Rozmodlona Ameryka wybrała TrumpaRozmodlona Ameryka wybrała Trumpa. Dla wielu mieszkańców USA wybory miały wymiar nie tylko polityczny, lecz także duchowy

Od tygodnia jeżdżę po Ameryce, spotykając się z wieloma ludźmi i rozmawiając z nimi na temat ostatnich wyborów prezydenckich w USA. W licznych wypowiedziach moich rozmówców nieustannie powraca ten sam wątek: nie było do tej pory w Stanach Zjednoczonych kampanii przedwyborczej, podczas której panowałaby tak wielka mobilizacja modlitewna, jak przed ostatnią elekcją.
Powstrzymać antychrześcijański walec
W wielu środowiskach chrześcijańskich w USA dominowało przekonanie, że rywalizacja dwóch kandydatów do fotela prezydenckiego ma wymiar nie tylko polityczny, lecz także duchowy. Duża część katolików i protestantów zagłosowała na Donalda Trumpa nie dlatego, że traktuje go jak wzorzec cnót ewangelicznych, lecz dlatego, że jako jedyny mógł powstrzymać Kamalę Harris, której program był jawnie antychrześcijański. Jej stanowisko w sprawach dotyczących religii, życia, małżeństwa czy rodziny było tak wrogie Ewangelii, że głos oddany na nią był odbierany przez wielu Amerykanów wręcz jako wyrzeczenie się wiary i zdrada Chrystusa. Wystarczy przypomnieć, że obecna wiceprezydent USA opowiada się za legalną aborcją do dziewiątego miesiąca ciąży włącznie i uważa, że jest to wartość nienegocjowalna, która nie podlega żadnym kompromisom.
