Nigdy w amerykańskiej historii prezydent – ani kandydat wielkiej partii politycznej na prezydenta – nie powiedział tego, co 5 maja 2016 roku w wywiadzie telewizyjnym ogłosił Donald Trump: Stany Zjednoczone pod jego władzą zmniejszą swój dług publiczny poprzez płacenie wierzycielom tylko ułamka wartości amerykańskich obligacji skarbowych. To taktyka biznesowa – częste u Trumpa taktyczne bankructwa – która nigdy nie była strategią państwową.

Dotąd Ameryka spłacała długi w pełni. Zaczęła od całkowitej spłaty długów zaciągniętych na wojnę o niepodległość w XVIII wieku. Główny autor ówczesnej strategii Alexander Hamilton – sekretarz skarbu w administracji Jerzego Waszyngtona i twórca amerykańskiego systemu gospodarczego – przekonał Amerykanów, że spłacając wszystko, ich nowe państwo osiągnie nieograniczoną wiarygodność finansową i będzie mogło zawsze tanio pożyczać środki na rozwój. Dzięki temu Stany Zjednoczone mogły na przykład pożyczyć na początku XIX wieku w Londynie pieniądze na kupno od Francji ziem między Mississippi a Pacyfikiem, bez których w XX wieku nie zbudowałyby supermocarstwa.

Amerykańskie obligacje skarbowe to największy składnik oficjalnych aktywów rezerwowych krajów świata. Obniżenie realnej wartości tych obligacji spowodowałoby zapaść kursów amerykańskiego dolara wobec innych walut i złota. Dolar w różnych postaciach – z obligacjami skarbowymi włącznie, obok depozytów bankowych i najrzadziej trzymanej gotówki – stanowi 64 procent wszystkich oficjalnych aktywów rezerwowych krajów świata poza złotem. Druga co do znaczenia waluta – euro – ma w rezerwach walutowych udział ponad trzy razy mniejszy, wynoszący tylko 20 procent. Dane o złocie są niepełne, a jego cena bardzo zmienna. Lecz w przybliżeniu wiadomo, że złoto to tylko 9 procent całości oficjalnych aktywów rezerwowych w świecie, a w Polsce tylko 4 procent.

Narodowy Bank Polski i inni polscy inwestorzy posiadają – według danych Departamentu Skarbu USA – jego obligacje na sumę ponad 30 miliardów dolarów amerykańskich. Całe aktywa rezerwowe NBP ze złotem włącznie są warte 105 miliardów dolarów. Banki centralne wraz z innymi inwestorami w Chinach i Japonii mają amerykańskie obligacje skarbowe na sumy odpowiednio 1,25 i 1,13 biliona dolarów. Cały świat nie licząc samych Stanów Zjednoczonych – na sumę 6,24 bilionów dolarów.

Wynikiem strategii zapowiedzianej przez Trumpa byłoby zniknięcie dużej części rezerw świata – także rezerw prywatnych w posiadaniu banków komercyjnych, innych przedsiębiorstw, funduszy inwestycyjnych i ogólnie inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych – więc zniszczenie światowego systemu finansowego. To z kolei wywołałoby największą w dziejach globalną recesję i depresję realnej gospodarki: produkcji, handlu, konsumpcji, inwestowania w kapitał ludzki i kapitał fizyczny. Zatem również – kryzys cywilizacyjny z wysokim ryzykiem wojny światowej jak w latach 1929-1945.

Trump zepchnąłby Stany Zjednoczone ze szczytu na dno wiarygodności finansowej. Niezwykle rzadko państwa odmawiają spłaty całości swoich długów. Dotąd w XXI wieku zdarzyło się to tylko dwa razy wśród krajów wysoko rozwiniętych gospodarczo. Dziś jedynym nierozwiązanym problemem bankructwa państwa z tej grupy jest Grecja. Zbankrutowała na dnie zapaści gospodarczej spowodowanej między innymi – ale nie wyłącznie – przedwczesnym o dziesięciolecia wejściem do strefy euro. Trwające od pięciu lat wielostronne negocjacje pod kierunkiem Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego doprowadziły do faktycznego pogodzenia się wierzycieli ze stratą co najmniej połowy wartości greckich obligacji. Drugim przypadkiem była Argentyna – na samym początku XXI wieku przechodziła kryzys podobny do greckiego, ale potem spłaciła cały dług. Podobnie – Rosja po swoim kryzysie gospodarczym z końca XX wieku. Stany Zjednoczone prezydenta Trumpa dołączyłyby do Grecji, lecz nie wskutek wcześniejszych trudno odwracalnych błędów, a z wolnej woli, nadmiernej chciwości i braku podstawowej wiedzy o stosunkach międzynarodowych.

Zapowiedź Trumpa, chociaż cytowana i komentowana w najbardziej opiniotwórczych mediach amerykańskich – od „Wall Street Journal” do „New York Times” – nie sprowokowała wstrząsu na rynku globalnym. Wyłącznie dlatego, że rynek globalny nie wierzy w zwycięstwo Trumpa w wyborach prezydenckich. Prezydent Hillary Clinton podtrzyma strategię Hamiltona.