Proces Mariusa Borg Hoeiby’ego, syna norweskiej księżnej Mette-Marit może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości monarchii w Norwegii, dla której – jak pokazują najnowsze sondaże – poparcie wyraźnie spadło. 29-letniemu mężczyźnie postawiono 38 zarzutów, w tym dotyczących gwałtów i przemocy seksualnej.
Proces trwa od 4 lutego, a rozprawy odbywają się w sali powstałej po zamachach w Oslo i na wyspie Utoeya. Za wszystkie zarzuty oskarżonemu grozi łącznie 16 lat pozbawienia wolności.
By zdążyć na rozpoczynającą się o 9.30 rozprawę jednego z najgłośniejszych procesów ostatnich lat w Norwegii, najlepiej stanąć w kolejce przed wejściem do sądu co najmniej dwie godziny wcześniej. Od trzech tygodni tak właśnie wygląda każdy poranek – od wtorku do piątku. W kolejce stoją dziennikarze z kilkudziesięciu krajów. W większości przeszli już między sobą na „ty”, choć mówią różnymi językami. To ponad 200 reporterów, którym udało się zdobyć akredytację.
Kontrola bezpieczeństwa przypomina tę znaną z lotnisk, choć rolę karty pokładowej pełni wydana przez Marcusa Iestre, rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Oslo, legitymacja. Bez niej nie wejdzie się ani do budynku, a tym bardziej do jednej z trzech sal rozpraw przerobionych na miejsca pracy dla dziennikarzy. W sądowym holu pod nogami plączą się setki metrów kabli. Niemal z każdego zakamarka rażą światła telewizyjnych reflektorów i kamer.
Kolejne posiedzenia odbywają się w sali nr 250. To symboliczne miejsce. Gdy projektowano budynek sądu, nie było jej na planach. Powstała w 2012 roku, by przeprowadzić w niej proces Andersa Breivika - sprawcy najtragiczniejszych w historii kraju zamachów terrorystycznych. W 2011 r. w atakach w Oslo i na wyspie Utoeya zginęło 77 osób.
Wiekszość danych jest tajna
Składowi sędziowskiemu przewodzi Kim Heger. Obrońcami Mariusa Borg Hoeiby’ego są Ellen Holager Andenaes i Petter Groedem. Oskarżenie reprezentują prokuratorzy Sturla Henriksboe oraz Andreas Kruszewski. To niemal jedyne nazwiska podane do publicznej wiadomości. Sąd, w trosce o pokrzywdzone i ich rodziny, utajnił ich dane. Media mogą posługiwać się wyłącznie nadanymi im w aktach określeniami, takimi jak „Kobieta z Frogner” czy „Kobieta z hotelu”. Zeznania w większości składane są przy drzwiach zamkniętych.
Za naruszenie sądowych zakazów grożą realne sankcje. W pierwszym tygodniu procesu akredytacje stracili komentatorka dziennika „Dagbladet” i fotograf pracujący dla gazety „Aftenposten”, którzy złamali obowiązujący w sali 250 zakaz fotografowania. Oboje zostali trwale wykluczeni z relacjonowania sprawy. Już pierwszego dnia zakaz naruszył również publiczny nadawca NRK. W jego przypadku sąd zapowiedział możliwość nałożenia grzywny.
Wyjątki od anonimowości
Od anonimowości są jednak wyjątki. Jedną z pokrzywdzonych jest norweska celebrytka Nora Haukland. Zeznawała w piątek 20 lutego. W przedstawionym przed sądem nagraniu z jej udziałem widać, jak Hoeiby chwyta ją za szyję. Następnie słychać rozmowę z ochroniarzem, który mówi, że widział całe zajście i zwraca się do późniejszego oskarżonego wprost:
Widziałem, jak złapałeś ją za szyję.
Nagranie zostało odtworzone w sądzie jako dowód w sprawie dotyczącej przemocy w bliskiej relacji.
Podobnie jak w innych przypadkach Hoeiby nie przyznał się do winy, kwestionując przedstawiany przez Haukland opis zdarzenia. Obrona argumentuje, że zachowanie oskarżonego było skutkiem uzależnienia od narkotyków oraz presji społecznej.
Byłoby dziwne, gdyby ktoś, kto przez tak długi czas jest przedmiotem takiego tsunami negatywnych relacji medialnej, nie miał poczucia utraty kontroli nad swoim życiem i losem
— powiedziała jego adwokatka Ellen Holager Andenaes.
