To jest cierpliwa polityka małych kroków, świetnie zaplanowana akcja, mająca spowodować dezintegrację europejskich społeczeństw, rozwój radykalnych organizacji i napływ do Europy jak największej liczby uchodźców, w tym dżihadystów - mówi Waiel Awwad, syryjski dziennikarz i korespondent wojenny w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

Według niego 40 proc. uchodźców to Syryjczycy, a wśród nich według informacji wywiadów – m.in. izraelskiego – ponad połowę stanowią dżihadyści.

Pozostali to migranci, zwani w Europie ekonomicznymi. Nikt nie liczy, ilu z nich kupiło syryjskie paszporty, nikt nie sprawdza, kim są. Syryjczyka można odróżnić od innych nacji – po akcencie i typie urody. I wywiady wszystkich krajów mają ludzi, którzy to potrafią robić. I tylko nam Syryjczykom, również syryjskim dziennikarzom, wydaje się, jakby Europie chodziło o to, żeby znalazło się tu jak najwięcej osób, które są niebezpieczne, są bojownikami PI

—zaznacza syryjski dziennikarz i dodaje, że skutkiem liberalizacji wizowej dla Turcji będzie to, że po pięciu latach mieszkania w Turcji uchodźcy otrzymają tamtejsze obywatelstwo, które pozwoli im bez żadnych problemów wjechać do Unii.

Nie rozumiecie myślenia prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana i jego sprzymierzeńców – Kataru i Arabii Saudyjskiej. To jest cierpliwa polityka małych kroków, świetnie zaplanowana i zorganizowana akcja, mająca spowodować dezintegrację europejskich społeczeństw, rozwój radykalnych, nacjonalistycznych organizacji i napływ do Europy jak największej liczby uchodźców, w tym dżihadystów, bojowników PI

—uważa Waiel Awwad. W jego przekonaniu Erdogan chce, aby kraje arabskie stały się republikami islamskimi, a on sam chciałby zostać kalifem i odtworzyć Imperium Otomańskie od południowo-wschodniej Azji do Portugalii.

Erdogan jest jednym z głównych wspierających PI, bo to droga do stworzenia kalifatu i odtworzenia imperium. Sam wiceprezydent USA Joe Biden mówił, że Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska, Katar i Turcja przyczyniły się do powstania Państwa Islamskiego, szkoląc bojówki opozycyjne, które potem przeszły na stronę islamistów

—tłumaczy.

Dlaczego nadal trwa walka w Aleppo, skoro rezolucja Narodów Zjednoczonych uznała PI za organizację terrorystyczną? Dlaczego wspólnie z siłami rządowymi koalicja międzynarodowa nie zwalcza PI? Ponieważ Turcja na to nie pozwala. Ankarze chodzi o destabilizację Syrii i zajęcie terytoriów przygranicznych, w tym Aleppo, które było stolicą przemysłową Syrii

—przekonuje syryjski dziennikarz. Jego zdaniem „to jest zmowa kilku krajów”.

Oskarżam kraje, które mają interes w destabilizacji Syrii: Turcję, Arabię Saudyjską i Katar. Chodzi o to, żeby kraje europejskie się obudziły, doprowadziły do zakończenia wojny, a nie wzbudzały tylko w was, Europejczykach, współczucie dla płynących w pontonach uchodźców. Na świecie jest grupa syryjskich dziennikarzy, która próbuje informować o tym, co się dzieje w Syrii, w całym naszym regionie, kto za tymi działaniami stoi i jakie mogą być ich konsekwencje dla Europy. Jak świat może wyglądać za 10 czy 15 lat. Niestety, jak tak dalej pójdzie, to zanim się obejrzycie, powstanie Imperium Otomańskie

—ostrzega Waiel Awwad.

Ryb, gazetaprawna.pl

Przeczytaj cały wywiad na stronach Dziennika Gazety Prawnej