Niemiecka policja domaga się nowej strategii bezpieczeństwa. „Nasze miasta nie zostaną oszczędzone. Czeka nas długi okres terroru”

Fot. PAP/epa
Fot. PAP/epa

Po zamachach w Brukseli niemieckie związki zawodowe policji ostrzegają przez „długim okresem terroru”. Domagają się nowej europejskiej struktury systemu bezpieczeństwa – informuje niemiecki dziennik „Die Welt”.

Według gazety szef Związków Zawodowych Niemieckiej Policji (DPolG) Rainer Wendt określił wczorajsze zamachy jako „sygnał alarmowy dla całej Europy”.

Musimy się nastawić na długi okres terroru. Londyn, Madryd, Paryż, a teraz Bruksela. To oznacza, że niemieckie miasta nie zostaną na długą metę oszczędzone. Musimy w walce z przestępczością i zagrożeniem terrorystycznym działać efektywniej. Do tego zaliczają się konkrety, jak wzmocnienie policji europejskiej Europol finansowo, personalnie oraz merytorycznie

—podkreślił Wendt w rozmowie z dziennikiem „Passauer Neue Presse”. Jego zdaniem Europa potrzebuje „większej wiedzy podstawowej o siatkach terrorystycznych oraz międzynarodowych strukturach kryminalnych”.

W Niemczech policja federalna jest powoli wyposażana w jednostki antyterrorystyczne. Zbyt powoli, chociaż zagrożenie jest znane od lat. Należy także poprawić wyposażenie policjantów – w lepsze kamizelki kuloodporne, lepsze hełmy i pojazdy opancerzone

—dodał szef DpolG. Wtóruje mu przewodniczący niemieckiego Związku Zawodowego Policjantów (GdP). Oliver Malchow apeluje do Unii Europejskiej, by opracowała w jak najkrótszym czasie wspólną strategię działań przeciwko terroryzmowi i zapobiegania aktom przemocy jak te w Brukseli.

Kraje członkowskie muszą w końcu zdać sobie sprawę, że tylko wspólna polityka wewnętrzna, zagraniczna i bezpieczeństwa, nieograniczona wymiana informacji operacyjnych i wywiadowczych oraz transgraniczna współpraca policyjna może uchronić ludzi przed islamistycznym terrorem

—mówił Malchow w Berlinie. Jego zdaniem, wiele przemawia za tym, by przenieść na poziom europejski przykład niemieckiego Wspólnego Centrum Walki z Terroryzmem.

Tymczasem minister spraw wewnętrznych graniczącego z Belgią landu Nadrenia Północna-Westfalia, Ralf Jäger zażądał, by rząd w Berlinie „zrobił coś przeciwko powstawaniu imigranckich gett w miastach”.

Molenbeek to ostrzeżenie dla nas wszystkich. Musimy zapobiec powstawaniu takich struktur. Tego nie mogą dokonać organy bezpieczeństwa. To zadanie dla całego społeczeństwa. W takich zamkniętych dzielnicach jak Molenbeek państwo nie jest w stanie działać ani represyjnie ani prewencyjnie. Tak być nie powinno

—zaznaczył Jäger w rozmowie z publiczna rozgłośnią WDR.

Ryb, welt.de, DW

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...