Liczne zarzuty dla Hoeiby’ego
Hoeiby nie należy do norweskiej rodziny panującej. Jego ojcem jest jeden z poprzednich partnerów księżnej Mette-Marit, Morten Borg, który w latach 90. był wielokrotnie karany za przestępstwa narkotykowe i przemoc. Oprócz zarzutów o gwałty, przemoc i rejestrowanie stosunków seksualnych bez zgody partnerek Hoeiby’ego oskarżono również o udział w obrocie narkotykami, liczne przypadki naruszenia sądowych zakazów zbliżania się do swoich ofiar oraz przypadki zniszczenia mienia. Ostatni zarzut pojawił się na dzień przed pierwszą rozprawą, gdy miał grozić nożem jednej ze swoich partnerek. Decyzją sądu pozostanie w areszcie śledczym do początku marca.
Zgodnie z konstytucją norweski monarcha ma prawo objąć immunitetem procesowym osoby z rodziny królewskiej. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu następca tronu Haakon zapowiedział, że ani on, ani jego żona nie stawią się w sądzie. Sąd nie będzie mógł przesłuchać księżnej Mette-Marit, choć z materiałów śledztwa ma wynikać, że mogła zostać uprzedzona o planowanym zatrzymaniu syna, a potem próbować zacierać w jego mieszkaniu ślady używania narkotyków.
Mette-Marit a Epstein
Możliwe utrudnianie postępowania to tylko jeden z problemów, z jakimi mierzy się przyszła królowa Norwegii. Od tygodni prasa publikuje kolejne informacje o jej kontaktach z przestępcą seksualnym i finansistą Jeffreyem Epsteinem. Mette-Marit miała poznać go już po upublicznieniu zarzutów o przemoc wobec nieletnich. Pałac Królewski potwierdził, że spędziła też kilka dni w rezydencji Epsteina na Florydzie. Cierpiąca na nieuleczalną chorobę układu oddechowego księżna przyznała, że jej stan nie pozwala obecnie na pełne odniesienie się do sprawy, wyraziła jednak współczucie ofiarom swojego amerykańskiego znajomego.
Wyrozumiałości nie okazała część organizacji, którym patronowała Mette-Marit. Norweski Czerwony Krzyż oraz Pomoc Ludowa tymczasowo zawiesiły współpracę z księżną. Organizacja Sex og Samfunn, która promuje edukację i zdrowie seksualne, odebrała jej tytuł honorowej patronki. Do czasu wyjaśnienia zarzutów stawianych księżnej swoją współpracę z nią wstrzymała Norweska Rada Zdrowia Psychicznego.
Na początku lutego niemal połowa Norwegów przyznała, że Mette-Marit nie powinna zostać ich królową - pokazało badanie przeprowadzone na zlecenie telewizji TV2. Komentatorzy wskazywali, że przez aferę z jej udziałem i proces Hoeiby’ego wielu poddanych straciło szacunek zarówno do niej, jak i do monarchii.
Poparcie dla norweskiej monarchii
W ciągu miesiąca poparcie dla norweskiej monarchii spadło o 10 punktów procentowych i wynosi 60 proc. - wynika z sondażu przedstawionego wczoraj przez publiczną telewizję NRK.
Jeśli w trakcie procesu Mariusa okaże się, że monarchia nie tylko miała problem z jednym człowiekiem, ale że istniał mechanizm ochrony i tuszowania zachowań członków rodziny królewskiej, to nie będzie już kryzys wizerunkowy – to będzie kryzys systemu. Wtedy pytanie nie będzie brzmiało: co zrobił Marius, lecz: jak działa państwo
— powiedział PAP Craig Aaen-Stockdale, stojący na czele ruchu „Norwegia republiką”.
Król Harald V długo nie komentował sprawy pasierba swojego syna. Odniósł się jednak do niej pod koniec 2025 r., podkreślając, że rodzina „współczuje wszystkim, których ta sprawa dotyczy”, a postępowanie przeciwko Mariusowi powinno toczyć się zgodnie z prawem i w sądzie.
PAP/Mieszko Czarnecki/red
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/753815-proces-hoeibyego-poglebia-kryzys-norweskiej-monarchii
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.