Niemieckie media postanowiły zbadać sprawę blackoutu w Berlinie, do którego przyznała się lewicowa „Grupa Wulkan”. Dziennik „Tagesspiegel” wykazał szereg nieścisłości, które mogą wskazywać na zaangażowanie Rosji.
W wyniku aktu terroryzmu skrajnie lewicowej „Grupy Wulkan” około 50 tys. gospodarstw domowych w Berlinie od 3 stycznia pozostaje bez prądu, ogrzewania i łączności. Sytuacja ma potrwać do 8 stycznia. Chociaż ogłoszono stan alarmowy, władze Berlina nie zwróciły się o pomoc do innych landów.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Lewicowi terroryści świętują. Blackout w Berlinie trwa! Mieszkańcy są odcięci od prądu, a władze miasta… nie zabiegają o pomoc
Rosja zamieszana w berliński blackout?
Dziennik „Tagesspiegel” postanowił zbadać sprawę z blackoutem i przyznaniem się „Grupy Wulkan”.
Pismo z przyznaniem się do odpowiedzialności nie pasuje do dotychczasowego stylu. Dotychczasowe listy były publikowane na stronach internetowych skrajnej lewicy. Tym razem został on wysłany do różnych mediów, w jednym przypadku za pośrednictwem formularza kontaktowego na stronie internetowej RBB
— czytamy w artykule.
Jak podaje niemieckie medium organizacja wyraziła dezaprobatę - jak tłumaczyła, jej list nie został opublikowany, co zrzucała na karb upolitycznienia niemieckiej prasy.
Również analiza mediów społecznościowych wskazała na wschodni trop. Dziennik poprosił o opinię eksperta od sztucznej inteligencji, który poddała pod wątpliwość, czy autor listu na był Niemcem.
Nawet jeśli jesteśmy już w trakcie wojny hybrydowej, nie mogę z całą powagą stwierdzić, czy za tym stoi konkretny podmiot
— ocenił ekspert, dodając, że w tekście znajdują się pewne nieścisłości językowe.
Zwrócił uwagę, że w treści zawarte były „zdania, gęsto wypełnione faktami opartymi na liczbach, przeplatane całymi akapitami abstrakcyjnych argumentów światopoglądowych, niemal stereotypowych, ale bez wyraźnego odniesienia do faktów, tak jakby fakty zostały dodane później - nie tworzą one spójnej całości”.
Błędy w gramatyce i pisowni
Niemiecki dziennik zwrócił również uwagę na błędy w pisowni, choćby przy zapisie nazwiska burmistrza Berlina czy wiceprezydenta USA J.D. Vance’a.
Portale tłumaczeniowe rozpoznają błąd w rosyjskiej pisowni, ale jako alternatywę podają również ‚Vans’ lub ‚Wans’. W przypadku Giffey błąd jest zgodny z rosyjską pisownią nazwiska
— wyjaśniono na łamach „Tagesspiegel”.
Jeśli chodzi o gramatykę, lingwiści wskazali na rozbieżność ze standardami języka niemieckiego. Część znawców uważa, że treść listu mogła być w oryginale po rosyjsku i przełożona przez automatycznego tłumacza.
Dziennik przekazał, że w sferze bliskiej niemieckiemu bezpieczeństwu podnoszona jest teza, iż Rosja jest zamieszana w sprawę.
Możliwe jest również, że w zamachu brali udział sterowani aktywiści lub tzw. agenci jednorazowi, działający za pieniądze. Nie jest jednak jasne, czy atak rzeczywiście jest częścią hybrydowej wojny Rosji, której celem jest destabilizacja społeczeństw zachodnich
— dywaguje „Tagesspiegel”.
xyz/DW/Tagesspiegel
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/750017-rosja-stoi-za-blackoutem-w-berlinie-media-na-tropie-zagadki
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.