Imigranci do wojska za obywatelstwo? Jest reakcja WęgierImigranci do wojska za obywatelstwo? Taki pomysł ma "Foreign Policy". Jest reakcja Węgier. "Dwie obsesje liberalnej elity..."

Amerykański magazyn „Foreign Policy” znalazł pomysł na ciągły niedobór rekrutów w europejskich wojskach. „Szansa jest w zasięgu ręki. Kraje europejskie powinny stworzyć ścieżkę do obywatelstwa dla imigrantów, chętnych do służby w ich siłach zbrojnych” - radzi „FP”.
Amerykański magazyn „Foreign Policy” znalazł pomysł na ciągły niedobór rekrutów w europejskich wojskach. „Szansa jest w zasięgu ręki. Kraje europejskie powinny stworzyć ścieżkę do obywatelstwa dla imigrantów, chętnych do służby w ich siłach zbrojnych” - radzi „FP” i krytykuje polityków, którzy nie potrafią znaleźć rozwiązania problemu wakatów w armiach. Kłopot w tym, że ten koncept wcale nie jest nowy. Władze europejskich krajów chętnie o tym rozmawiają, tyle, że na koniec przychodzi otrzeźwienie i nikt nie kwapi się do wydawania broni imigrantom bez obywatelstwa. Dyrektor polityczny premiera Wegier, Balázs Orbán, skomentował wprost pomysł „FP”: „Dwie obsesje liberalnej elity – masowa migracja i permanentna wojna – połączyły się w jeden niebezpieczny eksperyment”.
Ścieżka do wojska dla imigrantów
Europa stoi przed równoległymi wyzwaniami, których decydenci polityczni jeszcze nie zdołali ze sobą powiązać
— czytamy w „Foreign Policy”. Jak zaznacza prestiżowy magazynu, do owych wyzwań zalicza się „pilny niedobór rekrutów do wojska oraz ciągłym problemem migracyjnym”.
Podczas gdy politycy załamują ręce nad tymi dwoma problemami z osobna, szansa jest na wyciągnięcie ręki. Kraje europejskie powinny stworzyć ścieżkę do obywatelstwa dla imigrantów chętnych do służby w ich siłach zbrojnych
— doradza magazyn i diagnozuje sytuację:
Kryzys kadrowy w Europie jest realny. Według najnowszych raportów obronnych, w 2025 roku rekrutacja do Bundeswehry nadal spadała poniżej zakładanych celów, pomimo prowadzonych kampanii rekrutacyjnych. Wielka Brytania nadal nie osiąga rocznego celu rekrutacyjnego, a więcej żołnierzy odchodzi z wojska niż wstępuje do niego. Francja, Włochy i Holandia borykają się z podobnymi niedoborami, a ponad 20 proc. stanowisk żołnierzy zawodowych pozostaje nieobsadzonych w wielu europejskich armiach
— czytamy „Foreign Policy”.
„Dwie obsesje liberalnej elity”
Na publikację „FP” zareagował Balázs Orbán, dyrektor polityczny premiera Węgier, który platformie X opublikował ostrą krytykę takiego projektu.
Dwie obsesje liberalnej elity – masowa migracja i permanentna wojna – połączyły się w jeden niebezpieczny eksperyment: przekształcenie migrantów w żołnierzy, aby „wzmocnić obronę Europy”. Zamiast przyznać, że masowa migracja doprowadziła do poważnych problemów w zakresie bezpieczeństwa i integracji w całej Europie… Zamiast przyznać, że lekkomyślna eskalacja popchnęła kontynent w kierunku długotrwałej niestabilności… Sugerują teraz uzbrojenie tych, których wcześniej nie udało im się zintegrować
— stwierdził Balázs Orbán.
Węgry odrzucają obie obsesje. Żadnych kwot migracyjnych. Żadnego programu wojennego. Tylko pokój i bezpieczeństwo narodu węgierskiego
— podkreślił węgierski polityk.
Z kolei Jacek Saryusz-Wolski, były europoseł PiS pyta:
Czy za pomysłem wyposażenia unijnego czy za pomysłem SUPERPAŃSTWA we własną armię ARMIĘ EUROPEJSKĄ, rekrutującej imigrantów, kryje się unijna LEGIA CUDZOZIEMSKA?
Niemiecki pomysł na imigrantów
Podobne wyjścia europejscy politycy, i to nie tylko liberalno-lewicowi, proponowali już wcześniej.
W 2018 r., gdy Niemcy zorientowali się, że polityka „herzlich willkommen” nie wygląda tak różowo, jak im próbowano wmówić trzy lata wcześniej, sekretarz generalna CDU Annegret Kramp-Karrenbauer w jednym z wywiadów stwierdziła, że:
Gdyby uchodźcy dobrowolnie lub obowiązkowo przepracowali rok na rzecz niemieckiego społeczeństwa, posłużyłoby to ich integracji w naszym państwie i społeczeństwie
Służba miałaby obejmować m.in. siły zbrojne.
Takie rozwiązanie zwiększyłoby też akceptację ludności wobec uchodźców żyjących wśród nas
— namawiała.
Jak można było przeczytać w niemieckich mediach, „dyskusja na temat objęcia uchodźców powszechną roczną służbą wojskową lub służbą pracy na rzecz Niemiec w sektorze socjalnym, narodziła się kilka tygodni wcześniej w szeregach CDU”.
Dlaczego pomysł nie wypalił?
Wspomniana sekretarz generalna CDU oceniła ten pomysł jako ważny wkład partyjnych dołów w nowy program Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej.
Podobne pomysły wracały, ale nigdy na poważnie nie zagnieźdźiły się w debatach politycznych w Niemczech. Jednym z powodów był fakt, że takie rozwiązanie, jak przyznała polityk z CDU juz kilka lat temu, wielu ludziom mogło kojarzyć się ze Służbą Pracy Rzeszy.
Chodziło o model kształtowania postaw obywatelskich przez naukę i pracę, wprowadzony w III Rzeszy pod koniec czerwca 1935 roku. Polegał on na obowiązku półrocznej pracy na rzecz państwa przez młodych mężczyzn, a od września 1939 roku także przez kobiety
— można było przeczytać w dw.com.
Niemcy odmawiają służby wojskowej
Tymczasem Niemcy borykają się z innym problemem. W zeszły roku liczba ich obywateli, składających wnioski o odmowę służby wojskowej roku wyraźnie wzrosła. Jak czytamy w niemieckich mediach:
W Federalnym Urzędzie ds. Rodziny i Zadań Społecznych (BAFzA), który podejmuje w tych sprawach decyzje, wpłynęło 3867 wniosków, co stanowi wzrost o 72 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. Tylko w grudniu, kiedy Bundestag uchwalił ustawę o modernizacji służby wojskowej, złożono 371 podobnych pism.
Sławomir Cedzyński/Foreign Policy/dw.com/wPolityce.pl
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
