Utrzymanie dobrych relacji z prezydentem USA Donaldem Trumpem i szerzej - więzów transatlantyckich przy jednoczesnym odgrywaniu pierwszoplanowej roli w UE - to cele premier Włoch Giorgii Meloni. Dzięki talentowi, którego nie odmawiają jej też polityczni przeciwnicy, udaje jej się zachować tę równowagę.
Szefowa rządu, która od początku kadencji Trumpa deklaruje gotowość pełnienia funkcji mediatorki między Unią Europejską a jego administracją jest regularnie krytykowana przez centrolewicową opozycję. Gdy jej rząd zdecydował, że Włochy przyjmują zaproszenie jako obserwator na pierwsze spotkanie Rady Pokoju, centrolewica zarzuciła jej służalczość wobec Trumpa.
Spór na tej linii nie mija od ponad roku, czyli od chwili, gdy Meloni jako jedyna europejska liderka pojechała na zaprzysiężenie Donalda Trumpa. Udział w tej ceremonii był jej strategicznym wyborem i wyraźną zapowiedzią jej polityki transatlantyckiej po zmianie w Białym Domu i po latach dobrych relacji z poprzednim prezydentem Joe Bidenem.
Jednocześnie premier nie traci pierwszoplanowej roli na forum UE, mając dobre relacje z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i wieloma przywódcami, ostatnio z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem. To, co najmocniej łączy Meloni z europejskimi partnerami, to jej zdecydowane poparcie dla Ukrainy i kolejne zapowiedzi dalszej pomocy, także wojskowej, dla Kijowa.
„Zaklinaczka Trumpa”
W europejskich mediach Meloni nazywana jest „zaklinaczką Trumpa”. Ona sama zaś zapewnia:
Nie zgadzam się z nim w wielu sprawach, a jeśli się z nim nie zgadzam, mówię mu to.
Po trzynastu miesiącach prezydentury Trumpa włoska premier utrzymuje dobre relacje z jego administracją, które przypieczętowały ostatnio jej spotkania z wiceprezydentem USA J.D. Vance’em przy okazji inauguracji zimowych igrzysk olimpijskich na początku lutego w Mediolanie. Po tej rozmowie włoski rząd oświadczył, że premier potwierdziła solidne relacje strategiczne między obu krajami, oparte na mocnym partnerstwie o historycznych korzeniach. Gabinet w Rzymie podkreślił wspólne stanowisko wobec największych globalnych wyzwań.
Również poza oficjalnymi komunikatami, stosunki na linii Rzym-Waszyngton są dobre mimo krótkich napięć. W styczniu Giorgia Meloni dwukrotnie pokazała, że otwarcie nie zgadza się z niektórymi decyzjami amerykańskiego prezydenta. Skrytykowała zapowiedź Trumpa, który zagroził wprowadzeniem dodatkowych ceł na kraje europejskie, które wysłały żołnierzy na Grenlandię. Włoska premier zapewniła jednocześnie, że „podziela uwagę, jaką amerykańska administracja przywiązuje do Grenlandii”.
Jeszcze bardziej zaiskrzyło na linii Rzym-Waszyngton po tym, gdy Trump w wywiadzie telewizyjnym skrytykował inne państwa NATO za postawę ich żołnierzy podczas 20-letniego konfliktu w Afganistanie. Powiedział m.in., że USA nigdy ich nie potrzebowały i że wojska te „pozostały w tyle”.
Meloni nie kryła oburzenia. W wydanym natychmiast oświadczeniu określiła wypowiedź Trumpa jako „niedopuszczalną”, podkreśliła, że „przyjaźń wymaga szacunku” i przypomniała, że w Afganistanie zginęło 53 włoskich żołnierzy, a 700 zostało rannych.
Relacje Meloni-Merz
Po tym, gdy podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Merz mówił o możliwym pęknięciu w relacjach transatlantyckich i o tym, że Unia musi być suwerenna z militarnego, ekonomicznego i technologicznego punktu widzenia, nieobecna na tym wydarzeniu Meloni znów wystąpiła w roli mediatorki między UE i Waszyngtonem. Poparła apel niemieckiego kanclerza, ale nie zgodziła się z jego krytyką związanego z Trumpem amerykańskiego ruchu MAGA.
