Atak USA na reżim wenezuelski wywołał szereg komentarzy i kontrowersyjnych opinii. Już w kilka godzin po bardzo udanej operacji wojskowej i politycznej pojawiły się w polskiej oraz światowej przestrzeni publicznej trzy różne opinie.
Pierwsza to „chowanie głowy w piasek”, tzn. udawanie, że nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło (kunktatorów wśród polityków, politologów i komentatorów nigdy nie brakowało, natomiast tchórzostwo w zajęciu w sytuacjach krytycznych jednoznacznego stanowiska nie przeszkadza im w wygłaszaniu moralizatorskich pouczeń w chwilach gdy zagrożenie mija).
Postawa druga to krytyka decyzji prezydenta Trumpa oraz powoływanie się na prawo międzynarodowe i Powszechną Deklarację Opraw Człowieka. Niestety wśród tych „szlachetnych” obrońców praworządności dominują ci, którzy w imię lewicowo-marksistowskich idei regularnie dokonują gwałtu na podstawowych prawach obywateli i wolnościach od stuleci szanowanych w zachodniej cywilizacji.
I postawa trzecia. W mojej ocenie najbardziej racjonalna, wynikająca z troski o dobro wspólne (w skali nie tylko poszczególnych państw, ale porządku światowego). Przecięcie przez Stany Zjednoczone spirali terroru i zbrodniczych działań reżimu, nawiązującego do ideologii totalitarnych, należy traktować jako początek krucjaty antykomunistycznej, która przybliża nas do zwycięstwa etyki ludzi wolnych nad próbami budowania społeczeństw zniewolonych.
Reasumując, powyższe rozważania przypominam inicjatywę marszałka Józefa Piłsudskiego, który dostrzegając zagrożenie jakie stwarzały faszyzujące się Niemcy namawiał (m. in. Francję) w roku 1933 podjęcie działań prewencyjnych. Czym się skończyło brak zrozumienia dla takiego rozwiązania, pokazała II wojna światowa i powojenne losy wielu państw (w tym Polski). Donald Trump podejmując próbę wyeliminowania z życia politycznego, jednego z najgroźniejszych zbrodniarzy naszych czasów (a za takiego większość krajów uważa Nicolasa Maduro), nie atakuje państwa wenezuelskiego, ani jego suwerenności, ale zapoczątkowuje proces mający zapobiec odradzaniu się komunistycznego totalitaryzmu. Wierząc, że idea wolności zwycięży, warto pamiętać, kto pierwszy we współczesnej historii podobne działania proponował i z dumą przypominać światu inicjatywę marszałka Piłsudskiego. Jej realizacja mogła uratować ludzkość przed hekatombą II wojny światowej, zapoczątkowaną sojuszem (vide pakt Ribbentrop-Mołotow) dwóch nieludzkich systemów: faszyzmu i komunizmu. Polska była jednym z krajów, który za ówczesne zaniechania świata demokratycznego zapłacił cenę najwyższą (i płaci ją do dzisiaj). O tym nie wolno nam nigdy zapomnieć i na obecne działania USA należy patrzeć z perspektywy tamtych doświadczeń.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/749876-czy-donald-trump-ma-racje-w-sprawie-wenezueli
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.