Brytyjski rząd zajmuje się osobami, które udostępniają w mediach społecznościowych posty dotyczące zamieszek. Według policji wpisy „mogą wywołać nienawiść rasową”. Administracja Keira Starmera od tygodnia zapowiadała stanowcze kroki, co spotkało się z licznymi komentarzami, że są oni stronniczy na korzyść imigrantów. W ostatnich dniach miały miejsce masowe aresztowania, a internauci oburzają się, porównując Wielką Brytanię do „1984” George’a Orwella.
Brytyjska administracja od początku antyimigracyjnych zamieszek, które wybuchły po potrójnym zabójstwie dziewczynek w Southport przez nożownika rwandyjskiego pochodzenia, zapowiadała stanowczą reakcję wobec uczestników. Od zeszłego tygodnia, aresztowanych zostało blisko 500 osób, a kolejne procesy mają miejsce również dziś.
Wywołane impulsem zabójstwa w Southport protesty przerodziły się szybko w falę zamieszek, która opanowała większość kraju, co wymagało od premiera Starmera zwołania kilku sztabów zarządzania kryzysowego. Policja i rząd od początku zapowiadali brak wyrozumiałości wobec agresywnych protestujących, co spotkało się z krytyką ze strony opozycji Starmera, która zarzucała mu wielokrotnie podwójne standardy i faworyzowanie imigrantów.
CZYTAJ WIĘCEJ: Kulminacja protestów w Wielkiej Brytanii! Zapowiedziano ponad 100 demonstracji i 30 kontrdemonstracji w całym kraju
Walka z aktywnością w Internecie
Zarówno brytyjska policja, jak i prokuratura zapowiedziały również konkretne kroki postępowania wobec ludzi udostępniających materiały z protestów w Internecie.
Publikowanie lub rozpowszechnianie materiałów, które są obraźliwe lub obelżywe i które mają na celu lub mogą wywołać nienawiść rasową. Jeśli więc retweetujesz ten materiał, to publikujesz go ponownie i potencjalnie popełniasz to przestępstwo
— powiedział Stephen Parkinson, dyrektor prokuratury Anglii i Walii.
Mamy wyspecjalizowanych funkcjonariuszy policji, którzy przeszukują media społecznościowe w poszukiwaniu takich materiałów, a następnie dokonują aresztowań
— kontynuował przedstawiciel prokuratury.
Pomyśl, zanim opublikujesz! Treści nawołujące do przemocy lub nienawiści są nie tylko szkodliwe - mogą być nielegalne. CPS poważnie traktuje przemoc w Internecie i będzie ścigać, gdy zostanie osiągnięte kryterium prawne. Przypomnij bliskim Ci osobom, aby udostępniały treści odpowiedzialnie lub poniosą konsekwencje
— czytamy w stanowisku prokuratury opublikowanym w serwisie X.
Wielki Brat patrzy!
Reakcja władz Wielkiej Brytanii spotkała się z ogromną krytyką ze strony internautów, którzy oskarżają ich o stronniczość oraz totalitaryzm.
Nasi bracia i siostry w Wielkiej Brytanii nie są już wolnymi ludźmi. To fakt. Wkrótce nasze rządy pójdą w ślady Wielkiej Brytanii i również będą nas więzić za „przestępstwa myślowe”. Opór przeciwko tej tyranii jest absolutnym obowiązkiem moralnym
— napisała Eva Vlaardingerbroek, holenderska aktywistka.
Wielka Brytania może teraz aresztować obywateli za „retweety” uznane za nienawistne. Brzmi jak reżim totalitarny. To szaleństwo.
— możemy przeczytać wśród komentarzy do sytuacji.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer chwali się, że osoby, które opublikowały niewłaściwe rzeczy w Internecie, są masowo aresztowane, ścigane i skazywane w trybie przyspieszonym: w ciągu tygodnia. Wielka Brytania zamieniła się w orwellowską dystopię. Szkoda
— napisał Paul Mitchell, określający się sam jako „przestępca myśli”, o nagraniu na którym premier Starmer informuje o stanowczych krokach wobec protestujących.
Decyzja o masowych aresztowaniach w związku z aktywnością na portalach społecznościowych nie przyjęła się dobrze. Internauci są oburzeni reakcją władz, twierdząc, że są oni naprawdę na skraju ustroju totalitarnego. Sytuacja jest szczególnie niewygodna, ponieważ w ostatnim czasie członek rządzącej samodzielnie Partii Pracy nawoływał na proteście by podcinać przeciwnikom gardła.
CZYTAJ DALEJ:
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/701939-wielki-brat-patrzy-masowe-aresztowania-w-wielkiej-brytanii