W środę wieczorem 200-250 tys. osób protestowało w Bukareszcie i kilku innych miastach przeciwko zmianom w kodeksie karnym, które depenalizują niektóre wykroczenia korupcyjne. Według mediów były to największe demonstracje od upadku komunizmu w 1989 roku.
W ostatnich latach prokuratura antykorupcyjna doprowadziła do skazania wielu przedstawicieli władz i biznesmenów, wszczynając różnorodne dochodzenia, ale także ściągając na siebie krytykę z powodu rzekomych nadmiernych działań.
Przyjęte ku zaskoczeniu opinii publicznej przez socjaldemokratyczny rząd Grindeanu rozporządzenie wprowadza zmiany w kodeksie karnym, które depenalizują niektóre wykroczenia administracyjne i podnoszą do wysokości 198,2 tysięcy lejów (44 tysięcy euro) próg uszczerbku dla skarbu państwa, który podlega ściganiu z urzędu.
W ocenie ekspertów zmiany służą przede wszystkim rządzącej PSD, której lider Liviu Dragnea we wtorek stanął przed sądem.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tysiące osób na ulicach rumuńskich miast. Rumuni manifestują przeciwko depenalizacji niektórych wykroczeń korupcyjnych. [ZDJĘCIA]
O sytuacji w Rumunii opowiada nam dziennikarką Anna Maria Cernea:
wPolityce.pl: Co się stało, że ludzie w Rumunii tak masowo zaczęli wychodzić na ulicę po ostatnich decyzjach rządu ws. korupcji? Dlaczego to aż tak wzburzyło ludzi?
Anca Maria Cernea, dziennikarka z Rumunii: To dość długa historia. PSD - partia, która wygrała wybory w grudniu jest naprawdę skorumpowanym ugrupowaniem. To jest była partia komunistyczna, a tak naprawdę grupa mafijna, zrzeszająca lokalne „grube ryby”, bossów i tworząca struktury, którym przewodzą dawni liderzy reżimu komunistycznego. Problem polega na tym, że oni choć nie są bardzo popularni – mają bardzo zdyscyplinowany elektorat. Ci ludzie chodzą głosować. Zresztą nie było specjalnej alternatywy po prawej stronie. Dlatego wielu ludzi zostało w domach. I dlatego PSD wygrała. Stworzyli rząd, ale po mniej niż miesiącu zdołali doprowadzić ludzi do wściekłości, największej – jak sądzę - po rewolucji ‘89 roku. To jest największa liczba ludzi, która wyszła na ulice. Wczoraj to było 150 tys. ludzi w Bukareszcie, a reszta w małych miastach. To był ogromny protest. To nie są moje informacje. To pisze cała prasa. W sumie protestowało wczoraj 300 tys. ludzi.
A czego tak naprawdę chcą ludzie, którzy wyszli na ulicę? Tylko cofnięcia nowego prawa, czy też pojawiają się postulaty polityczne? Czy pojawiają się hasła dymisji rządu? Mówi się wcześniejszych wyborach?
Tak, oczywiście. To logiczne. Ale to nie był powód. Choć, to jest logiczna konsekwencja – do której być może dojdzie. Ale osobiście obawiam się, że my nie mamy jeszcze żadnej alternatywy. Tak czy owak, wprowadzając to nowe prawo rządzący praktycznie odwrócili wszystkie reformy, które zostały przeprowadzone w systemie sprawiedliwości w Rumunii. A to były znaczące reformy za przyjęte za czasów prezydenta Băsescu. Za jego prezydentury wielu ludzi, tych grubych ryb, którzy nawet sobie tego nie wyobrażali, znalazło się w więzieniach. A teraz są próby przygotowania prawa, by oni wyszli. Oni zamierzają wszystko odwrócić.
W dodatku nie mieli odwagi, żeby to nowe prawo przeprowadzić normalną drogą - przez parlament i zrobili to za pomocą specjalnych rządowych dekretów i rozporządzeń, które można przyjąć, gdy parlament nie pracuje. To jest ścieżka, którą stosuje się w przypadku jakichś nadzwyczajnych sytuacji, w razie kataklizmów, trzęsienia ziemi etc. Ale nie w takich sprawach… To zostało zrobione w nocy. O północy zebrał się rząd i o pierwszej w nocy opublikował nowe prawa.
