Czy terroryści mogą wykorzystywać szaleńców? Albo ich ćwiczyć w udawaniu szaleństwa? Przecież coraz częściej sięgają po niewyobrażalne dotychczas metody uśmiercania

Fot. PAP/EPA/SVEN HOPPE
Fot. PAP/EPA/SVEN HOPPE

Po kilkunastu godzinach śledztwa, prowadzący je specjaliści ustalili, że napastnik, z pochodzenia Irańczyk, jest zwykłym psychopatą. Zatem nie ma śladu podejrzeń w sprawie jego ewentualnych powiązań ze światem islamskich terrorystów, których celem jest unicestwiania niewiernych. Monachijscy śledczy dotarli do mieszkania zabójcy, natrafili tam na lektury świadczące o jego zainteresowaniu niejakim Breivikiem i strzelaninach z udziałem młodocianych, co ponoć jednoznacznie świadczy o potwierdzeniu hipotezy o fascynacji norweskim szaleńcem.

Ciekawe są ewolucje śledczych wobec szaleństwa samego osiemnastolatka, który pozbawił życia 9 osób, a wielu innych ciężko poranił. Najpierw podano, że prawdopodobnie leczył się psychiatrycznie, choć w dokumentacjach lekarskich nie ma takiego potwierdzenia. Potem stwierdzono, iż wpadł w depresję, leczył się, ale nie powołano się na żadne medyczne ustalenia. Zatem zestaw zgromadzonych w miejscu zamieszkania czasopism i innych druków ma być wystarczającym dowodem szaleństwa? Przecież opisywany zestaw można gromadzić celowo i od dłuższego czasu, by spowodować właśnie takie podejrzenia i takie ustalenia prowadzących śledztwo. Ale może być też inaczej. Terroryści włamują się już do wielu komputerowych sieci, więc mogą dostać się również do lekarskich dokumentacji. I tam wyszukiwać kandydatów na swych sprzymierzeńców. A potem naprowadzać ich na ścieżkę zbrodni, przygotowując równocześnie fałszywe tropy dla policjantów i prokuratorów. Dysponując właściwie nieograniczonymi możliwościami finansowymi i mając do czynienia z aparatem państwa nastawionym wyłącznie na naiwną poprawność, a nie bezwzględną walkę z wszelkimi, nawet świetnie zakamuflowanymi metodami zbrodni, można osiągać swe cele jeszcze bardzo długo.

Ogłasza się zatem, że osiemnastolatek – jak wszędzie się podkreśla – Niemiec o irańskim pochodzeniu, działał sam, był tylko zwykłym szaleńcem i nikt nie powinien sądzić inaczej. Gdyby strzelając wykrzykiwał pochwały na cześć Allaha, to zupełnie co innego. Niestety, może się zdarzyć, że oszalałych Niemców o innym niż niemieckie pochodzenie, będzie teraz więcej. I na pewno nie będą to osoby powiązane ze znanymi źródłami terroryzmu. Wystarczy, że zaatakują karabinowymi seriami w milczeniu.

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...