To jakby Grupa Bilderberg spotkała się na „dirty weekend”, „wesoły weekend” na Wyspach Dziewiczych. Tyle, że nie w luksusowym hotelu Ritz - Carlton, a w eleganckim prywatnym spa burdelu. Gdzie handluje się nie tylko „żywym towarem”, młodziutkimi dziewczętami i chłopcami, ale także informacją, i robi wielkie interesy. Były prezydent Bill Clinton, król Doliny Krzemowej Bill Gates, wówczas deweloper – mutimilioner Donald Trump, książę Andrzej, prominentna postać brytyjskiej polityki Peter Mandelson, gwiazdy kina Kevin Spacey i Woody Allen, kilkukrotny minister kinematografii i „ojciec francuskiej nowej fali” Jack Lang, wielki przyjaciel Romana Polańskiego, i inni. A jacy inni, już wkrótce się przekonamy, bo nie dalej jak we wtorek członkowie amerykańskiego Kongresu po raz pierwszy mogli zapoznać się z dokumentami, które nie zostały poddane „redakcji”, czyli utajnione. W epoce globalizacji także skandale obyczajowe zyskują zasięg i charakter globalny, i trzęsienie ziemi, wywołane procesem i rzekomym samobójstwem finansisty i przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina, zatacza coraz szersze kręgi. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Norwegia, Słowacja, podobno Polska. Wreszcie dostaliśmy tzw. insight jak bawią się – i pracują, o czym za chwilę – światowe elity. Niewyobrażalne pieniądze, wielkie wpływy, zero odpowiedzialności.
Kiedy sześć lat temu popularny finansista i playboy Jeffrey Epstein, czekając na proces, popełnił w nowojorskim więzieniu samobójstwo, nikt rozsądny nie wierzył, że to koniec afery. Ale dla dziesiątków gwiazd Hollywoodu, geniuszy z Doliny Krzemowej, „wilków z Wall Street”, domów królewskich, byłych i aktualnych liderów polityki, zwłaszcza tych zabawowych, było to jak westchnienie ulgi. Przez kilka lat tylko od czasu do czasu docierały do nas przecieki, a to że partnerka i wspólniczka Epsteina, Ghislaine Maxwell zgodziła się zeznawać przed Kongresem za przeniesienie do więzienia o lżejszym rygorze, a to brytyjski premier Keir Starmer odwołał Petera Mandelsona, swego ambasadora w Stanach Zjednoczonych do domu, to znów, że Clintonowie odmawiają stawienia się i zeznawania przed specjalną komisją. Dopiero w 2025 roku, kiedy część kongresmenów zaczęła naciskać na ujawnienie akt, związanych ze śledztwem, opublikowano ok. 20 tys. stron, potem znowu jakieś ciekawostki, a następnie przegłosowano ustawę, nakazującą ministerstwu sprawiedliwości ujawnienie reszty „Epstein files”. Ta trzecia transza odtajniła trzy miliony stron, ponad 180 tys. zdjęć, zdarzało się, że o charakterze pornografii dziecięcej – choć chroniła dane osobowe oraz wrażliwe ofiar przestępstw. Ostatni akord usłyszeliśmy kilka dni temu, kiedy kongresmeni otrzymali akces do całości akt afery Epsteina.
