Zamachy w Belgii. Zmienicie profilówki, zapalicie znicze, pogadacie bez sensu o tolerancji. I nie zmieni się nic...

Fot. PAP/EPA/ETIENNE LAURENT
Fot. PAP/EPA/ETIENNE LAURENT

Społeczeństwo, które histerycznie odrzuca dialektykę pięści i pistoletu wydaje na siebie wyrok śmierci. Tragiczne wydarzenia w Brukseli to – jak mawiał klasyk – nie kryzys, lecz rezultat.

Rezultat impotentnej, wiecznie poddańczej polityki europejskich elit, które zasługują wyłącznie na pogardę. Najlepszym przykładem tego idiotycznego balu naiwności jest przystanie na haracz wyznaczony przez Turcję. Najwyraźniej syndrom więziennego cwela, który zrobi, co mu każą, a jeszcze przeprosi i podziękuje wciąż jest na topie.

Ludzie, którzy bez zażenowania decydują się na podobne kroki, nie są i nigdy nie będą w stanie zapewnić mieszkańcom Starego Kontynentu bezpieczeństwa. Z tej mąki chleba nie będzie… Tak samo jak nic dobrego nie przynosi lewicowa mowa-trawa o prawach człowieka, tolerancji, otwartości, itp., itd. Owoce tego odrealnionego bajdurzenia są niezwykle krwawe - ich miarą jest wzrastająca liczba ofiar islamskiego terroru w Europie.

Ryba psuje się od głowy. Jeśli władze nie podejmują zdecydowanych działań, dalej brnąc w ułudę multi-kulti, trudno oczekiwać zdrowej postawy od obywateli. Gdy napadają na twój dom – sięgasz po nóż. Tak działa normalny człowiek. Natomiast produkt lewicowo-liberalnej propagandy o cechach osobowych najwyżej siada do dialogu… Inna sprawa, że zanim do niego siądzie – może paść martwy.

Dlatego nie wyglądajmy ducha bojowego w narodzie – ten już dawno zginął. Prędzej można spodziewać grafik z belgijską flagą jako avatarów na portalach społecznościowych i palenia kolejnych (których to już!?) świeczek.

Czytaj dalej na następnej stronie ===>

12
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...