Mamy doświadczenia z ostatniego czasu, że bez współdziałania z władzami tureckimi tej fali uchodźców nie da się zahamować
— mówi Jacek Sasin w rozmowie z wPolityce.pl.
wPolityce.pl: Obawiacie się wniosku o wotum nieufności dla rządu Prawa i Sprawiedliwości?
Jacek Sasin, PiS: Ta opozycja non stop składa wnioski o wotum nieufności dla poszczególnych członków rządu. Nie rozstrzygnięto jeszcze najnowszego wniosku o wotum wobec ministra Szyszki, a już pojawia się nowy, tym razem wobec całego rządu. Przywykliśmy do tego. Skutek będzie taki jak zawsze, bo arytmetyka sejmowa jest dla opozycji nieubłagana i ich wniosek nie ma szans. Widzimy za to jego negatywne skutki. To będzie kolejna odsłona awantury politycznej w Polsce. Opozycja totalna, nie mając konkretnego pomysłu na konstruktywną debatę, żywi się tylko takimi awanturami. Będzie to kolejne odsłona awantury, tyle że tym razem groźniejsza, bo już słychać w wypowiedzieć polityków opozycji, że będzie kolportowana ogromna liczba nieprawdziwych i mających na celu straszenie Polaków, informacji o rzekomo trudnej sytuacji Polski w Unii Europejskiej i chęci wyprowadzenia naszego kraju ze Wspólnoty przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Te opinie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, ale będą wywoływać społeczny niepokój. Platforma nie cofnie się przed niczym, by dojść do władzy w sposób niedemokratyczny. Ten wniosek jest próbą wywołania kolejnej fali zamętu.
Sytuacja w Unii Europejskiej może budzić zaniepokojenie? Coraz głośniej mówi się o Europie dwóch prędkości.
Taki problem w Europie oczywiście jest. Ale należy jasno powiedzieć, że nie wynika on z tego co wydarzyło się w Brukseli i sporu o kandydaturę Donalda Tuska. To sprawy od siebie niezależne. Pomysł Europy dwóch prędkości wraca co jakiś czas i jest popierany przez najsilniejsze państwa w Unii. Ale problemów jest więcej. Chociażby polityka klimatyczna. Propozycje, które dzisiaj pojawiają się w Unii są niekorzystne dla naszej gospodarki, która oparta jest na węglu. Do tego dochodzi nowa próba wprowadzenia pomysłu mechanicznego rozdziału uchodźców pomiędzy państwa członkowskie. Jest nawet zapowiedź szybkich działań w tej sprawie. To poważne problemy, które stawiają duże wyzwania przed polską dyplomacją. Oczekiwalibyśmy od opozycji, gdyby była opozycją odpowiedzialną, że rząd będzie miał wsparcie. Okazuje się, że dla nich ważniejsza jest walka z rządem, niezależnie do tego czy ucierpi na tym polski interes w Europie. To polityka zabójcza dla naszego interesu narodowego. Ale mimo tego, polska dyplomacja zrobi wszystko, by wyjść z tych spraw obronną ręką.
Przed nami szczyt Unii Europejskiej w Rzymie. Jesteśmy na niego gotowi?
Nie spodziewam się, by na tym szczycie zapadły rozstrzygające decyzje w tych kwestiach. Myślę, że odpór przeciwko Europie dwóch prędkości będzie jednak duży i sprzeciwi się nie tylko Polska. Mam nadzieje, że sprzeciwią się nie tylko państwa naszej części Europy, która byłaby pozostawiona gdzieś wśród krajów drugiej kategorii w Unii Europejskiej. Liczę też na refleksję części krajów starej Unii. Myślę, że ten projekt nie ma jednak szansy na realizację. Nie oznacza to jednak, że możemy spać spokojnie. Przed tym szczytem nasza dyplomacja musi być aktywna. To co wydarzyło się w Brukseli paradoksalnie może nam pomóc. Nasi partnerzy w Unii zobaczyli, że Polska jest państwem, które nie waha się tam, gdzie jest to dla niej ważne, stawiać sprawy ostro i jednoznacznie. To im unaoczniło, że to do czego się przyzwyczaili przez ostatnie lata, czyli uległa postawa, która charakteryzowała polską politykę, nie będzie już miała miejsca. Dzisiaj jest to szok dla naszych partnerów, ale po krótkim okresie przyjdzie refleksja, że Polska ma takie samo prawo do realizacji swoich interesów jak kraje starej Unii. To pozwoli nam dużo skuteczniej blokować te rozwiązania, które polskiemu interesowi nie służą.
Wczoraj doszło do zamieszek przed tureckim konsulatem w Rotterdamie. Na linii Turcja-Holandia może być gorąco. To zdarzenie będzie miało znaczenie dla przyszłości Unii Europejskiej?
To bardzo poważny problem dla całej Unii. Przed nami wybory w Holandii, które wygrać może ruch mocno antyeuropejski. Działania, które podjął rząd holenderski grożą niestety całej Unii. Nie możemy zapominać, że Turcja jest krajem, w którym przebywa ogromna liczba uchodźców z ogarniętego wojną Bliskiego Wschodu. Tylko dzięki współdziałaniu Unii z Turcją udało się zahamować poprzednią falę uchodźców. Gdyby dzisiaj założyć, że ten konflikt europejsko-turecki będzie się pogłębiać, to Ankara może użyć broni straszliwej dla Europy, czyli otworzyć drzwi dla uchodźców i Europa znajdzie się w gigantycznym kryzysie, z którym nie będzie sobie w stanie poradzić.
