"Jeśli Europa się nie obudzi, będzie tylko gorzej". Jacek Pałkiewicz we "wSieci": "Falę imigrantów wykorzystuje się do przerzutu środków dla ugrupowań fundamentalistycznych"

wSieci
wSieci

Świat bardzo się skurczył, zmalał. Odległości kiedyś wymagające wielkiej wyprawy dziś są do przebycia w kilka godzin. Nie lubię tej globalizacji

— wyznaje Jacek Pałkiewicz, podróżnik, odkrywca, dziennikarz, członek rzeczywisty Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie.

W wywiadzie przeprowadzonym przez Jacka i Michała Karnowskich znany podróżnik Jacek Pałkiewicz wspomina swoje wyprawy. Od ucieczki z komunistycznej Polski w celu realizacji swojej pasji podróżniczej, przez samotną wyprawę łodzią ratunkową przez Atlantyk, po ostatnie wyjazdy już w bardziej komfortowych warunkach.

Z rozmowy tej dowiadujemy się także, dlaczego globalizacja to z jednej strony duże ułatwienie życia, a z drugiej, co boli szczególnie podróżnika, ogromne straty.

Świat się bardzo skurczył, zmalał, odległości kiedyś wymagające wielkiej wyprawy dziś są do przebycia w kilka godzin. Kilka lat temu zjadłem śniadanie w Warszawie, obiad w Lizbonie, kolację w Buenos Aires, a na noc byłem w hotelu w Montevideo

— mówi Pałkiewicz. Dodaje też:

To jest właśnie globalizacja, której nie lubię. Wyrywa ona korzenie państw i narodów, upodabnia wszystkich do siebie, odbiera urok i wyjątkowość, spłaszcza straszliwie. Wytrawni podróżnicy potrafią sobie oczywiście znaleźć miejsca wyjątkowe, ale trzeba się już nad tym coraz bardziej natrudzić. […] Jeszcze w latach 70. XX w. zorganizowanie niektórych wypraw zajmowało mi półtora roku ciężkiej pracy. Tyle czasu planowałem trasę, gromadziłem mapy, wiedzę o środkach transportu i wszelkich trudnościach. Tak było choćby z wyprawą na Borneo. […] kilka lat temu powtórzyłem tę trasę. Całą wyprawę udało mi się zorganizować w dziesięć dni, i to nie ruszając się sprzed komputera. Każdy bilet można kupić z Warszawy przez internet, każdy hotel zarezerwować. To oczywiście wielka zaleta dla milionów ludzi, ale z mojej perspektywy ta przygoda nie smakuje już tak samo.

W wywiadzie ten znany podróżnik podzielił się również refleksją na temat imigracji islamskiej w Europie.

Jestem bardzo krytyczny wobec przyjmowania imigrantów

— stwierdza.

Zdecydowana większość z nich to nie są żadni uchodźcy, ale ludzie, którzy szukają wygodnego życia w Europie. Jest wiele przypadków, że żądają lepszych hoteli, niż im się oferuje, dostępu do internetu, luksusowego menu i naprawdę nie zachowują się jak ludzie szukający schronienia przed nieszczęściem. We Włoszech, gdzie mieszkamy z żoną sporą część roku, widać skutki tego wszystkiego. Miasteczko rodzinne mojej żony, z 1000-letnią historią, na jej oczach się arabizuje. Zanikają napisy włoskie, dominują arabskie, Europejczycy się wyprowadzają. […] Te napięcia, które są dzisiaj, to zaledwie przedsmak tego, co nas czeka. Tę ogromną falę wykorzystuje się także do przerzutu środków finansowych dla ugrupowań fundamentalistycznych, już i tak mocno obecnych w Europie. Niestety, jeśli Europa się nie obudzi, będzie tylko gorzej.

Więcej o życiu i podróżach Jacka Pałkiewicza we „wSieci”, w sprzedaży od 21 marca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...