Jednocześnie gdy pod koniec stycznia Meloni spotkała się z Merzem w Rzymie oboje zgodnie ogłosili wówczas, że relacje włosko-niemieckie nie były nigdy tak bliskie. Pojawiły się wtedy komentarze na temat „nowego sojuszu władzy w UE”.
Rzymska „La Repubblica” podkreśliła, że Meloni i Merz zacieśniają współpracę i chcą zreformować UE. Jak dodała, to nowy sojusz, a kanclerz uważa współpracę z premier za coraz ważniejszą, także w świetle ostatnich napięć z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, który w przeciwieństwie do przywódców Włoch i Niemiec nie poparł umowy handlowej między UE a blokiem państw Ameryki Południowej Mercosur.
Podczas gdy francuski prezydent jest osłabiony kruchością swojego rządu i zbliżającym się końcem swojej ostatniej kadencji, Meloni działa względnie spokojnie. A wobec agresywnego podejścia Macrona do Trumpa, uprzywilejowana relacja włoskiej premier z nieprzewidywalnym amerykańskim prezydentem jest postrzegana raczej jako atut niż powód do podejrzeń
— zaznaczyła gazeta.
Dodała, że jeśli chodzi o trudne relacje z Białym Domem, zarówno podczas negocjacji w sprawie amerykańskich ceł na produkty z UE, jak i w trakcie kryzysu wokół Grenlandii oraz ponawianych przez Waszyngton gróźb dotyczących nowych taryf celnych, Merz i Meloni kierowali się podobną ostrożnością.
Wśród włoskich komentatorów pojawiły się głosy, że szefowie rządów w Rzymie i Berlinie chcą rozruszać europejską gospodarkę i poprawić jej konkurencyjność, znosząc nadmierne obciążenie ze strony biurokracji.
Włochy obserwatorem na Radzie Pokoju
Włochy w przeciwieństwie do wielu partnerów z UE przyjęły zaproszenie od amerykańskiej administracji, by być obserwatorem podczas pierwszego posiedzenia Rady Pokoju. Meloni wysłała na spotkanie w Waszyngtonie reprezentanta wysokiego szczebla - wicepremiera, szefa MSZ Antonio Tajaniego.
Premier od początku wyrażała zainteresowanie inicjatywą Rady Pokoju. Zaznaczała zarazem, że Włochy nie mogą do niej przystąpić, bo nie pozwala na to konstytucja kraju. Jeden z jej artykułów mówi, że Włochy mogą przystąpić do międzynarodowej organizacji tylko na równych prawach z innymi państwami, a statut organu powołanego przez Trumpa tego nie gwarantuje.
Szef włoskiej dyplomacji wielokrotnie bronił decyzji o przyjęciu zaproszenia, także w wystąpieniu w parlamencie, gdy centrolewicowa opozycja zarzuciła rządowi służalczość wobec prezydenta USA, a wielu komentatorów w mediach ostro krytykowało Radę, dostrzegając w intencjach jej powołania zamiar zastąpienia ONZ.
Po inauguracji jej prac Tajani powiedział dziennikarzom, że wierzy w relacje transatlantyckie. Zdaniem ministra „nie wolno mówić: jesteśmy przyjaciółmi Stanów Zjednoczonych tylko wtedy, gdy są tam rządy, które nam się podobają”. Szef włoskiej dyplomacji zapewnił też o doskonałych stosunkach ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Markiem Rubio.
Jak podsumowano w publikacji Włoskiego Instytutu Studiów Polityki Międzynarodowej (ISPI), premier Meloni dalej pełni rolę negocjatorki między Ameryką i Europą, czasem narażając się na ryzyko braku zrozumienia ze strony jej sojuszników na kontynencie.
CZYTAJ WIĘCEJ: Włosi chcą zrekompensować elektrowniom koszty zielonej transformacji. Ceny energii duszą przemysł
PAP/oprac. Natalia Wierzbicka
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/753747-meloni-z-misja-mediatorki-miedzy-ue-i-usa-zaklinaczka-trumpa
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.