Czterech zamachowców przeprowadziło ataki terrorystyczne w Brukseli. Dwóch z nich to bracia - Chalid i Ibrahim El Bakraoui. Tożsamość pozostałych dwóch wciąż nie jest znana.

Belgijska prokuratura potwierdziła, że na lotnisku Zaventem doszło do dwóch eksplozji. Trzecia bomba, która jednocześnie była najsilniejsza, nie została zdetonowana.

Za jednym z ataków na lotnisku stoi Ibrahim El Bakraoui, którego list pożegnalny znaleziono w koszu na śmieci. Zamachowiec napisał w nim, że „spieszy się, że nie wie, co ma robić, że jest poszukiwany ze wszystkich stron, że czuje się zagrożony i że boi się, że skończy w celi”. Jego brat Chalid wysadził się w metrze.

Zamachowcy użyli ładunków wybuchowych, które składały się ze skroplonego gazu, perhydrolu i gwoździ. W ich kryjówce, do której naprowadził śledczych taksówkarz, znaleziono 15 kg materiałów wybuchowych, 150 litrów acetonu, 30 litrów wody utlenionej, zapalniki, a także walizki wypełnione gwoździami i śrubami — podał prokurator generalny Federic van Leeuw.

Policja w związku z zamachami zatrzymała jedną osobę, która jest przesłuchiwana. Nie potwierdzono jednak, by był to poszukiwany Najim Laachraoui.

ZOBACZ WIĘCEJ: Zamach terrorystyczny w Brukseli. Zaatakowało czterech zamachowców. Jeden, któremu udało się zbiec z lotniska, zatrzymany. RELACJA NA ŻYWO. [ZDJĘCIAWIDEO]

lap/rmf24/tvn24