Terroryzm - informacje zastrzeżone. Co ukrywają przed nami władze, policja i liberalne media?

fot. PAP/EPA/SEBASTIEN NOGIER
fot. PAP/EPA/SEBASTIEN NOGIER

W sobotę w belgijskim mieście Charleroi dżihadysta z okrzykiem „Allah Akbar!” zaatakował maczetą dwie policjantki, ciężko raniąc obie. W niedzielę w Belgii zanotowano kolejny zamach, a  kilka dni przedtem islamski nożownik w samym sercu londyńskiego West Endu zamordował amerykańską turystkę i ranił kilkoro innych, z Wielkiej Brytanii, Izraela, Hiszpanii i Australii.

Zamachy terrorystyczne w Europie Zachodniej, to nie wydarzenia jednostkowe, okazjonalne, które potem tygodniami przetaczają się przez światowe media – to codzienność życia tej części kontynentu. Jeszcze niedawno prezydent Hollande, premier Cameron i kanclerz Merkel z poważnymi minami zapowiadali:

Będziemy jak oka w głowie pilnować naszych europejskich wartości i  francuskiego/ brytyjskiego/ niemieckiego stylu życia!

Dziś szefowie państw unijnych zrezygnowali już z  nic nie znaczących deklaracji „wszyscy jesteśmy paryżanami/ nicejczykami/ londyńczykami i przestali zachęcać do  „marszów solidarności”. I, jak premier Francji Manuel Valls, apelują o „ostrożność i rozwagę” oraz „zmianę stylu życia”. Odwołuje się dziesiątki tradycyjnych imprez, podobno połowę z zaplanowanych 256, ostatnio słynny „pchli targ” w Lille. Co znaczy, że  nie będziemy już odwiedzać naszych ulubionych muzeów, chodzić na imprezy masowe, artystyczne i sportowe, do bardziej znanych restauracji czy centrów handlowych. A co to są za straty dla dla lokalnej ekonomii - hotele, restauracje, kina, sklepy - nie sposób przewidzieć. Wiadomo tylko, że ogromne. Stało się. Dziś musimy zmienić nasz styl życia, a jutro zrezygnować z naszych europejskich wartości – bez względu na to  czy będą to wartości chrześcijańskie czy lewicowo-liberalne, bo islamiści nie akceptują także haseł Rewolucji Francuskiej, wolności, równości i braterstwa. Chyba, że jest to braterstwo muzułmańskie w ramach The Caliphat with no Borders, czyli Kalifatu bez Granic. Nie bez powodu – cytuję brytyjskiego Daily Maila:

Zwolennicy ISIS wciąż świętują w sieci „krwawą łaźnię” na Russell Square, „w samym Sercu Chrześcijaństwa”.

Brytyjskie władze, Scotland Yard i lewicowo-liberalne media bardzo się starają, żeby przypisać islamskim terrorystom jak najmniejsza liczbę aktów terroru, a zarazem obniżyć stopień społecznego lęku, i dopuszczają się tu wielu manipulacji. Najpierw upierają się, że masakra została spowodowana wprawdzie przez Araba i muzułmanina, ale nie terrorystę, lecz „niestabilnego emocjonalnie” samotnika. Potem „nie wyklucza się” aktu terroryzmu, aż w końcu przyznaje, że jest to kolejna pozycja na długiej liście islamskiego terroru. Inny znany trick, to przytaczanie wszystkich przypadków zamachów terrorystycznych, łącznie z tymi IRA, które zdarzyły się w ciągu ostatnich 40 lat na terenie Londynu i miast Midlandów. Albo razem ze zbrodniami pospolitymi, morderstwami z użyciem noża w porachunkach gangów lub przypadkach przemocy domowej.

Czytaj dalej na następnej stronie ===>

123
następna strona »

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.