Wiosną przyszłego roku na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne. Jeszcze niedawno wydawało się, że kampania ogniskować się będzie wokół dwóch zasadniczych tematów. Pierwszy to obrona kraju przez nielegalną imigracją, drugi – obrona dzieci przed pedofilią, propagandą transseksualną oraz ideologią gender. Fidesz nieprzypadkowo wybrał te właśnie kwestie jako osie sporu, ponieważ w obu sprawach ma za sobą zdecydowane poparcie większości obywateli.
W ostatnim czasie pojawił się jednak nowy problem, który zaczął nabrzmiewać do takich rozmiarów, iż może stać się trzecim wiodącym (a może nawet najważniejszym) tematem kampanii przedwyborczej. Chodzi o rosnącą inflację, która w październiku wyniosła aż 6,5 proc. Dla mieszkańców dotkliwe są zwłaszcza galopujące ceny surowców energetycznych. Doszło do tego, że na węgierskich stacjach benzynowych za litr benzyny i oleju napędowego trzeba płacić 510 forintów, a nawet więcej.
Nie jest to bynajmniej kłopot tylko Madziarów. Właściwie wszystkie kraje Europy borykają się z podobnymi trudnościami. Wynikają one głównie z niezwykle kosztownej, zielonej transformacji energetycznej oraz polityki surowcowej Rosji, windującej ceny gazu i ropy.
Ponieważ są to trendy ogólnoeuropejskie, Węgry jako pojedynczy kraj nie mają w tej sprawie zbyt dużego pola manewru. A jednak Viktor Orbán postanowił przejść do działania. Od wczoraj w całym kraju weszły w życie nowe przepisy, które ustalają maksymalną cenę benzyny i oleju napędowego na 480 forintów. Stacje, które będą sprzedawać paliwo drożej, będą natychmiast zamykane, nawet te stojące przy autostradach, zagroził szef kancelarii premiera Gergely Gulyás. Nowe prawo ma obowiązywać przez trzy miesiące. Później rząd oceni, czy przedłuży ten stan, czy też uwolni ceny. Wiele zależeć będzie zapewne od poziomu inflacji na Węgrzech. Rządzący mają nadzieję, że zostanie ona obniżona dzięki zamrożeniu cen paliwa.
Wiele wskazuje na to, że do wyborów parlamentarnych Viktor Orbán zrobi wszystko, by Madziarzy nie odczuli inflacji tak mocno jak mieszkańcy innych krajów. Ma on jeszcze w pamięci zwycięską elekcję w 2014 roku, podczas której Fidesz po raz drugi zdobył większość konstytucyjną. Wtedy o triumfie zadecydowała wymuszona na koncernach energetycznych radykalna obniżka cen elektryczności i gazu ziemnego aż o 25 proc.
Od tamtego czasu dostawcy energii mają obowiązek wykazywać na swoich rachunkach, ile forintów zyskał klient dzięki ustawowej obniżce cen. Zaoszczędzona kwota musi być podana w specjalnej rubryce na kolorowym tle, która jako jedyna na całym rachunku od razu rzuca się w oczy. Pamięć ludzi jest krótka, więc taki sygnał ją odświeża, pozwalając przypomnieć, ile zaoszczędzili i komu to zawdzięczają. Teraz, obserwując rosnące ceny paliwa w innych krajach, Viktor Orbán będzie mógł pokazywać, ile forintów zostało w kieszeniach kierowców dzięki wprowadzonym przez niego przepisom.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/574346-orban-walczy-z-inflacja-i-ustawowo-obniza-ceny-paliwa
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.