Śmierć 36-letniego konduktora w Nadrenii-Palatynacie przestraszyła jego kolegów i koleżanki. Pracownicy kolei Deutsche Bahn obawiając się o swoje życie, deklarują, że nie będą sprawdzać biletów pasażerom. Jak podają federalne statystyki, z roku na rok rośnie liczba ataków na kolejarzy. Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt zamierza podnieść kary dla napastników. Czy to pomoże?
Pracownicy niemieckich kolei Deutsche Bahn boją się sprawdzać bilety. To ich reakcja na szokującą śmierć 36-letniego konduktora w Nadrenii-Palatynacie. Kilka dni temu został on zaatakowany w pociągu regionalnym podczas kontroli biletów. Sprawcą okazał się obywatel Grecji bez stałego miejsca zamieszkania w Niemczech. Konduktor samodzielnie wychowywał dwóch synów.
Statystyki pokazują, że tylko w ubiegłym roku ofiarami przestępstw w Niemczech padło prawie 3 tys. pracowników kolei Deutsche Bahn. Według Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych średnio każdego dnia pięciu pracowników jest ofiarami napaści fizycznej, a do czterech kierowane są groźby. Sytuacja jest na tyle poważna, że pracownicy kolei deklarują, iż nie będą kontrolować biletów, bo chcą wrócić do domu żywi
— czytamy w artykule na stronach „Deutsche Welle”.
CZYTAJ TAKŻE: Niemcy wstrząśnięte atakami na kolei. Zmarł konduktor zaatakowany w poniedziałek, inny z pracowników został dotkliwie pobity
Niemcy zastanawiają się skąd tyle przemocy
Rosnąca na ulicach niemieckich miast fala przemocy stała się już codziennością. W sposób szczególny dotyka ona służb mundurowych, ponieważ funkcjonariusze są zobligowani do odpowiedniego reagowania.
Od 2015 roku obserwujemy stały wzrost przemocy. Nowa normalność od co najmniej dziesięciu lat oznacza więc, że pracownicy są codziennie obrażani, znieważani, atakowani słownie, a nawet fizycznie. Kluczową kwestią nie jest jednak to, czy nasze społeczeństwo staje się coraz bardziej brutalne, ale to, do jakiego poziomu przemocy i wykroczeń przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach
— ocenia w rozmowie z „DW” Jonas Rees, psycholog polityczny z Uniwersytetu w Bielefeldzie, który jakoś dziwnie nie zauważa niezwykle ważnej korelacji dat.
Dokładnie w 2015 r. podczas szczytu fali migracyjnej Angela Merkel wypowiedziała słynne zdanie „Damy radę” zapraszając do Niemiec wszystkich w ramach polityki „herzlich willkommen”. Rees woli jednak skupiać się na tym, że do przemocy dochodzi najczęściej wtedy, gdy pasażerowie są pod wpływem alkoholu, pociągi przepełnione lub opóźnione a ludzie sfrustrowani.
Surowsze kary
Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt zamierza podnieść kary dla napastników.
Oczekuję, że sprawca zostanie ukarany z całą surowością prawa za swój brutalny czyn
— powiedział Dobrindt z CSU. Jednak Jonas Rees jest innego zdania
W spontanicznie rozwijających się, eskalujących sytuacjach, które prowadzą do aktów przemocy, sprawcę niekoniecznie powstrzyma myśl: „Ojej, przecież niedawno zaostrzono kary”
— oświadczył rozmówca „DW”.
Robert Knap/Deutsche Welle
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/752613-niemcy-konduktorzy-boja-sie-sprawdzac-bilety-chca-zyc
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.