Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca wprowadzenia stałego systemu dystrybucji uchodźców w sytuacji kryzysowej między państwa UE nie przystaje do rzeczywistości - ocenił w środę słowacki minister spraw wewnętrznych Robert Kaliniak.

TAKŻE: Waszczykowski: Pomysł KE ws. uchodźców brzmi jak prima aprilis. „Chcemy zwrócić się do KE, by nie szła tą drogą”

Dodał, że czas pojawienia się nowej propozycji jest trudny ze względu na obecne starania mające na celu zawarcie porozumienia o zamknięcie szlaków, którymi przemieszczają się migranci, i umowę UE z Turcją.

W połowie tych bardzo drażliwych rozmów na stół trafia propozycja, która cofa nas o dziewięć miesięcy i nie odpowiada w niektórych aspektach rzeczywistości

— powiedział.

Słowacja zdecydowanie sprzeciwiała się systemowi obowiązkowych kwot uzgodnionemu przez kraje członkowskie w ubiegłym roku. Pod koniec ubiegłego roku Bratysława złożyła w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości pozew przeciwko rozmieszczaniu uchodźców na podstawie tego systemu.

W środę KE zaproponowała reformę unijnej polityki azylowej. Zakłada ona wprowadzenie stałego systemu rozdzielania uchodźców między kraje unijne; system byłby wprowadzany w sytuacji kryzysowej. Zaproponowany „mechanizm korekcyjny” przewiduje, że jeśli do jakiegoś kraju napłynie nieproporcjonalnie duża liczba uchodźców, o połowę większa niż ustalony z góry próg, to automatycznie nowi uchodźcy będą rozsyłani do innych państw unijnych według nowego systemu relokacji.

Komisja zostawia jednak furtkę dla krajów niechętnych przyjmowaniu uchodźców. Będą one mogły odstąpić od udziału w relokacji na rok, ale w zamian muszą zapłacić 250 tys. euro za każdego uchodźcę, którego nie przyjmą.

Urzędnicy KE nie uważają, by to rozwiązanie było karą finansową za nieprzyjmowanie uchodźców. Jak podkreślił wiceprzewodniczący Komisji Frans Timmermans, jest to „inny sposób okazywania solidarności” państwom, które ponoszą ciężary związane z przyjmowaniem migrantów.

lw, PAP