Budapeszt-Warszawa: Dwie logiki, dwa obozyBudapeszt-Warszawa: Dwie logiki, dwa obozy. Dlaczego nie doszło do zawarcia strategicznego sojuszu geopolitycznego Polski i Węgier?

Swoją nadzieję czerpał Zdziechowski z postawy Polaków i Węgrów w latach 1919-1921, kiedy trafnie rozpoznali oni zagrożenie ze strony bolszewików i skutecznie mu się przeciwstawili.
W okresie międzywojennym największym zwolennikiem zawarcia sojuszu Polski z Węgrami był profesor Marian Zdziechowski, wybitny filozof i historyk idei, rektor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Oba nasze narody nazywał on „sprzymierzeńcami z ducha”, pisząc, że łączą je tradycja szlachecka, etos rycerski, kultura katolicka, stulecia przyjaznego sąsiedztwa oraz idea przedmurza chrześcijaństwa. Oba kraje przez wieki broniły bowiem Europy przed najazdami ze wschodu, m.in. Mongołów, Turków czy Tatarów. Dla niego nie była to kwestia jedynie zamierzchłej przeszłości, lecz czasów jak najbardziej mu współczesnych. Uważał mianowicie, że tylko sojusz polsko-węgierski jest w stanie przeciwstawić się śmiertelnemu niebezpieczeństwu, jakim były dwa totalitaryzmy: komunizm ze wschodu i nazizm z zachodu.
Swoją nadzieję czerpał Zdziechowski z postawy Polaków i Węgrów w latach 1919-1921, kiedy trafnie rozpoznali oni zagrożenie ze strony bolszewików i skutecznie mu się przeciwstawili. Najpierw Madziarzy zdołali obalić republikę sowiecką zainstalowaną na Węgrzech przez Lenina, następnie zaś Polacy odparli pochód Armii Czerwonej na zachód, zmuszając ją do odwrotu. Zmagania obu narodów z siłami komunistycznymi odbywały się przy obojętności Europy Zachodniej, a nawet jawnej sympatii dla rewolucjonistów. Na przykład francuski komendant Segedynu nakazał zarekwirować wszystkie armaty w mieście, by narodowy rząd węgierski nie mógł walczyć z bolszewikami. Gdy z kolei do Warszawy zbliżały się wojska sowieckie, brytyjscy dokerzy oraz francuscy i niemieccy kolejarze wzniecili strajki, by zablokować transporty z bronią i amunicją dla broniącej się Polski. Jedyna pomoc, jaka wówczas nadeszła, pochodziła z Węgier. Gdyby nie pociągi pełne ładunków z fabryki zbrojeniowej w Budapeszcie, Polacy przegraliby wojnę z bolszewikami, ponieważ nie mieliby czym strzelać.
