Politycy i Kościoły w Niemczech z zaniepokojeniem przyjęły wiadomość o kolejnym krwawym zamachem, tym razem w niedzielny wieczór w Ansbach. Na obrzeżach terenu, na którym odbywał się festiwal Open Air, na skutek wybuchu bomby zginął prawdopodobny sprawca 27-letni Syryjczyk, któremu odmówiono prawa azylu w Niemczech. Abp Ludwig Schick z Bambergu, diecezji, na terenie której leży Ansbach powiedział, że jest „wstrząśnięty faktem, że także na tym terenie wydarzył się tak odrażający krwawy czyn”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Niemiecki koszmar trwa. Kolejny akt terroru. Syryjski zamachowiec - samobójca doprowadził do eksplozji w restauracji w Ansbach. 12 osób jest rannych. ZDJĘCIA

Ogarniając modlitwą rannych abp Schick podziękował też policji i służbom porządkowym. Hierarcha poparł starania o dokładne wyjaśnienie powodów tego czynu. Przy okazji zwrócił uwagę, że należy poprawić opiekę psychologiczną i socjalną nad uchodźcami „zwłaszcza w przypadkach, w których znane są problemy psychiczne”.

Abp Schick zaapelował też do wszystkich obywateli, aby nie dali się zastraszyć.

Wspólne rozmowy i rozmowa z Bogiem w modlitwie pomogą przezwyciężyć strach, a strach nie może wpływać na nasze życie i działanie, bo wywoła w społeczeństwie jeszcze większą niepewność i pozwoli zwyciężyć terroryzmowi

— powiedział hierarcha.

Bawaria przeżywa dni trwogi

— zaznaczył premier Bawarii Horst Seehofer.

Zwrócił uwagę, że po ataku siekierą na pasażerów pociągu w Würzburgu oraz po strzelaninie w monachijskim centrum Olimpia, Bawaria już po raz trzeci jest terenem straszliwych aktów przemocy. Seehofer wyraził współczucie rannym i poszkodowanym w tym brutalnym zamachu bombowym, a ich bliskim – siły wytrwania w trudnych chwilach. Dziękując za sprawną akcję siłom porządkowym wyraził jednocześnie nadzieję na szybkie wyjaśnienie motywów tego czynu z myślą o tym, że najwyższym priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców.

Według dotychczasowych informacji sprawca w Ansbach już dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo. Jego wniosek azylowy został odrzucony przed rokiem. Od lata ub. roku pozostawał w mieście już nielegalnie, ale „za milczącą zgodą”. Był znany policji z powodu różnych wykroczeń.

ak/KAI