Dalszy ciąg na następnej stronie ===>
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Mamy doświadczenia z ostatniego czasu, że bez współdziałania z władzami tureckimi tej fali uchodźców nie da się zahamować
— mówi Jacek Sasin w rozmowie z wPolityce.pl.
wPolityce.pl: Obawiacie się wniosku o wotum nieufności dla rządu Prawa i Sprawiedliwości?
Jacek Sasin, PiS: Ta opozycja non stop składa wnioski o wotum nieufności dla poszczególnych członków rządu. Nie rozstrzygnięto jeszcze najnowszego wniosku o wotum wobec ministra Szyszki, a już pojawia się nowy, tym razem wobec całego rządu. Przywykliśmy do tego. Skutek będzie taki jak zawsze, bo arytmetyka sejmowa jest dla opozycji nieubłagana i ich wniosek nie ma szans. Widzimy za to jego negatywne skutki. To będzie kolejna odsłona awantury politycznej w Polsce. Opozycja totalna, nie mając konkretnego pomysłu na konstruktywną debatę, żywi się tylko takimi awanturami. Będzie to kolejne odsłona awantury, tyle że tym razem groźniejsza, bo już słychać w wypowiedzieć polityków opozycji, że będzie kolportowana ogromna liczba nieprawdziwych i mających na celu straszenie Polaków, informacji o rzekomo trudnej sytuacji Polski w Unii Europejskiej i chęci wyprowadzenia naszego kraju ze Wspólnoty przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Te opinie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, ale będą wywoływać społeczny niepokój. Platforma nie cofnie się przed niczym, by dojść do władzy w sposób niedemokratyczny. Ten wniosek jest próbą wywołania kolejnej fali zamętu.
Sytuacja w Unii Europejskiej może budzić zaniepokojenie? Coraz głośniej mówi się o Europie dwóch prędkości.
Taki problem w Europie oczywiście jest. Ale należy jasno powiedzieć, że nie wynika on z tego co wydarzyło się w Brukseli i sporu o kandydaturę Donalda Tuska. To sprawy od siebie niezależne. Pomysł Europy dwóch prędkości wraca co jakiś czas i jest popierany przez najsilniejsze państwa w Unii. Ale problemów jest więcej. Chociażby polityka klimatyczna. Propozycje, które dzisiaj pojawiają się w Unii są niekorzystne dla naszej gospodarki, która oparta jest na węglu. Do tego dochodzi nowa próba wprowadzenia pomysłu mechanicznego rozdziału uchodźców pomiędzy państwa członkowskie. Jest nawet zapowiedź szybkich działań w tej sprawie. To poważne problemy, które stawiają duże wyzwania przed polską dyplomacją. Oczekiwalibyśmy od opozycji, gdyby była opozycją odpowiedzialną, że rząd będzie miał wsparcie. Okazuje się, że dla nich ważniejsza jest walka z rządem, niezależnie do tego czy ucierpi na tym polski interes w Europie. To polityka zabójcza dla naszego interesu narodowego. Ale mimo tego, polska dyplomacja zrobi wszystko, by wyjść z tych spraw obronną ręką.
Przed nami szczyt Unii Europejskiej w Rzymie. Jesteśmy na niego gotowi?
Nie spodziewam się, by na tym szczycie zapadły rozstrzygające decyzje w tych kwestiach. Myślę, że odpór przeciwko Europie dwóch prędkości będzie jednak duży i sprzeciwi się nie tylko Polska. Mam nadzieje, że sprzeciwią się nie tylko państwa naszej części Europy, która byłaby pozostawiona gdzieś wśród krajów drugiej kategorii w Unii Europejskiej. Liczę też na refleksję części krajów starej Unii. Myślę, że ten projekt nie ma jednak szansy na realizację. Nie oznacza to jednak, że możemy spać spokojnie. Przed tym szczytem nasza dyplomacja musi być aktywna. To co wydarzyło się w Brukseli paradoksalnie może nam pomóc. Nasi partnerzy w Unii zobaczyli, że Polska jest państwem, które nie waha się tam, gdzie jest to dla niej ważne, stawiać sprawy ostro i jednoznacznie. To im unaoczniło, że to do czego się przyzwyczaili przez ostatnie lata, czyli uległa postawa, która charakteryzowała polską politykę, nie będzie już miała miejsca. Dzisiaj jest to szok dla naszych partnerów, ale po krótkim okresie przyjdzie refleksja, że Polska ma takie samo prawo do realizacji swoich interesów jak kraje starej Unii. To pozwoli nam dużo skuteczniej blokować te rozwiązania, które polskiemu interesowi nie służą.
Wczoraj doszło do zamieszek przed tureckim konsulatem w Rotterdamie. Na linii Turcja-Holandia może być gorąco. To zdarzenie będzie miało znaczenie dla przyszłości Unii Europejskiej?
To bardzo poważny problem dla całej Unii. Przed nami wybory w Holandii, które wygrać może ruch mocno antyeuropejski. Działania, które podjął rząd holenderski grożą niestety całej Unii. Nie możemy zapominać, że Turcja jest krajem, w którym przebywa ogromna liczba uchodźców z ogarniętego wojną Bliskiego Wschodu. Tylko dzięki współdziałaniu Unii z Turcją udało się zahamować poprzednią falę uchodźców. Gdyby dzisiaj założyć, że ten konflikt europejsko-turecki będzie się pogłębiać, to Ankara może użyć broni straszliwej dla Europy, czyli otworzyć drzwi dla uchodźców i Europa znajdzie się w gigantycznym kryzysie, z którym nie będzie sobie w stanie poradzić.
Dalszy ciąg na następnej stronie ===>
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/331176-nasz-wywiad-jacek-sasin-rzad-holandii-dla-wewnetrznego-interesu-naraza-cala-unie-europejska-na-gigantyczny-kryzys
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.