Niepojęte poparcie papieża dla krwawej dyktatury Maduro
Niepojęte poparcie papieża Franciszka dla krwawej dyktatury Maduro. Nie pierwszy to raz, gdy szokuje katolików

Polacy i inni Europejczycy obserwujący od dekady papieża Franciszka, mają coraz większy mętlik w głowie nie tylko w sprawach teologii, katechizmu, ale nawet priorytetów najzupełniej bazowych.
Gdy w 1978 roku wstępował na tron „Papież z dalekiego kraju” - kard. Karol Wojtyła, reszta świata uczyła się wraz z nim i poznawała w Jego osobie polską, a może nawet w jakimś sensie słowiańską duszę.
Dla odmiany, Polacy i inni Europejczycy obserwujący od dekady papieża Franciszka (także „z dalekiego”, bo latynoskiego kraju), mają coraz większy mętlik w głowie nie tylko w sprawach teologii, katechizmu, ale nawet priorytetów najzupełniej bazowych. Gdyby nie powtórzone w wielu mediach hiszpańskojęzycznych doniesienia na temat ostatnich poczynań papieża Franciszka, trudno byłoby uwierzyć w fakt, jak bardzo ten zdaje się tracić rozeznanie w sprawach z pozoru politycznych, ale jednak dotyczących wolności narodów i jednostek. Zresztą jego postawa wobec agresji rosyjskiej uświadomiła nam, że nie należy wiele od niego oczekiwać w tym względzie.
