Angela Merkel, kanclerz Niemiec ubolewa nad rosnącym w Niemczech antysemityzmem, pokazanie się na berlińskiej ulicy w jarmułce na głowie grozi napaścią, pobiciem i obrzuceniem obelgami wyznawców judaizmu.
Synagogi, żydowskie szkoły i organizacje są ochraniane przez policję, dzieci w szkołach publicznych prześladowane przez muzułmańskich rówieśników przenoszone są przez rodziców do szkół żydowskich. Na ulicach niemieckich metropolii odbywają się antysemickie wiece, z udziałem imigrantów muzułmańskich i ich lewackich zwolenników. W odpowiedzi na tę falę nienawiści skierowaną przeciwko obywatelom Niemiec żydowskiego pochodzenia zainicjowali oni akcję „Berlin nosi jarmułkę”. W wydaniu mniejszości muzułmańskiej, która coraz częściej zabiera głos w sprawach publicznych wrogiem wyznawców Allacha jest Żyd i chrześcijanin. Ten ostatni jest ofiarą zamachów terrorystycznych i różnych innych form zastraszania, czego dobitnym przykładem jest Szwecja. Sżwedzi boją się wychodzić wieczorem z domu ale nie protestują przeciwko terrorowi przybyszów, ich kryminalnym bandom i całkowitej bierności władz. Strefy „no go” zapisały się na trwałe w krajobrazie tego kraju, podobnie jak we Francji, Belgii czy Wielkiej Brytanii.
Jednak to co się dzieje w Niemczech każe patrzeć na tamtejszy antysemityzm z dużym niepokojem. Warto przypomnieć, że mimo ogromnych odszkodowań dla ofiar Holokaustu wypłaconych przez rządy RFN, znalazły się i ugrupowania, żerujące na drzemiącym w społeczeństwie i skrzętnie dotąd ukrywanym antysemityzmie. Można go nazwać „antyizraelizmem” czyli formą walki o wolną Palestynę, co by oznaczało, że antysemityzmu w Niemczech już nie ma, naród się zmienił w warunkach demokratycznej odnowy, wrogiem jest Izrael, co pokazała akcja wypędzenia Żydów z PRL - u w latach 1968 - 69 pod hasłem „Syjoniści do Syjonu!”. Zwycięska wojna sześciodniowa w 1967roku w obronie niezawisłości młodego państwa Izrael stała u podstawą ataków na Izrael, ataków o podłożu ideologicznym, tzw. ruch studencki przekształcił się w RFN w lewicową Frakcję Czerwonej Armii RAF. Jej aktywiści przechodzili szkolenia na terenie Palestyny, ucząc się jak dokonywać zamachów na osobistości życia politycznego i gospodarczego, w czym prym wiodła Banda Baader - Meinhof, dokonując mordów, za które zapłaciła dożywotnim więzieniem.
Tak więc antysemityzm nie, ale antyizraelizm tak. W tym duchu wychowywano w niemieckich szkołach kolejne pokolenia, nastawione wrogo do Izraela, a nastroje te wykorzystują z powodzeniem migranci muzułmańscy. Ostatnio katolicka Bawaria, rządzona przez Unię Chrześcijańsko - Społeczną CSU, wprowadziła obowiązek zawieszania krzyży we wszystkich urzędach, co spotkało się z aprobatą mniejszości żydowskiej i sprzeciwem organizacji muzułmańskich. Czy kogoś to dziwi? Wszak od czasów proroka Mahometa trwa, z różnym skutkiem marsz islamu do Europy. Dziś, po otwarciu granic Zachodu dla imigrantów arabskich z dużym sukcesem. Nie zdziwię się, jeżeli wkrótce będzie współrządzić w Berlinie, Sztokholmie, Brukseli i Madrycie. Dziwię się natomiast antypolskiej propagandzie rozpowszechnianej w Izraelu, gdzie Niemcy są bardziej lubiani od Polaków. Od narodu, który tak jak Żydzi był ofiarą niemieckiego Holokaustu. W niektórych wpływowych tamtejszych mediach nie brak artykułów oskarżających nas o udział w Holokauście, którego uniknęli częściowo najbogatsi Żydzi, wykupując się u Niemców od wywózki do obozów koncentracyjnych i emigrując do USA. Do gazu poszli najbiedniejsi, co najmniej milion naszych współobywateli. To tych najbiedniejszych chronili ich polscy współobywatele z miast i wsi, ryzykując życiem, a także je tracąc, jak rodzina Ulmów. Natomiast społeczność żydowska w USA stanowi potężne lobby finansowe i medialne, stąd uchwalenie przez Senat USA ustawy regulującej kwestię mienia pożydowskiego, dotyczącej m.in. Polski. Czy jest to jedynie dokument o nikłym znaczeniu prawnym, czy też wiązać się będzie z presją środowisk żydowskich na nasz kraj? I czym zasłużyliśmy my, Polacy na taką pogardę z strony elit żydowskich w USA i części obywateli Izraela? Czy Żydów w Stanach Zjednoczonych nie niepokoi rosnąca fala antysemityzmu w Niemczech i w Europie zachodniej, czy liczy się tylko i wyłącznie pieniądz?
I na koniec jeszcze jedno pytanie. Czy manifestowana obrona wartości chrześcijańskich przez władze Bawarii nie jest przypadkiem reakcją na rosnące w tym kraju związkowym wpływy partii antyimigranckiej i prochrześcijańskiej Alternatywa dla Niemiec AfD, przed wrześniowymi wyborami do bawarskigo Landtagu? Jeśli tak, to jest to akt propagandowy bez większego znaczenia. Społeczeństwo niemieckie jest laickie i poprawne politycznie, gdyby tak nie było, CSU nie rządziłaby wraz z chrześcijańską z nazwy CDU Angeli Merkel przez tyle lat i przeszłaby do chrześcijańskiej, konserwatywnej opozycji. Takiej w RFN nie ma i nie będzie, dopóki społeczeństwo nie odczuje na tyle dotkliwie skutków najazdu muzułmanów, że będzie musiało bronić nie tylko swojej wiary ale i swojej narodowej tożsamości.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/391947-czy-antyizraelizm-to-nowy-antysemityzm