Co jakiś czas pojawiają się w Europie ostrzeżenia przed rosnącą aktywnością rosyjskich grup hakerskich i trolli w związku z nadchodzącymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. O tym, że nie jest to jedynie przesadna ostrożność, wie dobrze Ukraina, która od dawna prowadzi wojnę informacyjną z Rosją. Wojna ta nasiliła się przed pierwszą turą wyborów prezydenckich na Ukrainie, które odbędą się 31 marca.
Jednym z najnowszych epizodów tej wojny jest informacja o tajemniczej „ukraińskiej grupie najemników”, która szkoli palestyńskich bojowników na terytorium Syrii. Bojownicy należą do związanej z reżimem Asada grupy Liwa al-Quds, co można tłumaczyć jako Brygada Jerozolimska. Nazwa brygady wskazuje, że grupa przygotowuje się do działań przeciwko Izraelowi. Jeśli więc dodać do tego informację, że szkolą ją do tego zadania ukraińscy najemnicy, to natychmiast uzyskamy pożądany splot skojarzeń: Ukraina jest aktywna w Syrii przeciwko Izraelowi.
Tyle, że ten splot skojarzeń wydaje się mocno naciągany. Najemnicy, o których jest mowa, rzeczywiście działają w Syrii i rzeczywiście szkolą palestyńskich bojowników – co do tego nie ma żadnych wątpliwości, dowodem są chociażby liczne fotografie zamieszczone w internecie. Problem w tym, że trudno powiązać ich z władzami w Kijowie. Oni sami również do tego się nie przyznają, na rękawach noszą bowiem naszywki z rosyjską flagą, nawet na załączonych niżej zdjęciach potraktowano ich jako Rosjan. W rzeczywistości grupa najemników należy do prywatnej firmy Vega (nazywanej też w niektórych źródłach jako Vegacy), której założycielem, dyrektorem i jednym z udziałowców jest niejaki Anatolij Smolin.
Smolin pochodzi z położonego nad Morzem Czarnym miasta portowego Mikołajów. Służył w sowieckiej marynarce wojennej oraz w KGB, a po ogłoszeniu niepodległości przez Ukrainę – w ukraińskich jednostkach specjalnych „Berkut” oraz „Sokoł”. Ze służby zrezygnował w 1997 roku i zajął się biznesem ochroniarskim, w którym zatrudniał swoich byłych kompanów – zarówno tych ukraińskich jak i tych z czasów służby w KGB. Sam o sobie mówi, że jest „człowiekiem radzieckim” i uważa się nadal za „radzieckiego oficera”.
W 2011 roku (wedle innych źródeł – w 2012) założył w Mikołajowie firmę ochroniarską Vega, po czym wyjechał na Cypr, skąd rozwijał działalność na różne państwa m.in. Czechy, Maltę, Białoruś i – przede wszystkim – Rosję. Oddziały firmy powstały w Moskwie i Irkucku. Po inwazji rosyjskiej na Krym zaczął prowadzić szeroki nabór do pracy w swojej firmie. W rozsyłanych ankietach pytał potencjalnych pracowników m.in. o ich stosunek do aneksji Krymu przez Rosję. I tu pojawiają się rozbieżności interpretacyjne. Smolin tłumaczy, że chciał w ten sposób uniknąć przenikania do firmy osób zaangażowanych w walki przeciwko Ukrainie. Władze w Kijowie interpretują to odwrotnie, że Smolin prowadził de facto nabór wśród rebeliantów w Donbasie i Ługańsku, a wielu jego najemników walczyło przeciwko Ukrainie.
Ostatecznie zwerbowani najemnicy trafili w większości do Syrii, gdzie działa już – choć nieoficjalnie – słynna rosyjska grupa Wagnera – najemnicy powiązani z Jewgienijem Prigożinem, zaufanym biznesmenem Kremla, nazywanym też „kucharzem Putina” (Prigożin jest m.in. właścicielem wielkiej firmy cateringowej obsługującej przyjęcia na Kremlu, ale również armię rosyjską i stołówki w rosyjskich szkołach) i – co istotne – współtwórcą słynnych rosyjskich „fabryk trolli”. Wagnerowcy ochraniają syryjskie instalacje naftowe w zamian za 25 proc. zysku ze sprzedaży ropy naftowej, biorą też udział w akcjach bojowych po stronie reżimu Asada. Anatolij Smolin zapewnia jednak, że jego ludzie – w odróżnieniu od wagnerowców – zajmują się jedynie szkoleniem Palestyńczyków i nie uczestniczą w walkach.
Dziwnym trafem działalność Smolina została nagłośniona właśnie teraz, gdy zbliżają się wybory prezydenckie na Ukrainie. Zdaniem władz w Kijowie ma to podważyć międzynarodowy wizerunek Ukrainy. Inni tłumaczą też, że być może chodzi również o próbę pozbycia się przez wagnerowców konkurentów z Syrii. Kijów wyjaśnia, że jedyny związek pomiędzy firmą Vega a Ukrainą jest taki, że firma ta powstała na terytorium Ukrainy i pracuje w niej nieokreślona liczba obywateli ukraińskich (co do obecnego statusu Smolina nie ma pewności, niektórzy twierdzą, że zrzekł się obywatelstwa Ukrainy). Na niekorzyść władz ukraińskich przemawia jednak fakt, że nie przerwały one działalności Smolina, choć zdawały sobie sprawę z tego, że jest on powiązany z Rosją, jego stosunek do Kijowa jest mocno dwuznaczny, a prowadzona przez niego działalność naraża na szwank interesy i wiarygodność państwa. Dziś muszą się z tego tłumaczyć.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/440356-czy-w-syrii-sa-ukrainscy-najemnicy-kijow-sie-tlumaczy