenia, że świat może rozwiązywać swoje problemy wyłącznie poprzez konflikty zbrojne. I wreszcie, nie dla powtarzania błędów przeszłości. Stanowisko rządu Hiszpanii można podsumować w słowach: nie dla wojny
— podkreślił szef rządu Pedro Sanchez w wystąpieniu transmitowanym przez telewizję.
Sanchez podkreślił, że jego kraj „nie będzie współwinny czegoś złego dla świata (wojny na Bliskim Wschodzie – PAP), tylko z obawy przed represjami ze strony niektórych (państw)”. Przypomniał o rozpoczęciu przez USA w 2003 r. wojny z Irakiem, która doprowadziła do wzrostu terroryzmu, kryzysu migracyjnego i gospodarczego.
Premier wezwał USA, Izrael i Iran do zaprzestania działań wojennych „zanim będzie za późno”. Wyraził też solidarność z państwami zaatakowanymi przez Iran w odpowiedzi na atak Izraela i USA.
Tak zaczynają się wielkie katastrofy ludzkości. Nie można grać w rosyjską ruletkę losem milionów ludzi
— podkreślił szef hiszpańskiego rządu, który już w sobotę oświadczył, że jego kraj odrzuca „jednostronną akcję militarną” USA i Izraela przeciwko Iranowi.
Albares: Nie wyobrażam sobie, aby Merkel lub Scholz wygłosili takie uwagi
Z kolei szef MSZ Hiszpanii, Jose Manuel Albares, jest zaskoczony brakiem wsparcia dla Madrytu ze strony kanclerza Niemiec Friedricha Merza.
W odpowiedzi na krytykę Trumpa, który zarzucił Hiszpanii m.in. niskie wydatki na obronność, Merz powiedział, że rząd w Madrycie potrzebuje „przekonujących argumentów” w tej sprawie. Hiszpania jako jedyne państwo w NATO sprzeciwia się przekazywaniu na zbrojenia równowartości 5 proc. PKB, twierdząc, że do zrealizowania celów sojuszniczych wystarczą wydatki na poziomie 2,1 proc.
Nie wyobrażam sobie, aby (była) kanclerz (Niemiec Angela) Merkel lub (były kanclerz Niemiec Olaf) Scholz wygłosili takie uwagi
— powiedział Albares w wywiadzie dla państwowej stacji telewizyjnej TVE.
Kiedy dzielimy z innym krajem wspólną walutę, politykę handlową, rynek, oczekujemy takiej samej solidarności, jaką Hiszpania wykazała się np. wobec Danii, gdy pojawiły się groźby nałożenia ceł w związku ze sprawą Grenlandii (do której roszczenia zgłaszał Trump - PAP). Albo solidarność, jaką Hiszpania okazuje krajom ze wschodniej flanki
— dodał polityk.
Podczas spotkania z Merzem w Białym Domu we wtorek Trump oświadczył, że USA zrywają stosunki handlowe z Hiszpanią. Jak zaznaczył, Hiszpania nie zwiększyła wydatków na obronność do 5 proc. PKB, jak inne państwa NATO, a ostatnio odmówiła USA wykorzystania swoich baz wojskowych na południu kraju do działań na Bliskim Wschodzie.
CZYTAJ TAKŻE: Madryt reaguje na groźby Trumpa. „Jeżeli prezydent USA chce zrewidować stosunki handlowe z Hiszpanią, musi przestrzegać umów”
Hiszpańskie media krytycznie o postawie rządu
Odmienne od rządu podejście do polityki Trumpa i sprawy Iranu prezentują natomiast hiszpańskie media.
Stosunki między sojusznikami nie mogą przebiegać w ten sposób, a sam Trump ponownie pokazał swoje prawdziwe oblicze
— ocenił krytycznie nastawiony do hiszpańskiego rządu dziennik „El Mundo”.
Podkreślił, że nie oznacza to, iż strategia rządu Sancheza na arenie międzynarodowej jest właściwa.
Rząd ma pełne prawo kwestionować działania Trumpa, ale obecne okoliczności, niekorzystne dla Hiszpanii i Europy, wymagają ostrożności i realizmu. Starania Sancheza, aby ostentacyjnie pokazać swoją niezgodę z USA, nie idą w tym kierunku, są raczej lekkomyślne
— ocenił „El Mundo”.
Dziennik „ABC” napisał w komentarzu redakcyjnym, że neutralna i krytyczna wobec USA postawa Hiszpanii pozostawia ją w sytuacji „moralnej dwuznaczności i strategicznego osierocenia”. Gazeta podkreśliła, że Hiszpania nie może pozwolić sobie na to, żeby była chwalona przez dyktatury, jak to miało miejsce w ostatnich dniach, kiedy ambasador Iranu docenił stanowisko rządu w Madrycie w sprawie ataku USA na Bliskim Wschodzie.
Poparcie dla stanowiska Hiszpanii wychodzi od państw i grup, które systematycznie naruszają prawa człowieka, podczas gdy nasi główni sojusznicy, od Waszyngtonu po Izrael, poprzez NATO i demokracje w naszym otoczeniu, sprzeciwiają się temu stanowisku
— napisał „ABC”.
Jak podkreślił z kolei dziennik „El Pais”, niestabilność na Bliskim Wschodzie rośnie, a konsekwencje amerykańskiego ataku „rozprzestrzeniają się w błyskawicznym tempie”. W ocenie gazety koszt polityczny odmowy Hiszpanii korzystania przez USA z baz na południu kraju podczas ataku na Iran może być duży, ale ma solidne podstawy.
Rząd musi koniecznie uczestniczyć w wypracowaniu wspólnego stanowiska w Europie
— zauważył „El Pais”.
Podsumowanie
Premier Pedro Sanchez stanowczo odrzucił groźby prezydenta Donalda Trumpa o zerwaniu relacji handlowych z Hiszpanią, podkreślając, że Madryt mówi „nie dla wojny” i nie poprze działań USA i Izraela przeciwko Iranowi. Rząd Hiszpanii wezwał Waszyngton do „przestrzegania umów z UE”, a szef MSZ José Manuel Albares wyraził rozczarowanie brakiem wyraźnego wsparcia ze strony Niemiec. Spór dotyczy m.in. odmowy zwiększenia przez Hiszpanię wydatków obronnych do 5 proc. PKB oraz nieudostępnienia amerykańskim siłom baz na południu kraju. Hiszpańskie media są podzielone: część krytykuje Trumpa, ale zarzuca też rządowi Sancheza lekkomyślne i zbyt demonstracyjne przeciwstawianie się USA.
PAP/oprac. Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/754643-rzad-hiszpanii-vs-trump-sanchez-uderza-w-pacyfistyczne-tony
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.