Reżimowi ajatollahów udało się stłumić protesty w Iranie. Od dwóch dni nie było żadnych demonstracji. Na dłuższą metę może się jednak okazać, że władza nie będzie mieć wystarczających sił, żeby utrzymać taki stan rzeczy. Według różnych szacunków zginęło od 2,5 do nawet 20 tys. protestujących. Około 20 tys. osób miało zostać aresztowanych..
Za pomocą brutalnych represji władze Iranu stłumiły trwające od grudnia antyrządowe protesty, ale potrzebny do tego stopień mobilizacji sił bezpieczeństwa może być nie do utrzymania - ocenił Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Oznacza to, że wznowienie protestów jest niewykluczone - podkreślił.
Powrotu obywateli na ulice nie można wykluczyć tym bardziej, że władze nie będą w stanie rozwiązać problemów, które stały się katalizatorem rozpoczętej w ostatnich dniach grudnia fali demonstracji - podkreślił w najnowszej analizie amerykański think tank.
Aby odzyskać kontrolę, władze irańskie wprowadziły godzinę policyjną - zakazane jest opuszczanie domów wieczorem, czyli w porze, w której dochodziło do manifestacji. Siły bezpieczeństwa patrolują miasta w całym kraju. Mieszkaniec Tebrizu powiedział, że siły zostały rozmieszczone nawet w „małych dzielnicach daleko od centrum miasta”. Analogiczne informacje spłynęły z Teheranu.
Reżim ajatollahów stłumił protesty
Wczoraj i przedwczoraj ISW nie odnotował żadnych protestów. Irańczyk powiedział agencji Reutera, że po brutalnych atakach sił bezpieczeństwa „zrozumieliśmy, co się stało i (jak wiele - PAP) osób zginęło”.
Think tank ocenił jednak, że tak znacząca mobilizacja sił bezpieczeństwa jest nie do utrzymania na dłuższą metę. Poza tym utrzymywana od 8 stycznia blokada Internetu w kraje pociąga za sobą znaczne koszty dla rządu.
Zdaniem analityków ISW jest mało prawdopodobne, by władze były w stanie rozwiązać problemy, które stały się zapalnikiem protestów. Rozpoczął je strajk teherańskich kupców i sklepikarzy w odpowiedzi na pogarszającą się sytuację gospodarczą, w tym spadek wartości riala irańskiego do rekordowo niskiego poziomu. Od wybuchu protestów pod koniec grudnia 2025 roku reżim nie wprowadził żadnych reform gospodarczych i jest mało prawdopodobne, by fundamentalnie zmienił swoją politykę gospodarczą - podkreślił ISW, oceniając, że stwarza to warunki do dalszych protestów.
Członkowie reżimu w Iranie przenoszą zasoby
Think tank przypomniał, że minister skarbu (finansów) USA Scott Bessent powiadomił dwa dni temu, że członkowie irańskich władz zaczęli przenosić zasoby za granicę. Świadczy to o braku zaufania do irańskiego systemu bankowego i może wskazywać na obawy o przyszłość reżimu. ISW zauważył, że jesienią zamknięty został powiązany z władzami bank Ayandeh, który poniósł miliardowe straty. Irański bank centralny próbował złagodzić szok gospodarczy związany z rozwiązaniem banku poprzez dodruk pieniędzy, co zwiększyło inflację i osłabiło riala.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Amerykański lotniskowiec zmierza na Bliski Wschód? Sensacyjne doniesienia Fox News. Czy zbliża się atak na Iran?
W ocenie ekspertów ISW irański kryzys gospodarczy wymaga strukturalnych zmian w systemie monetarnym i fiskalnym. Konieczne byłoby odrzucenie wprowadzonych przez władze reguł, które pozwoliły na dziesięciolecia niegospodarności. Wydaje się jednak, że władze zamiast fundamentalnych reform gospodarczych będą stosować doraźne środki - ocenił ISW.
Amerykański ośrodek analityczny zwrócił też uwagę, że władze propagują narrację przedstawiającą je jako ofiary „terroryzmu”. Takiego języka używał szef MSZ Abbas Aragczi, który oświadczył w rozmowie ze stacją Fox News, że „dowodzone z zewnątrz elementy terrorystyczne” dołączyły do protestów i przeprowadziły działania podobne do operacji dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie, atakując siły bezpieczeństwa i cywilów. Twierdził również, że „elementy terrorystyczne” pojmały policjantów, spaliły ich żywcem i obcięły im głowy. Zdaniem ISW takie wypowiedzi sygnalizują, że reżim nadal postrzega ludność w kraju jako krytyczne zagrożenie. Narracji o terroryzmie używa, by usprawiedliwić stosowanie przemocy i traktowanie społeczeństwa jako wroga, a nie obywateli z uzasadnionymi pretensjami do władz.
