W Niemczech wielkie inwestycje publiczne coraz częściej stają się synonimem opóźnień i rosnących gwałtownie kosztów. Portal dw.com mnoży przykłady podobnych zjawisk: Nowe lotnisko w Berlinie budowano nie pięć, lecz czternaście lat; przebudowa dworca w Stuttgarcie trwa już szesnaście lat; hamburska filharmonia zamiast trzech lat powstawała dziewięć. „W niektórych przypadkach rachunek końcowy był nawet dziesięciokrotnie wyższy od pierwotnych założeń” - czytamy w dw.com.
Wobrażnie Niemiec - niektualne
Problem, jak zaznacza portal, nie dotyczy pojedynczych inwestycji, lecz systemu. Opóźnienia oznaczają miliardowe straty dla budżetu i podatników, a jednocześnie podkopują mit niemieckiej precyzji i planowania.
Stare, pozytywne wyobrażenie Niemiec już nie jest aktualne
— skarży się Reiner Holznagel, prezes Federalnego Stowarzyszenia Podatników w rozmowie z dw.com.
Opera w Kolonii – symbol kryzysu
Jako szczczególnie jaskrawy przykład opóźnień niemiecki portal podaje renowację Opery w Kolonii. Gmach otwarty w 1957 roku, wzniesiony w zaledwie trzy lata jako symbol nowoczesnych, demokratycznych Niemiec, miał przejść trzyletnią modernizację i wrócić do użytku w 2015 roku. Tymczasem po ponad dekadzie budynek wciąż pozostaje zamknięty.
Koszty wzrosły z pierwotnie planowanych 250 milionów euro do 850 milionów euro. Jeśli doliczyć koszty odsetek i koszty miejsc tymczasowych, wychodzi suma 1,5 miliarda euro.
— czytamy w portalu.
Biurokracja, przetargi i chaos kompetencyjny
Od 2024 roku za projekt odpowiada Jürgen Marc Volm. Gdy przejmował stery, inwestycja była już dziewięć lat po terminie.
Volm wskazuje na systemowe słabości:
— sztywne procedury przetargowe premiujące najtańszą ofertę
— często składają je firmy o kruchej kondycji finansowej
— niedostateczna komunikacja między uczestnikami projektu.
— część wykonawców bankrutuje, co wymusza zmianę partnerów w trakcie trwania prac.
10 lat opóźnienia w katedrze w Kolonii
Opera w Kolonii to nie jedyny taki przypadek, który wymyka się z ram kalendarza.
Jeszcze więcej w tym kontekście można powiedzieć o renowacji słynnej gotyckiej katedry, którą odwiedza rocznie około sześciu milionów turystów. Opóźnienie sięga już dekady.
Ukończenie katedry zajęło 600 lat. Mam nadzieję, że teraz będziemy szybsi
— żartuje aktor Andreas Grötzinger, cytowany przez dw.com.
Nauka dla Niemców z Paryża
Niemcy patrzą w stronę Francji i jej sztandarowej inwestycji ostatnich lat, jaką była remont katedry Notre-Dame, której dach zniszczył pożar w 2019 r.
Jean-Louis Georgelin, emerytowany generał armii, kierował projektem z wojskową surowością. – Nazywał to pięcioletnią walką – wspomina Philippe Jost, który po śmierci Georgelina przejął dowodzenie i doprowadził projekt do końca. Dzięki wspólnemu celowi powstało coś, co Jost w rozmowie z DW nazywa „duchem Notre-Dame”.
— czytamy w portalu.
Prawie ćwierć budżetu na odbudowę przeznaczono na wzrosty cen, nieprzewidziane zdarzenia i ryzyko terminowe
— pisze dw.com.
W efekcie odbudowa za 700 milionów euro została zakończona w ciągu pięciu lat, zgodnie z deklaracją. Opery kolońskiej, jak zaznacza DW, była droższa i trwała znacznie dłużej.
oprac. sc/dw.com
CZYTAJ TEŻ: Coraz więcej niemieckich firm stawia na inwestycje w Polsce. „Była w 2022 roku najpopularniejszym krajem”
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/753694-niemiecka-solidnosc-to-juz-mit-przedsiebiorcy-maja-dosc
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.