Akcja polskich służb specjalnych wobec Mateusza Piskorskiego i prorosyjskiej partii „Zmiana” cieszy mnie z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że to ugrupowanie jest wprawdzie marginalne i w tym sensie mało istotne, ale zarazem jednoznacznie pełni rolę siły, manewrowanej przez Kreml. Bierność wobec takiej sytuacji ze strony państwa, pozostającego z Rosja w konflikcie, i otwarcie uważającego ją za zagrożenie, mogła być przez Moskwę odbierana jedynie jako przejaw słabości i niepewności. Taka jest psychologia rosyjskich funkcjonariuszy. Twarde działanie ze strony Polski zmienia ten obraz. Przywraca szacunek do naszego kraju.

Po drugie – to posunięcie zostanie zauważone i docenione przez te wszystkie siły i kraje, które czują się zagrożone przez Rosję. Wzmacnia rolę Polski w tej grupie.

Niestety, można się obawiać, iż Rosjanie pójdą w stronę nieoficjalnych retorsji. Że np. nagle jako rzekomy polski szpieg zostanie aresztowany jakiś Bogu ducha winny rosyjski działacz kulturalny, oczywiście nie będący agentem naszych służb, tylko wydający polskie książki czy pokazujący polskie filmy. Albo – że taki los spotka jakiegoś dzielnego działacza Memoriału, czynnego na froncie walki z kłamstwem katyńskim. To byłoby straszne. Ale mimo to polskie władze musiały postąpić tak, jak postąpiły. Takie są okrutne zasady tej gry.

Od dziś na Wschodzie patrzą na nas jako na poważniejszego zawodnika, niż dotąd.

CZYTAJ TAKŻE: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Mateusza Piskorskiego. Chodzi o szpiegostwo na rzecz Rosji?


Do nabycia „wSklepiku.pl”: „Rosyjscy szpiedzy. Od Stalina do Putina”.