Żądanie kary śmierci dla protestujących
Duchowny, który prowadził dziś modlitwy w stolicy Iranu, Teheranie, zażądał kary śmierci dla protestujących i aresztowania „osób wspierających w jakikolwiek sposób uczestników zamieszek”. Przemówienie Ahmada Chatamiego było transmitowane przez państwową radiostację.
Chatami należy do irańskich struktur władzy. Na stanowisko imama uprawnionego do prowadzenia piątkowych modłów mianował go najwyższy przywódca duchowy i polityczny kraju, ajatollah Ali Chamenei. Chatami jest również członkiem Zgromadzenia Ekspertów i Rady Strażników.
Zgromadzenie to organ ustawodawczy uprawniony do mianowania Najwyższego Przywódcy Iranu. Kandydaci do Zgromadzenia Ekspertów muszą zostać zatwierdzeni przez Radę Strażników, której członkowie są z kolei mianowani bezpośrednio lub pośrednio przez najwyższego przywódcę.
Kazanie imama wywołało wśród zgromadzonych w meczecie wiernych okrzyki poparcia. Wzywano do uśmiercenia „hipokrytów”.
Chatami oświadczył, że w trakcie stłumionych w brutalny sposób protestów uszkodzonych zostało 350 meczetów, 126 sal modlitewnych i 20 innych miejsc świętych. Uszkodzono również prywatne domy duchownych, prowadzących dzisiejsze modły w różnych miastach Iranu. Osoby, które prowadzą te modlitwy, zajmują ważne stanowiska w irańskiej teokracji - podkreśliła AP.
Chatami powiadomił, że uszkodzeniu uległo też 400 szpitali, 106 karetek pogotowia, 71 pojazdów straży pożarnej i 50 pojazdów służb ratunkowych.
Trump przygląda się sytuacji w Iranie
Zdaniem agencji AP Chatami mógł uzyskać takie dane od władz. Natomiast fakt, że wspomniał o tym podczas modlitw, prawdopodobnie oznacza, że rząd Iranu chciał, aby informacje te zostały przekazane bez konieczności formalnego zwracania się do opinii publicznej - oceniła Associated Press.
Egzekucje i zabijanie demonstrantów były w ubiegłym tygodniu wymieniane przez prezydenta USA Donalda Trumpa jako powody ewentualnej amerykańskiej interwencji w Iranie.
Chatami wyraził pogląd, że uczestnicy protestów są „lokajami” premiera Izraela Benjamina Netanjahu i Trumpa, na rozkaz których mieli „zdezintegrować Iran”. Pogroził liderom USA i Izraela, ostrzegając, że powinni „oczekiwać surowej zemsty”.
Amerykanie i syjoniści nie powinni spodziewać się pokoju
— zagroził.
Państwowa telewizja, informując wczoraj o prorządowym wiecu w Teheranie, pokazała jednego z uczestników z transparentem, na którym znajdowało się zdjęcie broczącego krwią Trumpa z momentu zamachu w Pensylwanii w 2024 r. Pod zdjęciem znajdował się napis z zapowiedzią:
Tym razem nie chybisz.
Nie wiadomo, ile osób zginęło podczas fali protestów, która rozpoczęła się w ostatnich dniach grudnia po gwałtownym spadku wartości irańskiej waluty. Demonstracje rozlały się na wszystkie prowincje, nabierając antyrządowego charakteru. Były wymierzone również w duchownych, rządzących Iranem od 45 lat. Władze zareagowały brutalnymi represjami. Zginęły tysiące ludzi. Według organizacji HRANA, działającej z USA, ale opierającej się na informacjach od sieci aktywistów w Iranie, odnotowano co najmniej 2435 ofiar śmiertelnych. Inne ośrodki oceniają, że zginęło od ponad 3 tys. do nawet 20 tys. osób. Liczbę aresztowanych ocenia się na około 20 tys.
Adam Bąkowski/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/750872-rezim-w-iranie-tlumi-protesty-prawie-20-tys-zatrzymanych
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.