I co się okazało? Otóż wiele wskazuje na to, że finansista i pedofil Jeffrey Epstein, prowadząc luksusowy burdel, nie tylko dobrze się bawił, ale i ciężko pracował, robiąc z ich klientami interesy, ale także zbierając informacje, które wymieniał - przy pomocy szantażu - na kolejne wielkie pieniądze. Ten biznes nie mógł się nie udać! Słowem, działalność Epsteina polegała na udostępnianiu „placu zabaw” - jego nowojorska rezydencja na Manhattanie, druga w raju podatkowym na Wyspach Dziewiczych, odrzutowiec „Lolita Express” – wielkim i potężnym tego świata. Ale nie za darmo, bo także na zbieraniu kompromitujących materiałów na swoich przyjaciół? partnerów biznesowych? klientów?, w celu ich szantażowania, albo też przekazywania informacji wywiadom, z którymi współpracował. Albo jedno i drugie. Wygląda na to, że było ich kilka. Mosad – nie tylko biznesowe powiązania finansisty – pedofila z wicepremierem Izraela, ministrem i posłem Ehudem Barakiem, ale i bliskie kontakty ojca Ghislaine Maxwell, potentata medialnego Roberta, z Mosadem, którymi wspólniczka mogła podzielić się ze swym wieloletnim przyjacielem. Do tego wątku jeszcze wrócimy, bo interesujący. Prawdopodobnie, bo jakże inaczej, współpracował z CIA, już wiadomo, że poufne informacje otrzymywał od prominentnej postaci brytyjskiej polityki, autora programu New Labour Party, którym Tony Blair trzykrotnie wygrywał wybory, Petera Mandelsona, wielbiciela „młodych, brazylijskich kelnerów”, a rosyjskie call girls wskazują na wywiad rosyjski. Przecież – patrz: Christine Keeler czy Anna Chapman, to klasyka. To było prawdziwe „gniazdo agentury”, jak Wiedeń czy Casablanka podczas II wojny światowej!
Nadal nie słychać, aby wznowiono śledztwo nt. sugerowanego samobójstwa Epsteina, Clintonowie grają z komisją kongresową, to odmawiają stawienia się na przesłuchanie, to znów wyrażają zgodę, to wolą osobiste stawienie się, to znów on-line. Potentat komputerowy i filantrop Bill Gates, którego złapano na niezręcznej sytuacji poszukiwania leków na chorobę weneryczną sprezentowaną przez rosyjskie prostytutki, wybrał milczenie. Byłemu księciu Andrzejowi, dziś osobie prywatnej, odebrano już wszystko, tytuły królewskie, dystynkcje wojskowe – choć w wojnie o Falklandy okazał się bardzo dzielny - i właśnie jest przenoszony z rezydencji Royal Lodge w Windsorze, domu królowej, do małej nieruchomości w Sandringham, gdzie rodzina królewska spędza Boże Narodzenie. Zapewne, żeby usunąć go z centrum życia dworskiego i publicznego. A organizacja charytatywna jego byłej żony, Sary Ferguson, także chętnej korespondentki z pedofilem, Sarah’s Trust, podobno została zlikwidowana. Lorda Mandelsona potępili już Brytyjczycy, koledzy partyjni oraz ich lider Keir Starmer, który w środę na posiedzeniu Labour Party, z powodu przyjaźni z Mandelsonem i „error of judgement”, pomyłki w obsadzeniu go jako ambasadora UK w Waszyngtonie, ledwo się wybronił przed votum nieufności. Wprawdzie otrzymał wsparcie swojego gabinetu - jakżeby inaczej? - ale zważywszy fakt, że Mandelson już dwa razy przedtem znalazł się za burtą, z powodów korupcyjnych i obyczajowych, a twarda ręka Keira Starmera w sprawach ulicznych protestów przeciw niekontrolowanej imigracji oraz zbyt bliskich kontaktów z Unią Europejską, przysporzyły mu wielu wrogów, przyszłość labourzystowskiego premiera wcale nie jest różowa. Sumując, interesujący może być wpis Donalda Trumpa na jego koncie Truth Social: ”Rozpoczęli od polowania na mnie, a tu okazuje się, że większość skompromitowanych nazwisk, to demokraci”, w Wielkiej Brytanii labourzyści, czyli lewica. I to jest święta prawda.