Czytaj dalej na następnej stronie ===>
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
W środę wieczorem 200-250 tys. osób protestowało w Bukareszcie i kilku innych miastach przeciwko zmianom w kodeksie karnym, które depenalizują niektóre wykroczenia korupcyjne. Według mediów były to największe demonstracje od upadku komunizmu w 1989 roku.
W ostatnich latach prokuratura antykorupcyjna doprowadziła do skazania wielu przedstawicieli władz i biznesmenów, wszczynając różnorodne dochodzenia, ale także ściągając na siebie krytykę z powodu rzekomych nadmiernych działań.
Przyjęte ku zaskoczeniu opinii publicznej przez socjaldemokratyczny rząd Grindeanu rozporządzenie wprowadza zmiany w kodeksie karnym, które depenalizują niektóre wykroczenia administracyjne i podnoszą do wysokości 198,2 tysięcy lejów (44 tysięcy euro) próg uszczerbku dla skarbu państwa, który podlega ściganiu z urzędu.
W ocenie ekspertów zmiany służą przede wszystkim rządzącej PSD, której lider Liviu Dragnea we wtorek stanął przed sądem.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tysiące osób na ulicach rumuńskich miast. Rumuni manifestują przeciwko depenalizacji niektórych wykroczeń korupcyjnych. [ZDJĘCIA]
O sytuacji w Rumunii opowiada nam dziennikarką Anna Maria Cernea:
wPolityce.pl: Co się stało, że ludzie w Rumunii tak masowo zaczęli wychodzić na ulicę po ostatnich decyzjach rządu ws. korupcji? Dlaczego to aż tak wzburzyło ludzi?
Anca Maria Cernea, dziennikarka z Rumunii: To dość długa historia. PSD - partia, która wygrała wybory w grudniu jest naprawdę skorumpowanym ugrupowaniem. To jest była partia komunistyczna, a tak naprawdę grupa mafijna, zrzeszająca lokalne „grube ryby”, bossów i tworząca struktury, którym przewodzą dawni liderzy reżimu komunistycznego. Problem polega na tym, że oni choć nie są bardzo popularni – mają bardzo zdyscyplinowany elektorat. Ci ludzie chodzą głosować. Zresztą nie było specjalnej alternatywy po prawej stronie. Dlatego wielu ludzi zostało w domach. I dlatego PSD wygrała. Stworzyli rząd, ale po mniej niż miesiącu zdołali doprowadzić ludzi do wściekłości, największej – jak sądzę - po rewolucji ‘89 roku. To jest największa liczba ludzi, która wyszła na ulice. Wczoraj to było 150 tys. ludzi w Bukareszcie, a reszta w małych miastach. To był ogromny protest. To nie są moje informacje. To pisze cała prasa. W sumie protestowało wczoraj 300 tys. ludzi.
A czego tak naprawdę chcą ludzie, którzy wyszli na ulicę? Tylko cofnięcia nowego prawa, czy też pojawiają się postulaty polityczne? Czy pojawiają się hasła dymisji rządu? Mówi się wcześniejszych wyborach?
Tak, oczywiście. To logiczne. Ale to nie był powód. Choć, to jest logiczna konsekwencja – do której być może dojdzie. Ale osobiście obawiam się, że my nie mamy jeszcze żadnej alternatywy. Tak czy owak, wprowadzając to nowe prawo rządzący praktycznie odwrócili wszystkie reformy, które zostały przeprowadzone w systemie sprawiedliwości w Rumunii. A to były znaczące reformy za przyjęte za czasów prezydenta Băsescu. Za jego prezydentury wielu ludzi, tych grubych ryb, którzy nawet sobie tego nie wyobrażali, znalazło się w więzieniach. A teraz są próby przygotowania prawa, by oni wyszli. Oni zamierzają wszystko odwrócić.
W dodatku nie mieli odwagi, żeby to nowe prawo przeprowadzić normalną drogą - przez parlament i zrobili to za pomocą specjalnych rządowych dekretów i rozporządzeń, które można przyjąć, gdy parlament nie pracuje. To jest ścieżka, którą stosuje się w przypadku jakichś nadzwyczajnych sytuacji, w razie kataklizmów, trzęsienia ziemi etc. Ale nie w takich sprawach… To zostało zrobione w nocy. O północy zebrał się rząd i o pierwszej w nocy opublikował nowe prawa.
Czytaj dalej na następnej stronie ===>
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/325984-nasz-wywiad-anca-maria-cernea-to-wielki-spoleczny-ruch-na-ulice-rumunskich-miast-wyszlo-najwiecej-ludzi-od-czasow-rewolucji-89-roku