Europa otwiera oczy na islamskie zagrożenie. "Politico": Europejscy muzułmanie nienawidzą Zachodu. "A myśmy otworzyli przed nimi nasze miasta, domy, portfele”

Fot. PAP/epa
Fot. PAP/epa

Pierwsza reakcja europejskich intelektualistów na zamachy w Brukseli była przewidywalna: „Co myśmy, Europejczycy, im zrobili, naszym muzułmanom? Jak zwolennicy religii dumnie nazywanej ‘religią pokoju’ mogli popełnić takie zbrodnie?”. Sugerowano, że Belgia musiała zrobić coś strasznego by na to zasłużyć. Obwiniamy samych siebie, zamiast winić religijne i kulturowe koncepcje, którymi terroryści trują swoje umysły – twierdzi holenderski pisarz Leon de Winter na łamach portalu „Politico”.

Według niego wmawia się nam, że imigranci z krajów muzułmańskich gorzej sobie radzą od rdzennych mieszkańców Belgii, bowiem „Belgowie są ksenofobiczni” i nie pozwalają Marokańczykom odnosić sukcesy w życiu.

Dlaczego Marokańczycy oraz inni muzułmańscy imigranci pozostają w społeczeństwach, które okazują im – w ich mniemaniu – taki brak szacunku? Może dlatego, że europejskie państwo opiekuńcze rządzone przez bandę niewiernych gwarantuje wyższy poziom życia niż pobożne Maroko?

—pyta de Winter. Zdaniem pisarza pogląd, że marokańskim Belgowie cierpią z powodu wykluczenia i dyskryminacji „jest śmieszny - a jednak powszechnie przyjęty wśród politycznie poprawnego tłumu”.

Życie w Belgii jest wyjątkowo dobre i bezpieczne dla migrantów - o ile są skłonni do integracji w nowym środowisku kulturowym, i gotowi zaakceptować świecki system Zachodu. [….] Znaczna część muzułmańskich imigrantów - niektórzy mówią, że ponad 50 procent – po przybyciu do Belgii nie pozbyło się jednak mentalnych i kulturowych uwarunkowań panujących w ich krajach pochodzenia. Odmawianie kobietom równych praw, brak rozdziału państwa od kościoła, brak edukacji, nadmierna religijność, patriarchat – to wszystko widać w imigranckich dzielnicach europejskich miast, w tym w brukselskim Molenbeek

—wylicza pisarz, i podkreśla, że badania pokazały, iż prawie 60 proc. europejskich muzułmanów jest homofobami, a 45 proc. uważa, że „nie można ufać żydom”. Ponad połowa sądzi, że „Zachód chce zniszczyć islam”.

65 proc. jest zdania, że zasady religijne są ważniejsze od zasad prawnych panujących w europejskim kraju, w którym żyją. 75 proc. uważa, że istnieje tylko jedna właściwa interpretacja islamu (dosłowna) i wszyscy muzułmanie powinni się jej trzymać

—wylicza de Winter dalej i konstatuje, ze smutkiem, że „poziom nienawiści do Zachodu wśród europejskich muzułmanów jest zatrważający”. Pisarz proponuje, by nadać temu zjawiskowi nazwę: „Okcydentophobia”.

Młodzi mężczyźni, tacy jak sprawcy ataków w Brukseli, odmówili przyjęcia kodów społecznych obowiązujących w Belgii. Zostali wychowani w przekonaniu, że ich religijna etyka przewyższa etykę niewiernych (zresztą prawie nieistniejącą w ich oczach). Integracja muzułmanów może się udać jednak tylko wtedy, gdy ci będą gotowi zrezygnować z własnych kodów kulturowych. Tak długo, jak nie będą chcieli dostosować się do europejskiego stanu umysłu, będą szerzyli nienawiść i kulturę przemocy

—zaznacza holenderski pisarz i dodaje:

Co myśmy im zrobili? Otworzyliśmy przed nimi nasze miasta, domy, portfele. A ich synowie wysadzają się w naszych świeckich świątyniach -stacjach metra, lotniskach i teatrach - zabierając ze sobą naszych synów i nasze córki. Nie ma nic za co musielibyśmy ich przepraszać

—twierdzi de Winter.

Ryb, politico.eu


Polecamy „wSklepiku.pl”: „Niepoprawny politycznie przewodnik po islamie i krucjatach”.

Obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy chcą mieć jasność w kwestii świętych wojen.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...