Życie jest szkodliwe. Niemądre przepisyŻycie jest szkodliwe. "W 60-tysięcznym miasteczku, będącym w praktyce częścią Bostonu, przyjęto niemądre przepisy"

Nie jestem namiętnym palaczem tytoniu, papierosów nie tykam, z rzadka pozwalam sobie umilić wieczór fajką lub cygarem z kieliszkiem wina.
W jednym z miast USA wszedł w życie całkowity zakaz sprzedaży papierosów mieszkańcom urodzonym w XXI w. – zachwycili się polscy zwolennicy tego, co modne i nowoczesne.
Nie jestem namiętnym palaczem tytoniu, papierosów nie tykam, z rzadka pozwalam sobie umilić wieczór fajką lub cygarem z kieliszkiem wina. Nie zamierzam też histeryzować z powodu tego, że w 60-tysięcznym miasteczku, będącym w praktyce częścią Bostonu, przyjęto niemądre przepisy. Młodzi Amerykanie, którzy koniecznie chcą się upajać tytoniem, mogą parę kilometrów dalej bez problemu kupić paczkę papierosów. Pewnie zresztą nie zechcą, bo to najbardziej przeżarte poprawnością polityczną tereny Ameryki, i tak prawie nikt tam nie pali, więc zakaz jest symboliczny. Brookline najlepiej charakteryzują dwa fakty: 1. Podczas gdy w całych Stanach Zjednoczonych na Joego Bidena głosowało 51 proc., to w tym miasteczku oddało na niego głos 87 proc. 2. Przeciętny dochód per capita w całym kraju to 28 tys. dol. rocznie, w Brookline – 77 tys. dol.
