Po zamachach w Würzburgu, Monachium i Ansbach premier Bawarii Horst Seehofer zapowiedział w wywiadzie z dziennikiem „Münchner Merkur”, że chce „znacząco zwiększyć liczebność policji” w Bawarii oraz będzie zabiegał o to, by „ponownie sprawdzono wszystkich przebywających w Niemczech uchodźców”.

Musimy wiedzieć, kto znajduje się w kraju

—podkreślił bawarski premier oraz zaznaczył, że „nie sprzeciwi się zaostrzeniu przepisów dotyczących posiadania broni, jeśli taka decyzja zapadnie na poziomie europejskim”. Według niego mówienie, że „i tak nie da się zapobiec atakom pojedynczych szaleńców” to rodzaj kapitulacji.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo obywateli

Także szef frakcji CDU w Bundestagu Volker Kauder zażądał „szybkiego i bezwzględnego karania cudzoziemców, którzy dopuścili się przestępstwa”. Oraz ich równie szybkiej deportacji. Minister spraw wewnętrznych w rządzie krajowym Bawarii Joachim Herrmann opowiedział się w wywiadzie dla „Welt am Sonntag” za użyciem żołnierzy Bundeswehry w sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak duży zamach terrorystyczny.

Wojsko powinno wtedy pośpieszyć na pomoc policji i innym służbom. Za takim rozwiązaniem przemawia wysoki stopień wyszkolenia sił zbrojnych, ich sprawność organizacyjna i duża mobilność, oraz pozytywne doświadczenia w tej materii poczynione w większości państw europejskich, w których jest to oczywiste

—przekonywał. Uzasadniona historycznie niechęć do wprowadzania w Niemczech wojska na ulice jest, zdaniem ministra Herrmanna, przeżytkiem.

Nie żyjemy w czasach Republiki Weimarskiej. Mamy mocną i stabilną demokrację

—powiedział. Szef bawarskiego MSW podkreślił, że policja w dalszym ciągu powinna mieć w takich sytuacjach głos decydujący i to ona powinna kierować akcją oraz użyciem w niej oddziałów wojskowych. Ekspert ds. wewnętrznych chadecji w Bundestagu Armin Schuster podkreślił w rozmowie z „Stuttgarter Zeitung:, że zamiast „Willkommenskultur” Niemcy potrzebują „Abschiedskultur” (kulturę pożegnania).

Nakazy deportacyjne nie są realizowane. Ponad 200 tys. imigrantów, którym odmówiono w ostatnich latach azylu, wciąż przebywają w kraju. To się potem za nami wlecze

—zaznaczył Schuster.

Zamachowiec z Ansbach był uchodźcą, którego podanie o azyl zostało odrzucone. Pomimo to mógł dalej przebywać w Niemczech. To powszechna praktyka

—dodał. Zamachowiec z Ansbach miał do momentu wyjaśnienia jego sytuacji status „obcokrajowca tolerowanego”. Według obowiązującego w Niemczech prawa pobytowego status ten oznacza chwilowe zawieszenie deportacji i daje władzom możliwość wydalenia cudzoziemca w każdej chwili.

Według Federalnego Urzędu Statystycznego 31 grudnia 2015 w Niemczech status „cudzoziemca tolerowanego” miało 155 103 osób.

Ryb, sueddeutsche.de, Stuttgarter Zeitung, welt.de, DW