Właśnie wczoraj grupa Europejskiej Partii Ludowej w PE, do której należą europosłowie Platformy i PSL-u, wydała oświadczenie, które tak naprawdę ośmiesza wszystkich tych w Polsce, którzy wierzyli, że Parlament chce zatrzymać umowę z krajami Mercosur, wnioskiem o opinię TSUE w sprawie jej zgodności z Traktatami. O tym, że europosłowie Platformy i PSL-u, będą taki wniosek wspierać i ma on duże szanse na większość w PE, przekonywali jeszcze parę dni temu premier Tusk, czy wicepremier Kosiniak-Kamysz. Europosłowie tych dwóch ugrupowań jeszcze w ostatnich cotygodniowych niedzielnych audycjach radiowych i telewizyjnych chwalili się, że zebrali już pod tym wnioskiem już ponad 140 podpisów, w związku z tym większość w PE w tej sprawie jest wręcz pewna. Ba premier Tusk poinformował, że jego rząd nie będzie składał skargi do TSUE ponieważ działania europosłów Platformy i PSL-u, będą skuteczne, a wniosek poparty przez większość w PE ma większą siłę polityczną, niż skarga pojedynczego kraju członkowskiego.
Jednak tuż po podpisaniu tej umowy w Paragwaju w ostatnią sobotę przez przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen i jej wręcz euforycznym wystąpieniu na forum przywódców krajów Mercosur, okazało się, że grupa EPP w PE, wydała oświadczenie, że jej wsparcia dla tego wniosku nie będzie, a ponieważ w takich głosowaniach obowiązuje w tej grupie dyscyplina, to inaczej jak chce grupa, głosujący europosłowie, będą musieli ponieść regulaminowe konsekwencje. W tym oświadczeniu pojawiły się dwa zupełnie dziwaczne argumenty, że skierowanie tej umowy do TSUE zmusiłoby Parlament to wstrzymania procesu ratyfikacji, a ponadto wstrzymanie porozumienia podważyłoby wiarygodność Europy jako globalnego gracza. Ten pierwszy jest pozbawiony jakiegokolwiek sensu, bowiem wniosek do TSUE jest właśnie po to składany, aby proces ratyfikacji umowy z krajami Mercosur zatrzymać, ten drugi sugeruje, że walka o interes europejskiego rolnictwa, ni mniej ni więcej, tylko podważa wiarygodność Europy. W ten sposób europosłowie Platformy i PSL-u zostali publicznie upokorzeni przez kierownictwo grupy politycznej, do której należą i której szefem jest niemiecki eurodeputowany Manfred Weber, a jednym z wiceprzewodniczących, europoseł Platformy Andrzej Halicki.
Przypomnijmy, że umowa UE-Mercosur jest tak skonstruowana, żeby produkty przemysłowe głównie z krajów Europy Zachodniej, przede wszystkim z Niemiec (głównie przemysł motoryzacyjny, ale także maszynowy, chemiczny, a nawet tekstylny), były łatwiej zbywalne na rynkach tych krajów, natomiast z kolei europejski rynek, stałby się bardziej atrakcyjny dla towarów rolnych z krajów Ameryki Południowej. Jest oczywistym, że produkcja rolna w tym w szczególności hodowla w krajach Ameryki Południowej, odbywa się w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych, niż w Europie, a także nie jest tak „spętana” przepisami związanymi z ochroną środowiska i klimatu. Na przykład hodowla bydła, odbywa się często cały rok „pod gołym niebem”, co w oczywisty sposób obniża koszty produkcji i czyni produkty takiej hodowli, konkurencyjnymi cenowo na rynkach światowych. I nic tu nie zmieni zawarcie w umowie deklaracji klauzuli ochronnej dla produktów wrażliwych, czy żądanie kontroli sanitarnych i fitosanitarnych produktów rolnych przywożonych z Ameryki Południowej, bo przecież i teraz są one stosowane, ale ze względu na potencjał służb kontrolnych, tylko wyrywkowo. Ostateczna ratyfikacja tej umowy przez unijne instytucje, oczywiście uderzy w interesy całego unijnego rolnictwa, ale to polskie rolnictwo obciążone w sposób szczególny, także dokonaną niedawno liberalizacją handlu UE- Ukraina, a także zapowiadanymi umowami UE-Indie, która ma być podpisana już 27 stycznia i UE-Australia w ten sposób zostanie ono wystawione naprawdę na ciężką próbę.
Oświadczenie grupy EPP w PE, tylko potwierdza, że sprzeciwy rządu Tuska wobec umowy z krajami Mercosur, a teraz także obiecanki jej skarżenia do TSUE, to oczywista gra pozorów, który ten rząd może prowadzić przy ogromnym zaangażowaniu wspierających go mediów. Donald Tusk bowiem w zamian za wsparcie brukselskiego i berlińskiego establishmentu, jakie uzyskał w kampanii wyborczej w roku 2023, zaciągnął różne zobowiązania, które teraz musi spłacać, niestety kosztem polskich interesów. Te zobowiązania to polskie poparcie dla unijnej polityki klimatycznej, zgoda na pakt migracyjny, czy też zgoda na unijne umowy handlowe z krajami Mercosur, Ukrainą i te jeszcze negocjowane z Indiami czy Australią.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/751129-wedlug-epp-blokada-mercosur-podwazylaby-wiarygodnosc-europy
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.