Jest jeszcze jeden wątek, zupełnie w Polsce pominięty – Ghislaine Maxwell, wieloletnia partnerka i pomocnica Epsteina w sex - trafficking, napędzaniu młodziutkich dziewcząt do luksusowych domów schadzek. Gdyby nie ona, sprawy prawdopodobnie potoczyłyby się inaczej. Ale wydaje się, że spotkało się dwoje ludzi o uzupełniających się potrzebach. Ghislaine Maxwell, brytyjska celebrytka, po nagłej śmierci swego ojca, potężnego i bardzo bogatego magnata prasowego, odnalazła „father figure”, a Epstein - wsparcie z piekła rodem. Śmierć brytyjskiego potentata medialnego Roberta Maxwella w listopadzie 1991 roku przez wiele dni była globalnym newsem z pierwszych stron gazet. Oto czeski Żyd Jan Ludwik Hoch po ucieczce z kraju znalazł się we Francji i brał udział w inwazji na Normandię. Odznaczony, w stopniu oficera został skierowany do brytyjskich służb specjalnych, a potem do MSZ, karierę zrobił jako magnat prasowy. W jakimś momencie współudziałowiec agencji Reutera, wydawca m.in. Daily Mirrora i The European, przyjaciel kanclerza Kohla, premiera Icchaka Szamira i prezydenta Busha starszego. W 1967 roku został nawet posłem do Izby Gmin, oczywiście z ramienia lewicowej Labour Party. Jeszcze za życia uchodził za postać kontrowersyjną, zarzucano mu finansowe machlojki, współpracę z kilkoma wywiadami, w tym z Mosadem. Co do tego chyba nie ma wątpliwości, bo tylko bardzo zasłużeni dla Izraela bywają pochowani w Jerozolimie na Górze Oliwnej. A Maxwell został.
Jednak dopiero po jego śmierci ujawniona została skala nadużyć i złodziejstwa Maxwella. Okazuje się, że okradł własnych pracowników z grupy Mirror Group Newspapers z funduszów emerytalnych, a było tego 400-460 milionów funtów. W sądzie pojawili się jego dwaj synowie, Kevin i Ian, i po „najdłuższym procesie o oszustwa finansowe”, zostali jakimś cudem uniewinnieni. Ghislaine, z najbardziej uprzywilejowanym angielskim wychowaniem i wykształceniem, była ulubionym dzieckiem biznesmena, nawet swój luksusowy jacht nazwał jej imieniem. Po nagłej i tajemniczej śmierci Maxwella na Wyspach Kanaryjskich – wiele się mówi o mafijnej egzekucji – Ghislaine, bez grosza, za to z kontaktami ze światowym jet-setem, znalazła się w Nowym Jorku. Tam poznała Epsteina, który mógł bardzo przypominać jej ojca, także stylem prowadzenia interesów. I tak powstał „piekielny duet” przestępców. Kilka dni temu zeznawała przed komisją kongresową, on-line, ale w istocie nic nie powiedziała. Podobno zgodziła się zeznawać pod warunkiem późniejszego ułaskawienia przez Trumpa.
Wracając do głównego wątku - Jeffrey Epstein, to finansista typu jet set fraud, oszust z najwyższej społecznej półki, można powiedzieć aferzysta – celebryta. Przestępca seksualny i handlarz żywym towarem, zbierający haki, które służyły do szantażowania globalnych graczy, ale także agent kilku wywiadów, w tym z pewnością Mosadu, prawdopodobnie CIA, a może i brytyjskiego MI6? Reputacja wielu światowych osobistości jest w grze, dlatego – choć sprawa dopiero się rozkręca – nie sądzę, żeby w dającej się przewidzieć przyszłości została rozwiązana. Od tajemniczej śmierci ojca Ghislaine, Roberta Maxwella, minęło właśnie 35 lat, i nic pewnego nie wiadomo. A tu chodzi o dziesiątki znakomitości ze świata polityki, biznesu, kultury, mały Bilderberg, którzy wciąż pozostają w grze.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/752980-afery-jeffrey-epstein-i-ghislaine-maxwell-ciag-dalszy
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.